Bukari, Rajović, Zeqiri. Czy warto było szaleć tak?

Sezon 2025/26 przejdzie do historii polskiego futbolu. Nigdy wcześniej rodzime kluby nie inwestowały tak wielkich pieniędzy w zatrudnienie nowych zawodników. No właśnie — czy słowo „inwestowały” jest tutaj na miejscu? Ile z siedemnastu transferów o wartości minimum miliona euro to ruchy, które mają szansę się zwrócić, a przy ilu istnieje duże ryzyko nietrafionego wydatku?

Ze wspomnianej siedemnastki tylko jedna transakcja dotyczyła zawodnika poniżej 20. roku życia. Bogdan Mircetić uchodził za jednego z najbardziej utalentowanych serbskich piłkarzy, a Raków Częstochowa najwyraźniej chciał powtórzyć sukces angażu Ante Crnaca. Po rundzie jesiennej i początku wiosny trudno jednak cokolwiek przesądzać — pomocnik rzadko pojawia się na murawie, a jeśli już, są to krótkie epizody.

REKLAMA

Siedmiu zawodników kosztowało przynajmniej dwa miliony euro. Andi Zeqiri miał być wisienką na torcie letnich wzmocnień Widzewa Łódź. Póki co uzbierał dokładnie jedno trafienie (a mowa o napastniku). Przegrywa rywalizację z Sebastianem Bergierem, który dołączył do Widzewa jako wolny gracz, a uzbierał już jedenaście bramek. Dziś to Polak daje drużynie więcej niż Szwajcar, trudno więc w tym momencie pozytywnie oceniać ten ruch.

Sam Greenwood w ostatnich sześciu występach zanotował trzy trafienia, ale mecz z Arką Gdynia rozpoczął na ławce rezerwowych. Ma swoje atuty — chociażby stałe fragmenty gry — jednak i tym transferem trudno się na razie zachwycać. Yannick Agnero budzi mieszane uczucia — nawet w naszej redakcji niedawno różniliśmy się w ocenie, czy 22-letni Iworyjczyk to piłkarz z potencjałem, który jest w stanie rozwinąć, czy też jednak 2,3 mln euro to spora przesada jak na jego możliwości. Bez wątpienia nie ma piorunującego wejścia na polskie boiska; broni go za to wiek. Wciąż ma czas na rozwój, a jeśli błyśnie za rok, nie powinno zabraknąć chętnych na jego wykupienie.

Widzew Łódź wydał dużo, ale czy mądrze?

Przemysław Wiśniewski i Emil Kornvig to doraźne wzmocnienia Widzewa Łódź. Obu trudno jeszcze oceniać, bo dołączyli do nowego klubu w zimowym oknie transferowym. Póki co można podchodzić do ich angażu z umiarkowanym optymizmem. Kornvig w ostatnich występach prezentował się solidnie, w przypadku Wiśniewskiego martwią przebyte kontuzje. Z drugiej strony Widzew chciał po prostu doświadczonego Polaka — to nie był ruch „pod przyszłą sprzedaż”.

„Tylko” 25 lat ma Mileta Rajović, ale po jego występach przy Łazienkowskiej trudno uwierzyć, że znajdzie się ktokolwiek chętny, by wykupić go z Legii Warszawa. Do dziś kwota 3 mln euro za jego transfer z Watfordu wydaje się kuriozalna. Duńczyk bije rekordy nieskuteczności i jest mocnym kandydatem w kategorii najgorszego transferu w dziejach Ekstraklasy. Pytanie, czy wyzwania nie rzuci mu Osman Bukari. 5,5 mln euro za piłkarza przeciętnego w skali MLS, który ma 27 lat? Do dziś trudno zrozumieć sens tej transakcji. I oczywiście — skrzydłowy z Ghany może lada moment „odpalić”. Chodzi jednak o skalę wydatku w stosunku do realnych korzyści. Za takie pieniądze polski klub powinien oczekiwać topowej gwiazdy ligi, a nie piłkarza w tym wieku, o którym myśli się: „może się sprawdzi, może nie”.

Oczywiście, ocena wymienionych wyżej graczy powinna zostać wystawiona dopiero po sezonie. Na pytanie, kto z tej grupy wszedł do Ekstraklasy „z futryną” i z marszu robi różnicę, na razie można jedynie bezradnie rozłożyć ręce. Większe wydatki na transfery to sukces i krok w kierunku dalszego rozwoju polskiej piłki klubowej. Pytanie tylko, czy kluby Ekstraklasy mają pomysł, jak wykorzystać potencjał finansowy. Angażując piłkarzy „bez odstępnego”, mogły pozwalać sobie na wiele nietrafionych wyborów. Dwóch zawodziło? Okej, żalu nie ma — może kolejny zrobi różnicę. Gdy wydaje się 2, 3 albo 5 mln euro, oczekiwania powinny być zdecydowanie większe. Tymczasem w rzeczywistości wydano nieporównywalnie więcej niż kiedykolwiek wcześniej, a efekt jest podobny. Pozostaje czekać, czy dany zawodnik odpali, czy też będzie jedynie kosztownym uzupełnieniem kadry.

SPRAWDŹ TAKŻE
Więcej
    REKLAMA
    144,436FaniLubię

    MOŻE ZACIEKAWI CIĘ