Dzisiaj o godzinie 12:00 w Nyonie odbyło się losowanie drugiej rundy eliminacji Ligi Mistrzów. Swoich rywali poznali mistrz i wicemistrz Polski. Los nie był dla nich łaskawy. Lech Poznań zmierzy się z mistrzem Danii, AGF Aarhus, natomiast Górnik Zabrze trafił na wicemistrza Turcji, Fenerbahçe. Czy któryś z polskich klubów będzie w stanie awansować do kolejnej rundy?
Na papierze łatwiejsze zadanie czeka Lecha. AGF to bardzo solidny, dobrze zorganizowany zespół, ale nie rywal z półki nieosiągalnej dla mistrza Polski. W przypadku Górnika skala trudności jest zdecydowanie większa. Fenerbahçe ma w kadrze zawodników z ogromnym doświadczeniem międzynarodowym i indywidualną jakością, która może przesądzić o dwumeczu nawet przy przeciętnej grze całego zespołu.
Jakie są mocne strony rywala Lecha?
AGF Aarhus nieprzypadkowo sięgnęło po mistrzostwo Danii. To drużyna, która łączy dobrą organizację gry, solidną defensywę i dużą aktywność w bocznych sektorach boiska. Duńczycy potrafią grać intensywnie, są dobrze ustawieni bez piłki i nie potrzebują wielu sytuacji, żeby ukarać rywala. Jedną z najważniejszych postaci zespołu jest Tobias Bech. To zawodnik, który daje AGF szybkość, bezpośredniość i konkrety w ofensywie. Potrafi zejść do środka, uderzyć, ale też dobrze odnajduje się w akcjach przejściowych. Ważną rolę odgrywa również Kristian Arnstad, który daje drużynie jakość w drugiej linii i potrafi napędzać akcje z głębi pola.
Doświadczenie w ataku zapewnia Patrick Mortensen. Nie jest już zawodnikiem najmłodszym, ale nadal potrafi odnaleźć się w polu karnym, wygrać pojedynek fizyczny i dać drużynie punkt odniesienia przy dośrodkowaniach. Lech będzie musiał szczególnie uważać na momenty, w których AGF szybko przenosi grę w boczne sektory i szuka podań w pole karne. Dużym atutem mistrza Danii są boki boiska. Gift Links oraz Felix Beijmo dają zespołowi szerokość, dynamikę i udział w budowaniu akcji. To właśnie przez skrzydła AGF często próbuje przyspieszać grę. Jeśli Lech pozwoli rywalowi swobodnie rozgrywać akcje bokami, może mieć problem z bronieniem dośrodkowań i drugich piłek. Drugim bardzo ważnym elementem jest defensywa. Henrik Dalsgaard i Frederik Tingager to doświadczeni obrońcy, dobrze czujący się w pojedynkach powietrznych. AGF potrafi bronić nisko, ale też dobrze reaguje po stracie piłki. To nie jest zespół, który łatwo gubi ustawienie po kilku podaniach rywala.
Co może wykorzystać Lech Poznań?
Lech powinien przede wszystkim ograniczyć grę AGF bokami. Jeśli Kolejorz odetnie wahadłowych i bocznych obrońców od podań, rywal może mieć większy problem z tworzeniem sytuacji przez środek. AGF jest groźne, gdy może rozciągać przeciwnika, ale przy zamkniętych bocznych sektorach jego ofensywa staje się bardziej przewidywalna.
Drugim kluczem mogą być szybkie ataki po odbiorze. Środkowi obrońcy AGF są silni i doświadczeni, ale niekoniecznie będą czuć się komfortowo, gdy zostaną zmuszeni do bronienia dużej przestrzeni za plecami. Lech powinien szukać prostopadłych podań, szybkich wyjść skrzydłami i sytuacji, w których napastnik lub skrzydłowy będzie mógł zaatakować wolne miejsce. Znaczenie może mieć również tempo meczu. AGF opiera się na kilku bardzo doświadczonych zawodnikach, dlatego Lech powinien próbować utrzymać wysoką intensywność, szczególnie po przerwie. Nie chodzi o bezmyślny pressing przez 90 minut, ale o mądre przyspieszanie gry w momentach, gdy Duńczycy będą musieli bronić w biegu.
Kolejorz nie może jednak podejść do tego dwumeczu z przekonaniem, że trafił na wygodnego rywala. AGF to mistrz Danii, drużyna dobrze poukładana i przyzwyczajona do gry fizycznej. Lech ma argumenty, żeby awansować, ale będzie potrzebował dyscypliny, skuteczności i bardzo dobrej organizacji przy bronieniu bocznych sektorów.
Czym może postraszyć Fenerbahçe?
