Legia Warszawa rozgląda się za kolejnym napastnikiem? W kadrze na nowy sezon będą prawdopodobnie Rafał Adamski, Antonio Colak, Mileta Rajović oraz Łukasz Zjawiński. Niewykluczone także, że przedłużona zostanie umowa z Jean-Pierrem Nsame. Według rumuńskich mediów przy Łazienkowskiej wciąż mają jednak chrapkę na kolejnego snajpera. Palestyńczyk Assad Al-Hamlawi dobrze znany z pobytu w Śląsku Wrocław mógłby powrócić na boiska PKO BP Ekstraklasy.
Assad Al-Hamlawi – jeśli wierzyć lokalnym mediom – jest jednym z najgorętszych nazwisk na rynku transferowym w Rumunii. Napastnik Universitatei Craiova ma za sobą solidny sezon, a jego sytuację obserwuje kilka klubów z Europy. Wśród nich, według Sport.ro, znajduje się Legia Warszawa. 25-letni reprezentant Palestyny trafił do Craiovej latem 2025 roku ze Śląska Wrocław. Rumuni zapłacili za niego około miliona euro i szybko dostali zwrot z tej inwestycji. Al-Hamlawi zakończył sezon z bilansem 16 goli i 4 asyst w 48 spotkaniach we wszystkich rozgrywkach. W lidze rumuńskiej zanotował 11 bramek i 2 asysty. To wystarczyło, żeby wokół niego zrobił się duży ruch.
Sport.ro wymienia pięć klubów zainteresowanych napastnikiem: AEK Ateny, Mainz, Club Brugge, Legię Warszawa oraz Al-Ahly Kair. Z tej grupy najwięcej mówiło się ostatnio o Egipcjanach, bo Al-Ahly miało zaoferować zawodnikowi pensję na poziomie 1,5 miliona dolarów rocznie. W rumuńskich mediach nazwano ją wręcz „faraoniczną”. Ten kierunek został jednak mocno przyhamowany. Agent Al-Hamlawiego zabrał głos w egipskiej telewizji i jasno przekazał, że transfer do Al-Ahly nie jest obecnie w planach zawodnika. Podkreślił, że napastnik chce kontynuować karierę w Europie, a ważnym argumentem jest dla niego możliwość gry w europejskich pucharach. Wszystko fajnie, tylko jak w taką charakterystykę wpisuje się Legia Warszawa? Tego źródło nie precyzuje.
Legia Warszawa w gronie zainteresowanych
Al-Hamlawi grał w Ekstraklasie wiosną 2025 roku, gdy trafił do Śląska Wrocław. W krótkim czasie pokazał, że potrafi odnaleźć się w naszej lidze. Strzelił 7 goli w 16 meczach, choć wrocławianie walczyli wtedy o utrzymanie i ostatecznie spadli z Ekstraklasy. Po degradacji Śląska napastnik odszedł do Rumunii. W Craiovej poszedł krok dalej. Nie tylko strzelał w lidze, ale też pokazał się w europejskich pucharach. Z Mainz zdobył zwycięską bramkę na 1:0, a w meczu z AEK Ateny zanotował asystę. Oczywiście, przy Łazienkowskiej nie pogardziliby tego typu zawodnikiem. Palestyńczyk zna Ekstraklasę, ma dobre warunki fizyczne, potrafi grać w polu karnym i nie boi się kontaktu z obrońcami. Po transferze Łukasza Zjawińskiego Legia nadal może szukać mocniejszej konkurencji w ataku.
Problemem będzie cena. Craiova ma zawodnika pod kontraktem do 30 czerwca 2028 roku, a Transfermarkt wycenia go na 1,4 miliona euro. Rumuński klub zapłacił za niego milion, więc trudno zakładać, że sprzeda go bez wyraźnego zysku. Sport.ro sugeruje, że transfer może zostać przeprowadzony za kwotę wyższą niż obecna wycena, właśnie przez liczbę zainteresowanych klubów i dobry sezon napastnika. Legia nie jest więc w łatwej sytuacji. Mainz, Club Brugge czy AEK mogą zaoferować inne argumenty sportowe i finansowe. Z drugiej strony Warszawa ma atut znajomości ligi i możliwość zaproponowania zawodnikowi dużej roli w projekcie.
Na ten moment nie dajemy dużych szans na ten angaż. Sytuacja mogłaby się jednak zmienić, gdyby przy Łazienkowskiej uznali, że kadra potrzebuje zmian i podziękowali takim zawodnikom jak Rajović, Nsame czy Colak. Wówczas warto sięgnąć po kogoś „półkę wyżej”. Tylko, czy Legia Warszawa wyda jakieś 1,5 mln euro za Al-Hamlawiego – a pewnie tyle będą oczekiwać Rumuni? To już pytanie, które obecnie musimy pozostawić bez odpowiedzi.

