REKLAMA

Yarmolenko chciał grać bliżej Ukrainy, więc wybrał… Zjednoczone Emiraty Arabskie

Andrij Yarmolenko związał się rocznym kontraktem z emirackim Al-Ain FC. Decyzja jest sporym zaskoczeniem, szczególnie biorąc pod uwagę informacje ukraińskich mediów, które twierdziły, że zawodnik chce być jak najbliżej swojej ojczyzny. To właśnie z tego powodu odrzucił oferty z MLS i negocjował powrót do Dynama Kijów. Swego czasu spekulowano nawet o potencjalnym zainteresowaniu ze strony Pogoni Szczecin. Oczywiście, zawodnik po wygaśnięciu kontraktu z West Hamem mógł przebierać w ofertach, ale Zjednoczone Emiraty Arabskie? Kompletnie nie pasują do charakterystyki docelowego miejsca, o którym spekulowano przed miesiącem.

Ukraiński dziennikarz Ihor Tsyahnik jeszcze 19 czerwca donosił, że Yarmolenko otrzymał ofertę z Turcji, ale nie jest zainteresowany, bo to zbyt odległe miejsce od Ukrainy. Stambuł i Kijów dzieli 1.500 km, ale to miała być za duża odległość. Właśnie z tego powodu wierzono w możliwość podjęcia pracy w Polsce. Nie ze względów finansowych czy zamiłowania do Ekstraklasy – ale bliskości do Ukrainy. W międzyczasie Andrij dostał propozycję z Fulham – co ze sportowego punktu widzenia było ciekawą opcją. On sam miał jednak okazywać zainteresowanie występami dla Dynama Kijów. Dziennikarz Viktor Vasko jeszcze 11 lipca deklarował, że Yarmolenko jest już właściwie dogadany z ukraińskim klubem i lada chwila otrzymamy oficjalne potwierdzenie.

Skąd nagle Al-Ain FC?

Trenerem zespołu jest Ukrainiec Sergiy Rebrov, który podobno namówił Yarmolenke do współpracy. Odległość od Kijowa? blisko 5.000 km. Futbol jest pracą, a ekipa z ZEA zaproponowała z pewnością lepszą pensję niż mogło zapewnić Dynamo Kijów czy nawet Pogoń Szczecin. Andrij Yarmolenko wybrał klub, który zaoferował najwyższe zarobki, a opowieści o chęci powrotu na Ukrainę? Można dziś włożyć między bajki. Nie wiemy na ile blisko była współpraca z Dynamem. Ewidentnie narracja przekazywana przez ukraińskie media nijak nie pasuje do ostatecznej decyzji zawodnika.

REKLAMA
Marcin Pietkiewicz
Marcin Pietkiewiczhttp://mymistrzowie.pl/
Płakałem za Ayrtonem Senną, krzyczałem gdy Ebi Smolarek wkręcał Portugalczyków w ziemię i otwierałem oczy ze zdumienia widząc Chrisa Weidmana nokautującego Andersona Silvę. Futbol kocham, chociaż nie raz miałem go dosyć. Zarywam noce oglądając gale MMA, ale nigdy nie żałuję.
REKLAMA
PODOBNE
REKLAMA

MOŻE ZACIEKAWI CIĘ

94,308FaniLubię
10,697ObserwującyObserwuj
539ObserwującyObserwuj
REKLAMA