Piast Gliwice – Myśliwiec uratował drużynę, teraz musi zbudować ją po swojemu

Piast Gliwice rozpoczynał poprzedni sezon z nowym trenerem i przekonaniem, że po odejściu Aleksandara Vukovicia drużyna wykona kolejny krok. Zamiast oczekiwanego postępu nadszedł jednak jeden z największych kryzysów od czasu powrotu klubu do Ekstraklasy. Po dziesięciu kolejkach Piast miał siedem punktów, tylko jedno zwycięstwo i zajmował ostatnie miejsce w tabeli. Kadencja Maxa Möldera zakończyła się więc już w październiku. Daniel Myśliwiec przejmował zespół, który nie miał czasu na spokojne wdrażanie nowego pomysłu. Każdy kolejny nieudany miesiąc przybliżał gliwiczan do spadku. Pod wodzą nowego trenera Piast zdobył 34 punkty w 24 spotkaniach, pokonując między innymi Legię Warszawa, Lecha Poznań, Raków Częstochowa, Jagiellonię Białystok i GKS Katowice. Ostatecznie zajął piętnaste miejsce z dorobkiem 41 punktów. W normalnych okolicznościach trudno byłoby uznać taki wynik za sukces, ale wobec położenia drużyny jesienią najważniejszy cel został wykonany.

Nadchodzący sezon będzie pierwszym pełnym sprawdzianem pracy Myśliwca przy Okrzei. Tym razem trener nie wchodzi do szatni w środku kryzysu, nie musi ograniczać się do kadry budowanej według pomysłów poprzedników i dostał cały okres przygotowawczy. Jednocześnie Piast przeszedł poważną zmianę personalną. Klub opuścili piłkarze, którzy przez lata tworzyli jego środek pola i odgrywali ważne role w szatni. Samo przypominanie udanej ucieczki ze strefy spadkowej już nie wystarczy. Teraz trzeba zbudować drużynę, która nie znajdzie się w niej ponownie. Piast zakończył poprzednie rozgrywki z jedenastoma zwycięstwami, ośmioma remisami i piętnastoma porażkami. Zdobył 42 bramki, stracił 46. Suche liczby nie pokazują jednak, jak nierówny był to zespół. Gliwiczanie dwukrotnie pokonali Legię, wygrywali na stadionach Rakowa i Jagiellonii, a u siebie ograli Lecha. Równocześnie oddawali punkty przeciwnikom z bezpośredniego sąsiedztwa w tabeli, przegrywając między innymi z Arką Gdynia, Bruk-Betem Termalicą oraz Lechią Gdańsk.

Po zmianie trenera Piast zaczął grać odważniej i częściej docierał w okolice pola karnego rywala. W pierwszych dziesięciu kolejkach zdobył zaledwie dziewięć bramek. W kolejnych 24 spotkaniach trafiał już 33 razy. Większa swoboda w ataku miała jednak swoją cenę. Po stratach pojawiało się więcej wolnego miejsca, a zabezpieczenie bocznych sektorów nie zawsze funkcjonowało tak, jak powinno.

Myśliwiec nie chce budować zespołu, który ogranicza się do niskiej obrony i czekania na błąd przeciwnika. Obrońcy mają uczestniczyć w rozpoczynaniu akcji, pomocnicy szukać wolnych przestrzeni pomiędzy formacjami, a skrzydłowi pozostawać aktywni również bez piłki. Piast potrafił realizować te założenia przeciwko mocnym rywalom, którzy sami chcieli prowadzić grę. Znacznie więcej problemów pojawiało się wtedy, gdy gliwiczanie musieli cierpliwie rozbijać nisko ustawioną defensywę. Przed nowym sezonem trener nie musi już improwizować i ograniczać się do najprostszych rozwiązań. Przygotowania przeprowadził według własnego planu, a jego sztab został poszerzony między innymi o Carlosa Sousę, wcześniej pracującego w Widzewie Łódź. Wymagania będą więc większe. Myśliwiec nie będzie już oceniany głównie za utrzymanie drużyny przejętej na ostatnim miejscu, lecz za to, jaki zespół zdoła samodzielnie zbudować.

