Lech Poznań wrócił na zwycięski szlak. Dwa efektowne trafienia z Wieczystą

Lech Poznań nie mógł pozwolić sobie na stratę punktów w starciu z beniaminkiem PKO BP Ekstraklasy. Po bolesnym odpadnięciu z kwalifikacji Ligi Mistrzów mistrzowie Polski przyjechali do Krakowa po zwycięstwo, które pozwoliłoby choć na chwilę uspokoić atmosferę. Przez długi czas wszystko układało się po ich myśli. Poznaniacy prowadzili 2:0, mieli okazje na kolejne bramki, ale po trafieniu Lucasa Piazona w końcówce musieli jeszcze drżeć o wynik, a Wieczysta mogła uwierzyć w urwanie punktów faworyzowanemu przeciwnikowi.

Niels Frederiksen mocno przemeblował skład po spotkaniu z Aarhus. Od pierwszej minuty zabrakło między innymi Mikaela Ishaka, Radosława Murawskiego, Terry’ego Yegbe i Roberta Gumnego. Swoją szansę dostali za to Mateusz Skrzypczak, João Moutinho, Filip Jagiełło, Allahyar Sayyadmanesh oraz Yannick Agnero. Początek nie wskazywał jednak na łatwą przeprawę Lecha. Wieczysta wyszła na boisko bez większego respektu dla mistrzów Polski i w pierwszych minutach potrafiła utrzymać się przy piłce na połowie rywala. Groźnie uderzał Tobias Christensen, swoją okazję miał również Christopher Lungoyi. Lech nie wyglądał na zespół, który od pierwszej minuty chce rzucić się gospodarzom do gardła.

Lech Poznań i dwa efektowne trafienia

Poznaniacy stopniowo zaczęli jednak przejmować kontrolę. W 21. minucie bardzo blisko efektownego gola był Sayyadmanesh, który uderzył przewrotką w poprzeczkę. Wieczysta odpowiedziała kilka minut później, ale Christensen po dobrym dośrodkowaniu główkował ponad bramką. Ta niewykorzystana sytuacja szybko się na gospodarzach zemściła. Luis Palma zagrał do Agnero, a napastnik Lecha poradził sobie z obrońcą, zszedł do środka i precyzyjnym strzałem zza pola karnego pokonał Antoniego Mikułkę.

Jeszcze przed przerwą było 2:0. Sayyadmanesh zdecydował się na uderzenie z dystansu, piłka odbiła się od jednego z obrońców Wieczystej i kompletnie zmyliła bramkarza. Lech schodził do szatni z bezpiecznym prowadzeniem, choć sam przebieg pierwszej połowy nie był aż tak jednostronny, jak mógł sugerować wynik.

Po zmianie stron poznaniacy mieli okazje, by szybko zamknąć spotkanie. Najpierw Mikułko zatrzymał strzał Pablo Rodrígueza, a chwilę później Agnero trafił w słupek. Trzecia bramka wisiała w powietrzu, ale zamiast niej padł gol dla gospodarzy. W 66. minucie Kamil Dankowski dośrodkował z prawej strony, a Lucas Piazon wygrał pojedynek w polu karnym i mocnym strzałem głową pokonał Mateusza Lisa. Wieczysta złapała kontakt i nagle mecz, który Lech powinien mieć już pod kontrolą, zrobił się nerwowy.

Mistrzowie Polski przez większą część spotkania byli konkretniejsi i stworzyli więcej dogodnych sytuacji. Sami jednak sprawili, że zamiast spokojnie dowieźć zwycięstwo, musieli do końca uważać na coraz odważniej atakujących gospodarzy.

Lech Poznań ostatecznie utrzymał prowadzenie i odniósł pierwsze ligowe zwycięstwo w nowym sezonie. Trzy punkty nie wymazują katastrofy z Aarhus, ale pozwalają mistrzom Polski złapać oddech przed kolejnym spotkaniem w europejskich pucharach. Wieczysta po dwóch kolejkach nadal pozostaje bez punktu, choć ponownie pokazała, że nie zamierza być w Ekstraklasie jedynie dostarczycielem punktów.

Wieczysta Kraków – Lech Poznań 0:2

Podobne

spot_img
spot_imgspot_img