Po druzgocącej porażce 0:4 z Atletico Madryt w pierwszym meczu półfinału Pucharu Króla emocje wciąż nie opadły. Dyskusja nie dotyczy jedynie wyłącznie dominacji zespołu Diego Simeone, błędów w defensywie Barcelony czy historycznego wymiaru tego zwycięstwa. W centrum uwagi znalazła się sytuacja z drugiej połowy i mocne słowa Frenkiego de Jonga, który otwarcie zakwestionował decyzję VAR.
Holenderski pomocnik po meczu powiedział: „Obraz, który pokazano w telewizji, nie przedstawiał dokładnego momentu, w którym piłka została kopnięta. Jest ujęcie, na którym w chwili strzału Fermína obrońca był metr za Robertem. Jeśli to ujęcie nie jest wygenerowane przez sztuczną inteligencję, to jest to skandal”. To jedna z najmocniejszych wypowiedzi zawodnika Barcelony w ostatnich miesiącach. De Jong sugeruje, że zaprezentowana w transmisji klatka nie pokazywała dokładnego momentu zagrania piłki przez Fermína, a to właśnie ten ułamek sekundy decyduje o ocenie pozycji spalonej.
Sporna sytuacja miała miejsce w momencie, gdy Barcelona próbowała wrócić do meczu. Po fatalnej pierwszej połowie i stracie czterech bramek drużyna Hansiego Flicka wyszła z szatni wyraźnie odmieniona. Pressing był bardziej zdecydowany, tempo wyższe, a ataki częstsze i groźniejsze. Wtedy padła bramka, która mogła dać impuls do walki. Radość trwała jednak krótko. Po długiej analizie VAR gol został anulowany z powodu pozycji Roberta Lewandowskiego.
Właśnie ten moment stał się osią sporu. W przypadku spalonego kluczowy jest dokładny moment kontaktu z piłką. Jeśli wybrana klatka nie odpowiada chwili uderzenia, nawet minimalne przesunięcie w czasie może całkowicie zmienić ocenę sytuacji. De Jong twierdzi, że istnieje ujęcie, na którym obrońca Atletico znajduje się około metr za Lewandowskim w momencie strzału. Jeśli tak, decyzja VAR mogła być oparta na niewłaściwym materiale.
Czy jedna decyzja zmienia obraz półfinału?
Choć słowa de Jonga wywołały burzę, warto spojrzeć na szerszy kontekst. Atletico Madryt zdominowało pierwszą połowę. Intensywność, agresja i wysoki pressing całkowicie rozbiły strukturę gry Barcelony. Pierwszy gol padł po błędzie defensywy, kolejne były efektem szybkich, precyzyjnych ataków. Zespół Diego Simeone grał z pełną kontrolą i bezwzględną skutecznością. Barcelona miała problemy nie tylko taktyczne, ale i fizyczne. Przegrywała pojedynki, spóźniała się do piłek, a wybrany skład nie funkcjonował zgodnie z założeniami. Eric Garcia najpierw uczestniczył w akcji bramkowej na 1:0, a w końcówce obejrzał czerwoną kartkę. Różnica poziomów w pierwszej części meczu była wyraźna.
Jednak anulowany gol mógł mieć znaczenie mentalne. Trafienie na 1:4 przywróciłoby wiarę w możliwość odrobienia strat w dwumeczu. Długie sprawdzanie przez VAR i ostateczne cofnięcie decyzji wyraźnie ostudziły zapał zawodników Flicka. W futbolu psychologia odgrywa ogromną rolę, a moment przełomowy może zmienić dynamikę całego spotkania.
Technologia VAR została wprowadzona, by eliminować oczywiste błędy. Paradoksalnie, w sytuacjach granicznych często generuje jeszcze więcej dyskusji. Precyzja systemu zależy od właściwego wyboru klatki i interpretacji. W przypadku półautomatycznego spalonego margines błędu jest minimalny, ale nie zerowy. Jeśli faktycznie użyto niewłaściwego momentu zagrania, pojawia się pytanie o transparentność procedur.
Nie zmienia to faktu, że wynik 4:0 jest efektem całokształtu wydarzeń na boisku. Atletico było zespołem lepszym, bardziej zorganizowanym i skuteczniejszym. Barcelona sama postawiła się w trudnej sytuacji jeszcze przed kontrowersyjną decyzją. Jednak wypowiedź de Jonga pokazuje, że temat nie jest zamknięty. Rewanż zapowiada się jako mecz pod ogromnym napięciem. Barcelona będzie musiała walczyć nie tylko z czterobramkową stratą, ale również z presją i poczuciem niesprawiedliwości. Atletico z kolei stanie przed zadaniem utrzymania koncentracji i obrony wysokiej zaliczki.
