Cracovia w poprzednim sezonie zaczęła mocno, w pewnym momencie zgłaszała się jako jeden z kandydatów do tytułu mistrzowskiego, by… w dalszej części sezonu oglądać się za siebie i poważnie obawiać spadku. Bartosz Grzelak przejął drużynę pod koniec kwietnia i nie przegrał żadnego z pięciu spotkań, ale wszystkie zakończyły się remisami. Cracovia zdobyła i straciła w nich po pięć bramek, spokojnie zapewniła sobie utrzymanie. Nowy trener uporządkował zespół i zdjął z niego presję nerwowej walki do ostatniej kolejki. Teraz poprzeczka znajduje się wyżej. Po pełnym okresie przygotowawczym i przebudowie sposobu gry okaże się, czy Grzelak potrafi przełożyć swój pomysł na grę na konkretne efekty.
Poprzedni sezon szybko stracił obiecujący kierunek
Początek rozgrywek 2025/26 nie zapowiadał tak rozczarowującego finału. Cracovia rozpoczęła sezon od zwycięstwa 4:1 na stadionie mistrza Polski, a Filip Stojilković szybko wyrósł na jednego z najważniejszych zawodników zespołu. Szwajcarski napastnik potrafił odnaleźć się w polu karnym i dobrze współpracował z Ajdinem Hasiciem oraz pozostałymi ofensywnymi piłkarzami. Jesienią Stojilković zdobył siedem bramek i zanotował trzy asysty, po czym został sprzedany do Pisy. Z punktu widzenia finansowego była to transakcja trudna do odrzucenia. Cracovia pozyskała zawodnika, szybko podniosła jego wartość, a następnie przeprowadziła trzeci najwyższy transfer wychodzący w historii klubu. Sportowo moment sprzedaży okazał się jednak bardzo bolesny.
Wiosną Pasy nie znalazły napastnika, który przejąłby jego rolę. Problem nie sprowadzał się wyłącznie do liczby bramek. Stojilković rozciągał obronę przeciwnika, dawał możliwość bezpośredniego zagrania i zmuszał stoperów do ciągłego pilnowania przestrzeni za własnymi plecami. Po jego odejściu Cracovia stała się łatwiejsza do kontrolowania, szczególnie dla zespołów broniących niżej. W całej rundzie wiosennej krakowianie zdobyli tylko 14 goli. Zbyt wiele akcji kończyło się przed polem karnym, a pomocnikom brakowało ruchu zawodników ofensywnych oraz zdecydowania przy ostatnim podaniu. Nawet kiedy drużyna przez dłuższy czas utrzymywała się przy piłce, nie zawsze przekładało się to na realne zagrożenie. Trudno także nie odnieść wrażenia, że rywale nauczyli się drużyny Elsnera i wiosną zbyt łatwo eliminowali jej atuty.
Grzelak odchodzi od wieloletnich przyzwyczajeń
Zmiana szkoleniowca nie była jedynie wyborem doraźnego strażaka. Jedną z najważniejszych zmian jest rezygnacja z ustawienia opartego na trzech środkowych obrońcach i wahadłowych. Cracovia korzystała z takiego systemu przez kilka sezonów, niezależnie od tego, kto prowadził zespół. Grzelak podczas letnich przygotowań pracował przede wszystkim nad wariantami 4-3-3 oraz 4-2-3-1. Przy czwórce defensorów boczni obrońcy muszą znacznie uważniej wybierać moment wejścia do ataku, skrzydłowi odpowiadają za większą część pracy w defensywie, a środkowi pomocnicy muszą skuteczniej zabezpieczać przestrzeń po stracie piłki. Cracovia ma dzięki temu zyskać dodatkowego zawodnika w ofensywie, ale ryzykuje pozostawianie większych odległości pomiędzy formacjami. Grzelak chce również, aby jego zespół spokojniej rozpoczynał akcje.
W poprzednim sezonie Pasy zbyt często szukały szybkiego podania do przodu, nawet wtedy, gdy sytuacja nie była odpowiednio przygotowana. Prowadziło to do prostych strat i długich fragmentów, w których drużyna musiała biegać za piłką. Nowa Cracovia ma częściej wykorzystywać środek boiska, cierpliwiej budować przewagę i nie pozbywać się futbolówki przy pierwszej nadarzającej się okazji. Kadra daje trenerowi możliwość gry w taki sposób. Mateusz Klich, Amir Al-Ammari, Mateusz Praszelik, Dijon Kameri czy Karol Knap to zawodnicy, którzy potrafią uczestniczyć w krótkim rozegraniu. Większe pytanie dotyczy właściwego podziału obowiązków, ponieważ kilku z nich najlepiej czuje się w podobnych sektorach i potrzebuje piłki przy nodze.
