Po meczu ze Szwecją trudno było uciec od emocji. Dla jednych ten wieczór okazał się brutalnym zamknięciem mundialowych marzeń, inni mimo niepowodzenia wciąż mają przed sobą przyszłość w reprezentacji Polski. Jak co zgrupowanie, pokusiliśmy się o wybór trzech przegranych i wygranych. Kto spotkania przeciwko Albanii i Szwecji może zapisać na plus, dla kogo okazały się szczególnie niekorzystne?
Przegrany: Kamil Grabara
Bądźmy sprawiedliwi — gdyby nie problemy zdrowotne Łukasza Skorupskiego, baraże oglądałby jedynie z ławki rezerwowych. Stanął jednak przed szansą występu w piekielnie ważnych starciach z Albanią oraz Szwecją i… no cóż. Niczego spektakularnie nie zawalił, ale nie został też bohaterem. Miał idealny moment, by wygrać rywalizację i na lata zostać jedynką w reprezentacyjnej bramce. Tymczasem walka o to miano nadal trwa, a 27-latek musi wracać do ligowej rzeczywistości, w której za chwilę może spaść z Bundesligi.
Wygrany: Sebastian Szymański
W końcu był wyraźnie widoczny. Nie idealny — do jego gry można mieć sporo zarzutów. Pracował jednak ciężko na murawie, miał kilka kapitalnych momentów, potrafił efektownie odebrać i podać piłkę. Był kimś takim, kogo media i kibice widzieli w Oskarze Pietuszewskim — gamechangerem, który jedną udaną akcją napędza cały zespół. Szkoda jedynie, że przeciwko Szwecji nie przełożyło się to na większe konkrety.
Przegrany: Jakub Kiwior
Mecz ze Szwecją pokazał, że z Kiwiora prawdopodobnie nigdy nie będzie lidera defensywy. Owszem, w FC Porto zbiera pochlebne recenzje, jednak baraże boleśnie zweryfikowały ten obraz. Bez popadania w skrajności — Kiwior jest, jaki jest. Ma swoje atuty, ale przeciwko Szwedom wyglądał gorzej niż poczciwy Przemysław Wiśniewski, który po przenosinach do Widzewa Łódź zdaniem wielu ekspertów w ogóle nie powinien być powoływany do kadry narodowej. Kiwior ma 26 lat, więc wciąż może jeszcze zagrać na niejednym mundialu, ale Jan Urban będzie pewnie rozglądał się za alternatywami.
Wygrany: Jan Urban
Skąd taka ocena? Selekcjoner zostanie w kadrze na dłużej, o czym poinformował prezes PZPN Cezary Kulesza. Po meczu ze Szwecją nie spadła na niego większa krytyka, a przecież sporo ryzykował, nie wystawiając od pierwszych minut Oskara Pietuszewskiego. Trener kadry narodowej po braku awansu zazwyczaj staje się głównym winowajcą, tymczasem media bardzo oszczędnie podchodzą do oceny szkoleniowca.
Przegrany: Robert Lewandowski
Słowo „przegrany” brzmi pewnie jak oskarżenie, jednak po ludzku szkoda nam Lewego. To był prawdopodobnie jego ostatni taniec, szansa wyjazdu na ostatni w karierze mundial. Niestety pokazał dokładnie to, co od jakiegoś czasu widzimy w FC Barcelonie. Robert nie jest już piłkarzem, który wygrywa spotkania w pojedynkę. W sierpniu skończy 38 lat. W zespole pokroju Portugalii mógłby pewnie dalej robić liczby, co pokazuje przykład Cristiano Ronaldo, ale reprezentacja Polski nie ma takich atutów. Mimo strzelenia gola z Albanią, a wcześniej trafień z Maltą, Litwą oraz Finlandią, Robert Lewandowski kończy prawdopodobnie ostatnie kwalifikacje w karierze bez awansu.
Wygrany: Piotr Zieliński
Nieco na wyrost, ale w barażach był jednym z najlepszych polskich piłkarzy. Strzelił efektownego gola z Albanią, a przeciwko Szwecji również prezentował się nieźle. Dobrze regulował tempo gry reprezentacji; gdybyśmy awansowali na mundial, moglibyśmy nazwać go jednym z ojców sukcesu. Niestety, tak się nie stało. Piotr Zieliński w maju skończy 32 lata. Ile zostało mu jeszcze spotkań w kadrze? Być może kwalifikacje do mistrzostw Europy 2028 będą ostatnimi w jego karierze.