Z szatni odeszła ogromna część historii współczesnego Piasta

Najważniejsza zmiana nie dotyczy samej liczby odejść, lecz znaczenia piłkarzy, którzy pożegnali się z klubem. Patryk Dziczek, Michał Chrapek, Grzegorz Tomasiewicz i Tomasz Mokwa rozegrali w barwach Piasta łącznie 663 spotkania. Dziczek i Chrapek uzbierali po 191 występów, Tomasiewicz zakończył pobyt z dorobkiem 142 meczów, a Mokwa pojawił się na boisku 139 razy. Dziczek był wychowankiem klubu, mistrzem Polski z 2019 roku i zawodnikiem odpowiedzialnym za utrzymywanie równowagi pomiędzy defensywą a atakiem. W poprzednim sezonie strzelił cztery gole i zanotował trzy asysty, dzięki czemu należał do najskuteczniejszych piłkarzy zespołu. Jego przejście do Pogoni Szczecin było przesądzone od stycznia, więc Piast miał sporo czasu na przygotowanie następcy. Znalezienie pomocnika o podobnej znajomości klubu i ligowych realiów nie jest jednak prostym zadaniem. Chrapek przez niemal sześć lat zdobył dla Piasta 21 bramek i zaliczył 22 asysty. Nawet gdy nie wychodził w podstawowym składzie, pozwalał trenerom zmienić tempo gry, uspokoić rozegranie lub wprowadzić do środka pola bardziej ofensywny wariant. Tomasiewicz wykonywał dużą pracę bez piłki, występował na kilku pozycjach i przez ostatnie sezony należał do najczęściej wykorzystywanych zawodników.

Odejście całej trójki w jednym oknie sprawia, że Myśliwiec musi zbudować drugą linię właściwie od początku. Z szatni zniknęli także ludzie pamiętający mistrzostwo Polski i doskonale znający codzienne wymagania funkcjonowania w Gliwicach. Piast nie stracił jednego lidera, którego można zastąpić jednym transferem. Stracił dużą część grupy odpowiedzialnej za stabilność drużyny.

Łabojko wraca do klubu w zupełnie innej roli

Najważniejszym wzmocnieniem środka pola został Jakub Łabojko. Wychowanek Piasta wrócił do Gliwic po blisko dziesięciu latach i podpisał dwuletni kontrakt z możliwością przedłużenia. Od czasu odejścia z klubu rozegrał 101 spotkań w Ekstraklasie, 87 razy wystąpił na poziomie Serie B, a ostatnio reprezentował Motor Lublin.

Łabojko nie jest kopią Dziczka. Rzadziej wchodzi w pole karne i nie daje podobnego zagrożenia przy stałych fragmentach, ale dobrze ustawia się przed obrońcami, pomaga przy wyprowadzaniu piłki i zebrał doświadczenie w kilku różnych ligach. Myśliwiec potrzebuje pomocnika, który uporządkuje grę w centrum i pozwoli bardziej ofensywnym zawodnikom ustawiać się wyżej. W poprzednim sezonie Łabojko wystąpił w 29 spotkaniach Motoru, więc nie powinien potrzebować wielu tygodni na odzyskanie rytmu. Zna także klub, choć wraca do zupełnie innego Piasta niż ten, z którego odchodził jako młody zawodnik. Nie będzie już wychowankiem czekającym na szansę, lecz jednym z najbardziej doświadczonych pomocników w kadrze.

Obok niego mogą występować Quentin Boisgard, Oskar Leśniak, Szczepan Mucha oraz Oliwier Maziarz. Boisgard ma odpowiednią technikę i potrafi przyspieszyć akcję podaniem, ale w poprzednich rozgrywkach nie zawsze był dostępny i nie wywalczył niepodważalnej pozycji. Leśniak zanotował trzy asysty, natomiast Mucha i Maziarz dopiero pracują na regularne miejsce w seniorskiej piłce. Pod względem liczby zawodników druga linia nie wygląda źle. Po odejściu Dziczka, Chrapka i Tomasiewicza brakuje jednak piłkarzy, którzy przez kilka kolejnych sezonów potwierdzali swoją wartość w Ekstraklasie. Piast może zyskać świeżość i dynamikę, ale dopiero pierwszy trudniejszy okres pokaże, jak dotkliwa będzie utrata letniego doświadczenia.