Cracovia zarobiła na sprzedaży Wójcika, ale sportowo to spora strata
Latem Cracovia pożegnała Oskara Wójcika, który w ciągu jednego sezonu przeszedł drogę od zawodnika z minimalnym doświadczeniem w Ekstraklasie do podstawowego obrońcy i reprezentanta Polski. Po 31 ligowych występach został sprzedany do Werderu Brema. Wójcik szczególnie dobrze pasowałby do nowego sposobu gry. Dysponował odpowiednią szybkością, aby bronić wysoko i zabezpieczać przestrzeń za plecami bocznych obrońców. Potrafił również wyjść przed napastnika, odebrać piłkę i natychmiast rozpocząć akcję. Takiego profilu nie da się łatwo zastąpić. Jego następcą ma zostać Dominik Baumgartner, który przez ostatnie lata regularnie występował w austriackiej Bundeslidze i pełnił funkcję kapitana Wolfsberger AC. Jest zawodnikiem znacznie bardziej doświadczonym, przyzwyczajonym do gry czwórką obrońców oraz odpowiedzialności za ustawienie całej formacji. Austriak powinien zapewnić spokój przy wyprowadzaniu piłki i dobrze radzić sobie w pojedynkach powietrznych. Nie daje jednak takiej dynamiki jak Wójcik. Cracovia nie zastąpiła więc młodego Polaka piłkarzem o identycznych cechach, lecz zdecydowała się na bardziej doświadczonego stopera, który ma od razu uporządkować defensywę.
Obok Baumgartnera mogą występować Gustav Henriksson, Mauro Perković albo Brahim Traoré. W kadrze pozostał również Kamil Glik, który przedłużył kontrakt o rok i zapowiedział zakończenie kariery po sezonie. Trudno oczekiwać, aby 38-letni obrońca rozgrywał wszystkie spotkania, ale nadal może być przydatny w konkretnych meczach oraz końcówkach wymagających większego doświadczenia i spokoju.
Przejście do systemu z czterema defensorami wymagało sprowadzenia naturalnego lewego obrońcy. Cracovia sięgnęła po Vincenta Burleta, 20-letniego Belga mającego za sobą szkolenie w Sint-Truiden, Schalke i Lille oraz pierwsze doświadczenia w seniorskim futbolu we Francji. Burlet jest zawodnikiem dynamicznym, który chętnie włącza się do ataku i może zapewnić szerokość bez konieczności wystawiania klasycznego wahadłowego. Jego transfer dobrze pasuje do planów Grzelaka, ale nie należy oczekiwać, że młody obrońca od pierwszej kolejki będzie należał do najlepszych zawodników ligi na swojej pozycji. Po prawej stronie podstawowym zawodnikiem powinien być Otar Kakabadze. Gruzin stracił dużą część poprzedniego sezonu z powodu problemów zdrowotnych, dlatego jego powrót rzeczywiście można traktować jak dodatkowe wzmocnienie. W najlepszej dyspozycji daje intensywność, doświadczenie i możliwość gry na kilku pozycjach. Trudno jednak przewidzieć, czy po dłuższej przerwie od razu wróci do najwyższej formy.
Marchwiński ma poprawić liczby z drugiej linii
Najbardziej spektakularnym transferem Cracovii jest wypożyczenie Filipa Marchwińskiego z Lecce. Krakowski klub zapewnił sobie możliwość wykupu zawodnika po zakończeniu sezonu. Były pomocnik Lecha Poznań może grać jako ofensywna „ósemka”, klasyczna „dziesiątka”, skrzydłowy albo drugi napastnik. W najlepszym okresie swojej kariery Marchwiński bardzo dobrze odnajdywał się pomiędzy liniami i regularnie pojawiał w polu karnym. Nie był pomocnikiem dyktującym tempo z głębi boiska, lecz zawodnikiem dającym gole dzięki odpowiedniemu ustawieniu oraz umiejętności wejścia w akcję w najważniejszym momencie. W poprzednim sezonie zbyt mało bramek zdobywali pomocnicy Cracovii, a odpowiedzialność spadała głównie na napastników i Hasicia. Marchwiński może zwiększyć liczbę zawodników pojawiających się blisko bramki i sprawić, że przeciwnik nie będzie mógł skupiać się wyłącznie na środkowym napastniku. Trudno jednak oceniać jakie są szanse na odbudowę jego dawnej formy.
