Marcin Bułka chce opuścić Arabię Saudyjską i jest gotów wrócić do Europy. Niewykluczone, że ponownie zawita do francuskiej ligi. Według tamtejszych mediów golkiper reprezentacji Polski znajduje się na liście Olympique’u Marsylia.
Powrót do znanego miejsca
Dla francuskiego klubu realizacja takowego transferu wiązałaby się jednak ze znacznym obciążeniem budżetu. Obecnie Marcin Bułka zarabia około pięciu milionów euro netto rocznie. Marsylia nie może sobie pozwolić przy aktualnych cięciach kosztów na pokrycie takiej pensji nowego bramkarza.
Dyrektor sportowy francuskiego zespołu podjął już pierwsze działania i zbadał dostępność reprezentanta Polski, dlatego bardzo możliwe, że temat ten rozwinie się ponownie w najbliższym czasie. Dziewięciokrotni mistrzowie kraju rozglądają się za nowym golkiperem z powodu możliwego rozstania z Gerónimo Rullim. Argentyńczyk miałby przejść do Manchesteru City i wiele wskazuje na to, że w tym oknie zasili drużynę prowadzoną przez Enzo Marescę.
Bułka natomiast przez lata wyrobił sobie we Francji solidną opinię. 26-latek reprezentował głównie barwy OGC Nice, lecz na swoim koncie ma również dwa występy w Paris Saint-Germain. Dlatego nie dziwi podana informacja przez L’Equipe łącząca polskiego golkipera z przenosinami do Marsylii.
Wychowanek Escoli Varsovia znajduje się wysoko w hierarchii trenera bramkarzy OM – Nicolasa Dehona. Polak miał okazję w przeszłości pracować z tym szkoleniowcem. To głównie on widziałby ponownie Polaka pod swoimi skrzydłami. Bułka najwidoczniej rozważa coraz poważniej powrót do Europy. Wygląda na to, że arabskie pieniądze nie są aż tak super. Po ich zarobieniu, jednak chyba warto grać dalej w Europie i to na solidnym poziomie. Sam zainteresowany może dodatkowo zdawać sobie sprawę, że jego przygoda arabska zaczęła go bardzo oddalać od bluzy pierwszego bramkarza w reprezentacji Polski prowadzonej obecnie przez Jana Urbana. Jak wracać to do miejsca, które jest mu znane. We Francji Bułka zawsze czuł się znakomicie, dlatego taka informacja i to nie z byle jakiego źródła nie powinna nikogo dziwić.