Gril ma rozpocząć nowy okres w bramce

Domen Gril trafił do Gliwic po wywalczeniu awansu z Académico Viseu do portugalskiej ekstraklasy. W poprzednim sezonie rozegrał 26 meczów ligowych i czternaście razy zachował czyste konto. Łącznie ma już 129 występów na drugim poziomie rozgrywkowym w Portugalii. Słoweniec podpisał trzyletni kontrakt z możliwością przedłużenia, co wyraźnie pokazuje, że klub widzi w nim podstawowego bramkarza na dłuższy czas. Ma dobre warunki fizyczne, sporo doświadczenia mimo stosunkowo młodego wieku i jest przyzwyczajony do regularnej gry. Dla Myśliwca szczególnie ważne będzie zachowanie Grila przy wyprowadzaniu piłki. Piast chce rozpoczynać akcje od własnego pola karnego również wtedy, gdy przeciwnik próbuje pressować wysoko. Podczas przygotowań bramkarz przyznawał, że taki sposób rozegrania jest dla niego czymś nowym. Nie ma więc podstaw, by zakładać, że od pierwszej kolejki wszystko będzie działało bezbłędnie.

Przy tym stylu jedna niewłaściwa decyzja bramkarza albo złe ustawienie obrońców może podarować przeciwnikowi dogodną okazję. Rywalami Grila są młodzi Jakub Grelich i Oskar Wierzbicki, dlatego hierarchia na tej pozycji wydaje się czytelna. Słoweniec ma grać, a pozostali rozwijać się i pozostawać gotowi do zastępstwa. Jeżeli Gril przeniesie liczby z Portugalii na polskie boiska, Piast może na dłużej zamknąć temat obsady bramki.

Rivas i Drapiński muszą wziąć większą odpowiedzialność za obronę

Piast stracił w poprzednim sezonie 46 bramek i zachował osiem czystych kont. Nie był to bilans katastrofalny, ale daleko mu było do defensywy, która przez wiele lat stanowiła znak rozpoznawczy gliwickiego klubu. Zespół tracił gole po prostych błędach w ustawieniu, niedokładnym wyprowadzeniu piłki albo przegranym pojedynku tuż po stracie.

Jednym z najlepszych transferów poprzedniego lata okazał się Juande Rivas. Hiszpan zdobył cztery ligowe bramki i zanotował dwie asysty. Był ważny zarówno pod własną bramką, jak i przy stałych fragmentach. Dobrze czuje się z piłką, potrafi rozpocząć akcję podaniem przez środek i pasuje do sposobu gry preferowanego przez Myśliwca. Duży postęp wykonał również Igor Drapiński, który strzelił dwa gole i dołożył trzy asysty. Lewonożny obrońca potrafi wprowadzić piłkę na połowę przeciwnika, a także występować w dwu- oraz trzyosobowym środku obrony. W nowym sezonie nie będzie już traktowany jak zawodnik stopniowo wprowadzany do składu. Liczba rozegranych minut i odejścia bardziej doświadczonych kolegów sprawiają, że musi wziąć na siebie znacznie więcej. Rywalizację w defensywie uzupełniają Elton Fikaj, Jakub Lewicki, Jakub Levis Pitan, Ema Twumasi i Filip Borowski. Myśliwiec ma do dyspozycji obrońców dynamicznych, dobrze czujących się przy piłce i zdolnych do ustawienia linii wysoko. Kilku z nich nadal nie rozegrało jednak pełnego sezonu w roli podstawowego zawodnika Ekstraklasy.

Piast nie zamierza bronić wyłącznie poprzez cofnięcie całej drużyny w okolice własnego pola karnego. Obrońcy mają skracać przestrzeń, wychodzić za napastnikiem i odważnie utrzymywać linię bliżej środka boiska. Pozwala to szybciej odbierać piłkę na połowie rywala, ale wymaga szybkości, dobrego ustawienia i niemal bezbłędnego porozumienia pomiędzy stoperami.

Ntamack ma zakończyć problem braku skutecznego napastnika

Piast zdobył w poprzednim sezonie 42 bramki, choć współczynnik goli oczekiwanych wyniósł 47,83. Gliwiczanie oddawali średnio 10,5 strzału na mecz i znajdowali się pod tym względem w ligowej czołówce, ale zbyt rzadko zamieniali sytuacje na gole.

