Stratos Svarnas nie ukrywał, że chciałby spróbować sił poza Rakowem Częstochowa. Grecki obrońca już latem otwarcie mówił o potrzebie zmiany otoczenia, a wcześniej otrzymał od klubu obietnicę, że będzie mógł odejść w przypadku satysfakcjonującej oferty. Jego kontrakt obowiązuje do czerwca 2027 roku, dlatego najbliższe miesiące mogą okazać się decydujące dla obu stron. Raków musi rozstrzygnąć, czy zatrzymać jednego ze swoich najbardziej doświadczonych defensorów, czy przygotować się do jego sprzedaży. W obecnej sytuacji sportowej częstochowian ewentualne rozstanie byłoby szczególnie wymagającą decyzją.
Svarnas od dawna myśli o zmianie klubu
Grecki stoper trafił do Rakowa latem 2022 roku na zasadzie wypożyczenia z AEK-u Ateny. Szybko przekonał do siebie Marka Papszuna, a częstochowianie zdecydowali się skorzystać z opcji wykupu. W kwietniu 2023 roku klub poinformował o podpisaniu kontraktu obowiązującego do końca czerwca 2027 roku. Svarnas stał się jednym z ważnych zawodników zespołu, który sięgnął po historyczne mistrzostwo Polski, a później uczestniczył również w europejskich występach Medalików.
W grudniu 2025 roku Artur Płatek, ówczesny doradca zarządu Rakowa do spraw sportowych, przyznał w rozmowie z TVP Sport, że Grek otrzymał obietnicę dotyczącą swojej przyszłości. Jeżeli pojawi się odpowiednio atrakcyjna propozycja, klub pozwoli mu odejść. Nie oznaczało to jednak zgody na transfer za wszelką cenę. Raków nadal miał prawo negocjować warunki sprzedaży zawodnika, który pozostawał istotną częścią drużyny. Sam Svarnas wrócił do tematu w lipcowym wywiadzie dla „Przeglądu Sportowego Onet”. Przyznał, że po czterech latach w Częstochowie chciałby zdobyć nowe doświadczenie i poznać inny futbol. Potwierdził również wcześniejsze rozmowy dotyczące Vancouver Whitecaps. Grek uzgodnił już warunki indywidualne z klubem MLS, w którym występuje między innymi Thomas Müller, ale ostatecznie nie doszło do porozumienia między zainteresowanymi zespołami. Transfer upadł, a obrońca pozostał w Rakowie.
Zawodnik nie ukrywał przy tym, że jego agent pracuje nad znalezieniem odpowiedniej propozycji. Podkreślał również, że utrzymuje dobrą komunikację z częstochowskim klubem. Na razie nie pojawiło się jednak potwierdzenie nowej oferty, która mogłaby doprowadzić do jego odejścia.
Kontrakt do 2027 roku. Raków nie może odkładać decyzji w nieskończoność
Najważniejsza kwestia dotyczy terminu obowiązywania umowy. Jeżeli Svarnas nie przedłuży kontraktu, od stycznia 2027 roku będzie mógł negocjować z zagranicznymi klubami przenosiny po zakończeniu sezonu. Częstochowianie mogą oczywiście zatrzymać go do czerwca, ale w takim przypadku musieliby liczyć się z odejściem zawodnika bez kwoty odstępnego. Zimowe okno transferowe będzie więc ostatnią okazją do uzyskania pieniędzy za Greka w ramach obowiązującej umowy. Dla Rakowa nie jest to łatwa sytuacja, ponieważ Svarnas nadal pozostaje zawodnikiem wykorzystywanym przez sztab szkoleniowy. W obecnych rozgrywkach wystąpił w sześciu spotkaniach Ekstraklasy, spędzając na boisku 415 minut. W trzech ostatnich meczach, przeciwko Motorowi Lublin, Zagłębiu Lubin i Koronie Kielce, rozegrał pełne 90 minut. Nie jest więc piłkarzem całkowicie odsuniętym od drużyny, którego klub próbowałby sprzedać wyłącznie w celu ograniczenia kosztów.
Grek przez kilka sezonów regularnie występował w ustawieniu z trzema środkowymi obrońcami. Potrafi również grać na prawej stronie defensywy, dzięki czemu może być wykorzystywany w różnych konfiguracjach personalnych. Po odejściu Zorana Arsenicia Raków stracił jednego z najbardziej doświadczonych zawodników formacji obronnej, a ewentualna sprzedaż Svarnasa oznaczałaby kolejną zmianę w tej części zespołu.
Raków ma inne problemy. Czy może pozwolić sobie na odejście Greka?
Sytuację komplikuje nieudany początek sezonu. Raków po dziewięciu kolejkach ma na koncie zaledwie trzy punkty, odnosząc tylko jedno zwycięstwo. Wrześniowa zmiana trenera również nie przyniosła natychmiastowej poprawy. Tomasz Kaczmarek rozpoczął pracę od wygranej 2:1 z Motorem Lublin, ale następnie jego zespół przegrał 2:3 z Zagłębiem Lubin i w takim samym stosunku uległ Koronie Kielce. W obu spotkaniach Svarnas rozegrał pełne 90 minut. Częstochowianie muszą więc przede wszystkim uporządkować grę i zacząć regularnie punktować. Sprzedaż doświadczonego defensora w trakcie sezonu mogłaby oznaczać konieczność sprowadzenia następcy, który potrzebowałby czasu na poznanie drużyny. Z drugiej strony zatrzymanie Svarnasa do końca kontraktu byłoby decyzją obarczoną ryzykiem finansowym. Grek ma już 28 lat, za sobą kilka sezonów w Polsce i wyraźnie deklarował, że chciałby spróbować czegoś nowego.
Na razie nie ma informacji o zaawansowanych negocjacjach z kolejnym zainteresowanym klubem. Sam zawodnik nie postawił też Rakowowi ultimatum, a jego dotychczasowe wypowiedzi wskazują raczej na gotowość do rozmów niż próbę wymuszenia odejścia. Wiele będzie zależało od ofert, które pojawią się przed zimowym oknem transferowym, oraz od tego, jaką rolę Svarnas będzie odgrywał w zespole Kaczmarka. Dla Rakowa najbliższe miesiące mogą okazać się ostatnią okazją do uzyskania odstępnego za zawodnika, którego sprowadził jeszcze w 2022 roku. Częstochowianie muszą jednak pamiętać, że przed nimi znacznie pilniejsze zadanie niż przygotowanie kolejnego transferu wychodzącego. Po dziewięciu kolejkach zajmują ostatnie miejsce w Ekstraklasie, a utrata kolejnego doświadczonego obrońcy niekoniecznie ułatwiłaby poprawę wyników.