Mateusz Klich nie podbił Ekstraklasy po powrocie do Cracovii, ale w systemie Grzelaka znaczenie Klicha powinna wzrosnąć. Trener chce, aby drużyna rzadziej oddawała piłkę przypadkowymi zagraniami i lepiej kontrolowała środkową strefę. Do tego potrzebny jest zawodnik potrafiący zmienić stronę gry, przyspieszyć akcję jednym podaniem i rozpoznać moment, w którym nie warto na siłę grać do przodu. Klich potrzebuje jednak obok siebie pomocnika zapewniającego odpowiednie zabezpieczenie. Naturalnym kandydatem jest Al-Ammari, który wnosi większą intensywność bez piłki i lepiej radzi sobie przy odbiorze. Reprezentant Iraku później dołączył do przygotowań, dlatego początek sezonu może być dla niego trudniejszy. Grzelak ma także do dyspozycji Praszelika, Kameriego, Knapa oraz młodego Alexa Marciniaka. Urodzony w Cardiff pomocnik szkolił się w Arsenalu i podpisał kontrakt do 2029 roku, jednak nie rozegrał jeszcze spotkania w seniorskim futbolu. Powinien być traktowany jako inwestycja na kolejne lata, a nie zawodnik, który od razu rozwiąże problemy drugiej linii.
W ataku nadal nie ma pewnego strzelca
To największy znak zapytania przed rozpoczęciem sezonu. Cracovia ma w kadrze Wiktora Bogacza, Martina Mincheva, Kahveha Zahiroleslama i Kacpra Śmiglewskiego, ale żaden z nich nie udowodnił jeszcze, że może regularnie zdobywać kilkanaście bramek na poziomie Ekstraklasy. Bogacz wraca po długiej przerwie spowodowanej kontuzją. Przed urazem był uznawany za jednego z ciekawszych młodych napastników w kraju, jednak po wielu miesiącach bez gry potrzebuje czasu, aby odbudować formę i pewność w pojedynkach. Minchev oferuje szybkość, pressing i możliwość występu również na skrzydle, ale cztery ligowe gole z poprzedniego sezonu nie pozwalają uznać go za pewnego zdobywcę bramek.
Zahiroleslam ma dobre warunki fizyczne, potrafi utrzymać futbolówkę i stworzyć miejsce dla partnerów, lecz również nie potwierdził regularnej skuteczności. Śmiglewski wrócił z wypożyczenia i nadal znajduje się na etapie zbierania doświadczenia. Cracovia może próbować rozłożyć odpowiedzialność na większą liczbę zawodników. Marchwiński, Hasić, Minchev czy pomocnicy wchodzący z drugiej linii powinni dokładać swoje trafienia. Nadal brakuje jednak napastnika, który przy wyniku 0:0 wykorzysta jedyną dogodną okazję.
Jak drużyna prezentowała się w okresie przygotowawczym? Cracovia rozpoczęła przygotowania od porażki 1:2 z Pafos, a następnie pokonała 3:1 İstanbul Başakşehir, 2:0 FK Pardubice oraz 1:0 Sevillę podczas jubileuszowego spotkania z okazji 120-lecia klubu. Wyniki wyglądają obiecująco, szczególnie biorąc pod uwagę poziom części rywali, ale ważniejszy był sposób gry. Pasy próbowały spokojniej wychodzić spod pressingu i częściej wykorzystywać środkowych pomocników. W obronie zachowywały przyzwoite odległości pomiędzy formacjami, choć nie wszystkie zachowania w ustawieniu z czwórką defensorów były już automatyczne. Nie warto wyciągać daleko idących wniosków z lipcowych meczów. Rok wcześniej Cracovia również bardzo dobrze rozpoczęła sezon, a później stopniowo traciła pozycję. Sparingi potwierdziły jednak, że zmiany zapowiadane przez Grzelaka nie ograniczają się do konferencji prasowych.
Górna połowa tabeli powinna być celem
Kadra nadal nie jest kompletna. Odszedł Wójcik, nie sprowadzono napastnika o potwierdzonej skuteczności, a kilku ważnych piłkarzy wraca po kontuzjach albo długim okresie bez regularnych występów. Nowe ustawienie również będzie wymagało czasu. Mimo tego trzynaste miejsce nie powinno być dla Cracovii satysfakcjonującym wynikiem. Pasy mają wystarczająco dużo jakości, aby walczyć o górną połowę tabeli i uniknąć kolejnej wiosny spędzonej na oglądaniu się za siebie. W poprzednim sezonie drużyna potrafiła przetrwać trudniejsze momenty, teraz – chociaż znaków zapytania wciąż jest bardzo dużo – również powinna sobie poradzić.