Najlepszym strzelcem zespołu został Erik Jirka, który zdobył pięć bramek jeszcze w rundzie jesiennej, a zimą odszedł do GKS-u Katowice. Po cztery razy trafiali Jorge Félix, Patryk Dziczek, Hugo Vallejo, German Barkovskiy i Juande Rivas. Żaden napastnik nie zbliżył się do dwucyfrowego wyniku, a sporą część odpowiedzialności za zdobywanie bramek przejęli pomocnicy i obrońcy. Adrian Dalmau zakończył sezon z dwoma trafieniami, Andreas Katsantonis z jednym. Problem ma rozwiązać Samuel Ntamack, który podpisał dwuletnią umowę z możliwością przedłużenia. Francuz rozegrał 56 spotkań w Ligue 2. Najlepszy okres zaliczył w sezonie 2023/24, gdy strzelił dziewięć goli w 32 meczach Annecy. Rok później zdobył dziesięć bramek i zanotował pięć asyst w belgijskim Lokeren, natomiast ostatnią kampanię podzielił między Huescę i Amiens. Ntamack nie przychodzi z gwarancją piętnastu bramek, ale odpowiada profilowi poszukiwanemu przez Piasta. Jest dynamiczny, atakuje przestrzeń za linią obrony i nie ogranicza się do czekania na dośrodkowania. Może zejść do boku albo wymienić pozycję ze skrzydłowym, co powinno pasować do ruchliwej ofensywy Myśliwca. Pierwszą bramkę zdobył już w sparingu z Miedzią Legnica, choć dopiero mecze ligowe pokażą, czy będzie w stanie regularnie trafiać. Piast w ostatnich latach sprowadzał kilku napastników przedstawianych jako rozwiązanie problemów ze skutecznością. Żaden nie zbudował jednak pozycji pewnego strzelca. Ntamack od początku dostanie dużą odpowiedzialność, bo Dalmau i Katsantonis nie wykorzystali poprzedniego sezonu, by przejąć rolę pierwszej dziewiątki.

Kucharski jest inwestycją, której nie należy przyspieszać

Ciekawym ruchem było sprowadzenie Macieja Kucharskiego ze Śląska Wrocław. Napastnik urodzony w 2009 roku podpisał trzyletnią umowę, choć nie ma jeszcze doświadczenia w seniorskiej piłce. W reprezentacjach Polski od kategorii U-15 do U-17 rozegrał 25 spotkań i zdobył jedenaście bramek. W ostatnim sezonie strzelił dwanaście goli w Centralnej Lidze Juniorów U-19.

Piast wygrał rywalizację z innymi klubami, przedstawiając zawodnikowi konkretną drogę do pierwszego zespołu. Kucharski przepracował przygotowania z drużyną Myśliwca, zdobył bramkę przeciwko Baníkowi Ostrawa i pojawiał się w składzie obok znacznie bardziej doświadczonych kolegów. Nie powinien być jednak rozliczany jak następca Barkovskiyego ani bezpośredni konkurent, który od razu ma odbierać miejsce Ntamackowi. Przejście z rozgrywek juniorskich do Ekstraklasy wymaga poprawy gry w kontakcie, szybszego podejmowania decyzji i przyzwyczajenia się do obrońców, którzy nie pozwalają napastnikowi spokojnie przyjąć piłki.

Myśliwiec pracował już z młodymi zawodnikami i powinien dobrze wyczuć moment, w którym Kucharski będzie gotowy na kolejne minuty. Najgorszym rozwiązaniem byłoby obciążenie go odpowiedzialnością za wynik tylko dlatego, że Piast od dawna nie ma skutecznej dziewiątki. Klub pozyskał interesujący talent, ale jego rozwój trzeba oceniać w perspektywie kilku sezonów, a nie kilku pierwszych kolejek.

Skrzydła mają jakość, której brakowało w ostatnim podaniu

Najlepszym asystentem Piasta w poprzednim sezonie został Leandro Sanca. Portugalczyk zanotował sześć ostatnich podań i zdobył trzy bramki. Potrafi wygrać pojedynek, przyspieszyć akcję i występować po obu stronach boiska, lecz nadal brakuje mu regularności. Zdarzają mu się spotkania, w których niemal każdą akcją tworzy przewagę, po czym przez kilka kolejnych tygodni ma niewielki wpływ na grę zespołu. Hugo Vallejo zakończył ligę z czterema golami i dwiema asystami, natomiast Jason Lokilo zanotował trzy ostatnie podania. Obaj dobrze prezentowali się podczas przygotowań, a Lokilo trafiał w sparingach z GKS-em Katowice oraz Miedzią Legnica. W kadrze pozostaje także Ivan Lima. Zawodnik sprowadzony zimą z Benfiki po kilku miesiącach aklimatyzacji powinien wyraźniej zaznaczyć swoją obecność. Myśliwiec ma więc sporą grupę skrzydłowych, którzy dysponują szybkością i potrafią wygrywać pojedynki. Teraz ich możliwości muszą przełożyć się na konkretny dorobek. Piast nie może kolejny raz kończyć sezonu z najlepszym strzelcem mającym pięć bramek. Przy tak skromnej skuteczności każdy słabszy okres defensywy niemal od razu prowadzi do serii porażek. Wiele zależy od współpracy skrzydłowych z Ntamackiem. Barkovskiy często schodził po piłkę i sam próbował rozpędzać akcje, ale później brakowało go w polu karnym. Francuz powinien częściej ruszać za plecy stoperów. Sanca, Vallejo i Lokilo zyskają dzięki temu wyraźniejszy punkt odniesienia przy ostatnim podaniu.

