Wróciła Ekstraklasa! Zagłębie Lubin przegrywa na start 2026 roku

Po tylu dniach posuchy wreszcie wraca ona – PKO BP Ekstraklasa! Pierwszy mecz polskiej elity odbył się w Lubinie, gdzie Zagłębie podejmowało GKS Katowice. Gdyby Miedziowi pokonali przyjezdnych z Górnego Śląska, piątek spędziliby na pozycji lidera. Katowiczanie z kolei potrzebują punktów, by złapać oddechu i dystansu od strefy spadkowej. Choć bądźmy szczerzy, przy tak niewielkich różnicach punktowych obecne miejsce w tabeli znaczy niewiele. Zagłębie ma za sobą naprawdę dobrą jesień i pozostało im tylko podtrzymać tę dyspozycję. A my liczyliśmy na dobre widowisko, które rozgrzeje w te mroźne dni.

Pierwszy gol nowego roku, a potem nudy, że hej…

Na pierwsze trafienie w 2026 na szczęście nie musieliśmy długo czekać. Pierwszego gola w roku ubiegłym strzelił Marcin Wasielewski w barwach GieKSy. W tym po raz kolejny dokonał tego piłkarz zespołu z Katowic, lecz tym razem był to Bartosz Nowak. I to bardzo szybko, bo już w 2. minucie spotkania. Podopieczny Rafała Góraka przebojowo wdarł się w pole karne i oddał strzał na dalszy słupek. Strzał, który natychmiast ustawił Katowiczan w lepszej pozycji.

REKLAMA

Po golu otwierającym wynik tempo meczu wyraźnie spadło, lecz przyjezdni wyglądali na pewnych swego. Grali tak, jak należało oczekiwać od zespołu walczącego o utrzymanie. Zagłębie próbowało odpowiedzieć, lecz robiło to w sposób kompletnie nieprzekonujący. Gospodarze oddali celny strzał w 9. minucie, ale prosto w bramkarza. Trudno było o stabilizację, gra była bardzo szarpana. Podopieczni Leszka Ojrzyńskiego mieli i dobre, i złe momenty. W 24. minucie Michalis Kosidis dostał dobre podanie, wprost na głowę. Do gola nie brakowało wiele, lecz górą był Rafał Strączek.

Na stadionie w Lubinie było naprawdę zimno. Była nadzieja po trafieniu Nowaka, że piłkarze dostarczą kibicom takie widowisko, które pozwoli przynajmniej na chwilę zapomnieć o mrozie. A tu klops, na boisku działo się bardzo mało. GKS w tym czasie szukał drugiej bramki. Było blisko w 34. minucie za sprawą Adama Zrel’áka. Trafienie Słowaka nie zostało jednak zaliczone – spalony. I w taki sposób doczłapaliśmy się do końca pierwszej połowy. Pod jej koniec Gieksa skutecznie oddalała zagrożenie i… to w sumie tylko tyle. Zaczęło się ciekawie, ale potem czar prysł.

GieKSa na 2:0!

Po starcie drugiej połowy lepiej radzili sobie goście z Katowic. Przeważali, kontrolowali piłkę i przebieg starcia. Dobrze przy tym rozgrywali piłkę między sobą. Owoce ich pracy przyszły dość prędko. W 50. minucie siarczysty strzał oddał Nowak, ale Jasmin Burić sobie z nim poradził. Bośniak nie dał rady 2 minuty później. Arkadiusz Jędrych znalazł się w bardzo dobrej sytuacji. Nic dziwnego, bo dośrodkowywał mu Nowak. Defensorowi pozostało jedynie dołożyć głowę i prowadzenie zostało podwojone.

Zagłębie próbowało odpowiedzieć. Niezły strzał, choć trochę niecelny oddał debiutujący w barwach Miedziowych Sebastian Kowalczyk. A poza tym gospodarze grali mizernie. Nie mieli pomysłu na to, jak wyjść z impasu, jak przełamać się i złapać kontakt z rywalem. Gieksa prowadziła grę i jej w pełni zasłużona przewaga wydawała się być nie do ruszenia. Na boisku nie działo się zbyt wiele, lecz to nie była zła wiadomość dla Katowiczan. Ich dwubramkowa zaliczka była bezpieczna, i to dla nich najważniejsze.

Zagłębie przegrywa, GKS ze znacznym awansem!

Zespół z Górnego Śląska mógł sobie nieco pofolgować i oddać piłkę przeciwnikom. Byli skupieni na dowiezieniu korzystnego wyniku do końca. Zagłębie faktycznie częściej było w posiadaniu futbolówki, ale czy było z tego jakieś realne zagrożenie? No niezbyt. Na boisku trudno było o wydarzenia godne odnotowania. Jeśli Miedziowi próbowali dojść do głosu, to albo tracili piłkę przez własne błędy, albo skutecznie w destrukcji grał GKS. Czas mijał, dla Lubinian zdecydowanie za szybko.

Można było odnieść wrażenie, że piłkarze obu zespołów jeszcze nie do końca się wybudzili ze snu zimowego. Choć padły 2 gole w tym spotkaniu, to murawie KGHM Zagłębie Areny działo się niewiele. Bartosz Nowak natychmiastowo otworzył wynik i to z pewnością wpłynęło na nastawienie Miedziowych. Tylko 1 celny strzał po ich stronie, wygląda to kiepsko. Może i był to pierwszy mecz tego roku, ale można podejrzewać, że za kilka dni już nikt o nim nie będzie pamiętał. Może poza Katowiczanami, którzy dzięki tej wygranej awansowali na 10. miejsce w tabeli.

Zagłębie Lubin – GKS Katowice 0:2 (Nowak 2’, Jędrych 52′)

SPRAWDŹ TAKŻE
Więcej
    REKLAMA
    144,019FaniLubię

    MOŻE ZACIEKAWI CIĘ