Podbił ligę bułgarską, podbije i Płock? Wisła może na to liczyć!

Niewykluczone, że Wisła Płock w wymarzony sposób wykorzystała ostatni dzień ekstraklasowego okna transferowego i sprowadziła do siebie przyszłą gwiazdę zespołu. Takie nadzieje pokładać można w 22-letnim Samuelu Akere z Nigerii, który w swojej karierze miewał już wzloty i upadki. Faktem jest jednak to, iż w optymalnej formie zawodnik ten naprawdę ma dużo do zaoferowania. Może on więc podnieść jakość środka pola Płocczan, który w wielu ligowych zmaganiach nie jest dotychczas ich mocną stroną.

Od gwiazdy do piłkarza niechcianego

Gracz wypożyczony do ekipy z województwa mazowieckiego wszedł do poważnego futbolu niezwykle szybko i widowiskowo. Po pierwszych piłkarskich lekcjach przyjętych w akademiach z nigeryjskiego Lagos i rosyjskiego Gelendżyku błyskawicznie zwrócił uwagę skautów Botewu Płowdiw i trafił pod skrzydła jednej z najpotężniejszych bułgarskich marek. Także tam nie zwolnił i nie osiadł na laurach, tylko szybko wywalczył sobie miejsce w pierwszej drużynie. Efekt był taki, że mierzący 178 cm wzrostu chłopak już w wieku 21 lat miał na swoim koncie 85 rozegranych tam meczów. W spotkaniach tych odgrywał znaczące role, strzelając lub asystując średnio w co czwartym meczu. Paradoksalnie, wykręcał dużo lepsze liczby, niż gdy grał w zespole rezerw. Tam w 23 występach trafiał zaledwie trzykrotnie i tylko raz wykonał ostatnie podanie poprzedzające gola.

Obok tak udanych trzech lat spędzonych w Bułgarii ciężko było przejść obojętnie. Akere stał się łakomym kąskiem na rynku transferowym, o którego – zdaniem medialnych doniesień – rywalizowały chociażby Lech Poznań, Legia Warszawa, Club Brugge czy Standard Liege. Najbardziej konkretny i przekonujący okazał się być jednak Widzew Łódź. RTS wydał na tę transakcję 750 tys. euro. To z jednej strony naprawdę spora kwota, ale ówczesny dyrektor sportowy klubu, Mindaugas Nikoličius, nazywał ją rynkową promocją.

Te słowa szybko źle się jednak zestarzały i zostały negatywnie zweryfikowane, gdyż Akere w Łodzi głównie zawodził. Długi, czteroletni kontrakt zaoferowany Nigeryjczykowi szybko zaczął ciążyć działaczom, a pomocnika starano się wypchnąć z klubu. Najpierw wypożyczono go do Osijeku, ale Chorwaci nie zdecydowali się na transfer definitywny. Teraz w grę wchodziła sprzedaż za granicę, ale nie osiągnięto porozumienia. Pozostało więc odciążyć klubowy budżet kolejnym wypożyczeniem, tym razem do płockiej Wisły. Zobaczymy, czy tam Akere nawiąże do swojej nie tak dawnej świetnej formy i czy przekona nowego pracodawcę do zaufania mu na dłużej. Wisła dysponuje opcją wykupu, więc po zakończeniu obecnego sezonu decyzja w kwestii przyszłości 22-latka będzie wyłącznie w ich rękach.

Podobne

spot_img
spot_imgspot_img