Sparingi potwierdziły, że drużyna nadal jest w budowie

Piast rozpoczął przygotowania od porażki 0:2 z Rakowem Częstochowa. Później pokonał po 1:0 GKS Katowice oraz Baník Ostrawa, a zgrupowanie w Opalenicy zakończył remisem 2:2 z Miedzią Legnica. Myśliwiec sprawdzał różne zestawienia środka pola i obrony, stopniowo wprowadzając nowych zawodników. Wygrane z GKS-em i Baníkiem pokazały, że Piast potrafi dobrze funkcjonować po odbiorze piłki i skutecznie bronić korzystnego wyniku. Spotkanie z Miedzią było bardziej otwarte. Gliwiczanie dwukrotnie obejmowali prowadzenie, ale za każdym razem pozwalali rywalowi odpowiedzieć.

Trudno wyciągać daleko idące wnioski wyłącznie na podstawie sparingów. Myśliwiec musiał jednocześnie zastąpić kilku doświadczonych pomocników, wprowadzić nowego bramkarza i znaleźć najlepsze ustawienie ofensywy. Piast nie dokonał rewolucji pod względem liczby transferów, ale zmienił zawodników na pozycjach mających kluczowe znaczenie dla funkcjonowania drużyny. Pierwsze tygodnie sezonu pokażą, czy Łabojko jest gotowy przejąć kontrolę nad środkiem pola, Gril poradzi sobie z rozegraniem od własnej bramki, a Ntamack zacznie wykorzystywać okazje, które marnowali jego poprzednicy. Po tak dużej zmianie kręgosłupa drużyny nie wszystkie mechanizmy muszą działać od razu.

Środek tabeli powinien być celem, ale margines błędu pozostaje niewielki

Piast ma wystarczająco dużo jakości, aby nie spędzać kolejnego sezonu w pobliżu strefy spadkowej. Myśliwiec pokazał, że potrafi przygotować drużynę na mecze z ligową czołówką, a nowe transfery odpowiadają na najważniejsze problemy kadrowe. Gril ma ustabilizować bramkę, Łabojko uporządkować środek pola, a Ntamack poprawić skuteczność.

Jednocześnie klub stracił ogromne doświadczenie Dziczka, Chrapka, Tomasiewicza i Mokwy. Ich następcy mogą być młodsi, bardziej dynamiczni i lepiej dopasowani do futbolu Myśliwca, ale dopiero muszą potwierdzić swoją wartość w trudniejszych momentach. W poprzednim sezonie Piast utrzymał się dzięki bardzo dobrej reakcji po zmianie trenera. Nawet wtedy nie zdołał jednak wypracować bezpiecznej przewagi nad strefą spadkową.

Realnym celem powinno być miejsce w środku tabeli i sezon bez nerwowego oglądania się na wyniki bezpośrednich rywali. Walka o górną połowę również pozostaje możliwa, szczególnie jeśli Ntamack zapewni odpowiednią liczbę bramek, a ofensywni pomocnicy utrzymają poziom znany z najlepszych spotkań poprzednich rozgrywek.

Największe ryzyko nadal wiąże się z brakiem sprawdzonego strzelca oraz odejściem doświadczonych pomocników. Jeżeli nowa druga linia nie będzie odpowiednio zabezpieczała obrońców, a napastnicy ponownie zmarnują więcej sytuacji, niż wykorzystają, Piast może wrócić do położenia znanego z poprzedniej jesieni. Myśliwiec nie przejmuje już zespołu znajdującego się na ostatnim miejscu. Nie wystarczy więc, że po raz kolejny wyciągnie go z trudnej sytuacji. Tym razem jego zadaniem jest sprawić, żeby taka sytuacja w ogóle się nie wydarzyła.

Podobne

spot_img
spot_imgspot_img