Fenerbahçe to rywal zdecydowanie trudniejszy. Turecki klub ma w kadrze piłkarzy, którzy grali na najwyższym europejskim poziomie. Dla Górnika to będzie ogromny test, zarówno pod względem piłkarskim, jak i mentalnym. Największą siłą Fenerbahçe jest jakość indywidualna w ofensywie. Marco Asensio to zawodnik, który potrafi jednym podaniem albo strzałem zmienić przebieg meczu. Daje drużynie kreatywność, technikę i groźne uderzenie z dystansu. Kerem Aktürkoğlu wnosi szybkość, ruchliwość i umiejętność atakowania wolnych przestrzeni. Obaj mogą być dla Górnika bardzo trudni do zatrzymania, zwłaszcza jeśli będą mieli miejsce między liniami.
Ważną postacią pozostaje również Anderson Talisca. Brazylijczyk jest groźny przy strzałach z dystansu, stałych fragmentach gry i wejściach w pole karne. To piłkarz, którego nie można zostawić bez krycia nawet przez kilka sekund. Fenerbahçe ma dzięki niemu dodatkowy wariant ofensywny, szczególnie wtedy, gdy rywal broni głęboko. Bardzo mocno wygląda także środek pola. Fred, N’Golo Kanté, Sofyan Amrabat, Edson Álvarez czy İsmail Yüksek dają drużynie intensywność, odbiór, doświadczenie i zabezpieczenie przed kontratakami. Fenerbahçe potrafi szybko odzyskiwać piłkę i zamykać przeciwnika na jego połowie. Dla Górnika największym problemem może być właśnie wyjście spod pressingu. Dużym atutem Turków jest również bramka. Ederson po latach spędzonych w Manchesterze City daje zespołowi nie tylko jakość między słupkami, ale też spokój w rozegraniu od tyłu. To bramkarz, który potrafi rozpocząć akcję długim, precyzyjnym podaniem i ominąć pierwszą linię pressingu przeciwnika.
Fenerbahçe jest groźne także przy stałych fragmentach gry. Przy dobrych dośrodkowaniach Asensio czy Taliski oraz obecności silnych fizycznie zawodników w polu karnym, każdy rzut rożny i każdy rzut wolny z bocznego sektora może być dla Górnika poważnym zagrożeniem.
Co musi zrobić Górnik Zabrze, żeby mieć szansę?
Górnik nie może nastawić się wyłącznie na głęboką obronę. Przy takim rywalu cofnięcie się pod własne pole karne na długie fragmenty meczu może skończyć się oblężeniem. Zabrzanie muszą znaleźć momenty, w których będą w stanie wyjść wyżej, założyć pressing i zmusić Fenerbahçe do szybszych, mniej dokładnych decyzji.
Najważniejsze będzie ograniczenie strat w środku pola. Fenerbahçe ma zawodników, którzy po odbiorze potrafią natychmiast przyspieszyć akcję. Każda strata Górnika w centralnej strefie może oznaczać sytuację bramkową dla rywala. Dlatego polski zespół musi grać prościej, szybciej i unikać ryzykownych podań pod własną bramką. Szansą Górnika mogą być szybkie przejścia do ataku. Fenerbahçe często angażuje wielu zawodników w ofensywę, a to może zostawiać przestrzeń za plecami bocznych obrońców. Jeśli zabrzanie będą potrafili szybko uruchamiać skrzydła po odbiorze, mogą stworzyć sobie sytuacje, zwłaszcza po kontratakach. Bardzo ważna będzie też koncentracja przy stałych fragmentach gry. Górnik nie może pozwolić rywalowi na łatwe wygrywanie pierwszego kontaktu w polu karnym. Przy takim przeciwniku jeden niepilnowany zawodnik może przesądzić o losach meczu.
Czy polskie kluby mają szansę?
Lech ma trudne, ale realne zadanie. AGF jest rywalem niewygodnym, dobrze zorganizowanym i groźnym fizycznie, jednak mistrz Polski nie stoi na straconej pozycji. Jeśli Kolejorz dobrze zabezpieczy boki, wykorzysta szybkość w kontratakach i uniknie prostych strat, może powalczyć o awans.
W przypadku Górnika sytuacja jest znacznie trudniejsza. Fenerbahçe ma większy budżet, mocniejszą kadrę i dużo więcej doświadczenia w europejskich pucharach. Awans zabrzan byłby dużą niespodzianką. Nie oznacza to jednak, że dwumecz jest z góry przegrany. Górnik musi zagrać bardzo zdyscyplinowanie, wykorzystać każdy błąd rywala i przede wszystkim nie pozwolić Fenerbahçe narzucić komfortowego rytmu gry. Na dziś większe szanse na awans ma Lech. Górnik będzie potrzebował niemal perfekcyjnego dwumeczu.

