Jan Urban nie wysyłając powołania Bartoszowi Nowakowi wyrządził pomocnikowi ogromną krzywdę. Robić taki wynik w GKS-ie Katowice jako 32-letni zawodnik to trzeba być kozakiem. Trener Rafał Górak na pewno dziękuje losowi, że udało się Nowaka z Rakowa Częstochowa wyciągnąć. W tym tygodniu ofensywny pomocnik miał rywala w walce o MVP w postaci Piotra Samca-Talara, lecz my nie będziemy Janem Urbanem – docenimy wyczyny piłkarza z Radomia.
Już z Wisłą Kraków miał asystę – co prawda zaliczoną po jakimś czasie przez portale statystyczne – ale to w meczu z Radomiakiem Radom był twarzą powrotu z 0:1 na 3:1. Nowa Bukowa to prawdziwa twierdza ekipy Rafała Góraka, zaś Bartosz Nowak jest po prostu najwyższy stopniem. Wyjmując go z GKS-u Katowice zabieramy praktycznie cały potencjał ofensywny. W niedzielę po jego centrze z rzutu rożnego Abdoul Tapsoba wbił sobie piłkę do bramki.
Zagrania ze stojącej piłki to chyba najpoważniejsza broń w arsenale ofensywnego pomocnika, lecz przed końcem meczu sam zdobył gola z gry. Nowak wbiegł w pole karne i załadował pod poprzeczkę bramki Filipa Majchrowicza. Cały mecz to był bardzo dobry występ GieKSy w ofensywie, toteż do jedenastki trafił również Ilia Szkurin. Białorusin dotąd częściej zawodził, chociaż ostatni tydzień był dla niego bardzo udany. Radomiakowi wbił gola, a później obsłużył podaniem swojego kolegę przy bramce na 3:1. Może to będzie początek zwyżki formy, która GKS-owi się z pewnością przyda.
Do meczu wrócił także Śląsk Wrocław, który dwoma golami w końcówce odwrócił wynik z Rakowem Częstochowa. Beniaminek ma sporo nowych twarzy, lecz wciąż kluczowy dla gry zespołu Ante Simundzy jest Piotr Samiec-Talar. W sezonie spadkowym do pomocnika można było mieć chyba najmniej pretensji, bo zawsze był symbolem pracy dla zespołu. Medalikom strzelił zwycięskiego gola, ale test oka dodaje mu jeszcze więcej respektu. Polak był po prostu najaktywniejszy – oddał 5 strzałów (w tym 3 celne), a przy okazji miał 4 kluczowe podania. Mógł skończyć mecz mając więcej liczb, lecz przy zwycięstwie nikt nie będzie roztrząsał.
Trio z Legii Warszawa
W lidze mamy obecnie tylko dwie drużyny, które wygrały oba mecze. Jedną z nich jest Legia Warszawa trenera Marka Papszuna, która pewnie pokonała Zagłębie Lubin. Wojskowi łącznie z tamtym sezonem wygrali 6 meczów z rzędu i są na fali wznoszącej. W Szczecinie co prawda zainkasowali komplet punktów rzutem na taśmę, ale z Miedziowymi już nie pozostawili złudzeń, kto był lepszy. Łukasz Zjawiński zdobył premierową bramkę w koszulce z eLką na piersi. Aby znaleźć się w naszej jedenastce kolejki nie musiał całe szczęście śpiewać obrażających inne redakcje przyśpiewek. Były zawodnik warszawskiej Polonii okazał się skuteczniejszy niż zawodnik, za którego zapłacono 3 miliony euro. Cóż za przypadek.
Na lewej stronie hasał za to Ruben Vinagre. Portugalczyk wyglądał trochę jak ten piłkarz, dla którego Legia biła rekord transferowy na początku 2025 roku. Nie wiemy, czym trener Papszun karmi swoich zawodników, lecz Ci wyglądają pod jego wodzą naprawdę dobrze. Trio z Warszawy w naszej jedenastce dopełnia Rafał Augustyniak, który jako stoper radzi sobie bardzo dobrze. Brakuje nam duetu braci Kapustyniak w środku pola, lecz przy takiej grze doświadczonego piłkarza w centrum defensywy przesunięcie to wcale nas nie dziwi.
Sławomir Abramowicz wraca na top
Na upartego można by było upchnąć na bramkę ponownie Otto Hindricha, lecz Sławomir Abramowicz nie pozostawił tu pola do dyskusji. Bramki Motorowi Lublin strzelali Nik Prelec i Sergio Lozano (brakuje go w jedenastce, gdyż środek pola jest mocno obsadzony), ale to postawa wychowanka między słupkami zagwarantowała trzy punkty ekipie Adriana Siemieńca. Sławek został w Białymstoku, przetrwał słabszy okres z końcówki ostatniego sezonu, a w Lublinie dał się we znaki przede wszystkim Karolowi Czubakowi. Niektóre interwencje były naprawdę genialne.
Jordi Sanchez jako pierwszy trafia do naszej jedenastki po raz drugi, bo błysnął skutecznością przeciwko Piastowi Gliwice i na razie snajper beniaminka jest liderem klasyfikacji strzelców. Zamiast niego mógłby być Marko Božić, ale niestrzelony karny to kamyczek do jego ogródka. Z Piasta Gliwice – choć lepszego według wyniku od krakowskiej Wisły – trudno kogoś jednoznacznie wyróżnuć.
Paul Mukairu w Krakowie kręcił Otarem Kakabadze niemiłosiernie, formalnie asystował Leo Borgesowi, a na koniec zabawił się z Sebastianem Madejskim i ośmieszył Amira Al Ammariego strzelając mu gola między nogami. Trener Oscar Garcia rotuje napastnikami, lecz najgroźniejszego gracza w ofensywie ma na skrzydle.
Bramkarz: Sławomir Abramowicz (1)
Obrońcy: Przemysław Wiśniewski (1), Rafał Augustyniak (1) , Ruben Vinagre (1)
Pomocnicy: Zan Rogelj (1), MVP Bartosz Nowak (1), Piotr Samiec-Talar (1), Paul Mukairu (1)
Napastnicy: Ilia Szkurin (1), Jordi Sanchez (2), Łukasz Zjawiński (1)



