Wojna nerwów. Pogoń Szczecin pogrążyła Arkę Gdynia!

Pogoń Szczecin i Arka Gdynia grały dzisiaj o 9 punktów. 3 za zwykłe zwycięstwo, kolejne 3 za wygraną, będąc tuż nad strefą spadkową, i jeszcze 3, ze względu na rywalizację obu klubów na Pomorzu. Oczywiście to tylko metafora, bo oba zespoły mogły dostać i tak co najwyżej 3 oczka. Niemniej było to starcie niezwykle istotne dla Szczecinian i dla Gdynian. Przed spotkaniem w stolicy Pomorza Zachodniego Pogoń i Arka miały po 22 punkty. W strefie spadkowej znajdowała się jednak ekipa z Trójmiasta, przez gorszy bilans bramkowy. Faworytem wydawali się Portowcy, mimo kiepskiej formy. Choć minęło już przeszło pół sezonu, to Arkowcy jeszcze ani razu nie wygrali na wyjeździe.

Świetny początek, a reszta spotkania – mocno średnia

Strzelanie na stadionie przy Twardowskiego rozpoczął José Pozo, lecz było to bardziej podanie do Damiana Węglarza. Pogoń powolutku, ale konsekwentnie się rozkręcała. No, może nie tak wolno, bo już w 5. minucie otworzyła wynik meczu. Po podaniu hiszpańskiego pomocnika otworzyła się okazja do kontry. Napędził ją Kamil Grosicki, który potem płasko zgrał piłkę w pole karne. Karol Angielski nie trafił w piłkę, lecz był tam jeszcze Paul Mukairu. I Nigeryjczyk zdołał pokonać bramkarza. Po tym trafieniu mecz układał się tak, że prowadzenie Szczecinian nie było przypadkowe. Inicjatywa była po stronie Portowców i mieli pod kontrolą przyjezdnych. Ci jednak próbowali wybić Pogoń z rytmu różnymi prowokacjami.

REKLAMA

Podopieczni Dawida Szwargi grali bardzo fizycznie i popełniali sporo fauli. Często rywali podpuszczał Kamil Jakubczyk, były piłkarz Pogoni. To w nadziei, że może uda się zdobyć przynajmniej ten drugi punkt na wyjeździe w tym sezonie. Niezbyt im to wychodziło. Jeśli podchodzili pod bramkę Valentina Cojocaru, to Rumun nie miał wiele pracy, bo dobrze radziła sobie obrona. Pogoń starała się zmusić rywali do gry w niskim pressingu, rozgrywając piłkę między sobą. Posiadanie piłki Portowców przekraczało 60% na kilka minut przed końcem pierwszej połowy. Mimo takiej przewagi optycznej nie do końca wiedzieli, jak przekuć ją na drugiego gola. Arka przez chwilę podobnie, również naciskała. I z równie mizernym skutkiem. Do przerwy żadna z ekip nie zdołała więcej z siebie wykrzesać. Takie sobie te 45 minut.

Seria 4 meczów bez zwycięstwa Pogoni przełamana!

Niewiele działo się i po gwizdku zaczynającym drugą połowę. W 47. minucie zrobiło się zamieszanie po rzucie rożnym, ale Attila Szalai źle strącił piłkę i zabrakło odpowiedniego wykończenia. Kilka minut później strzelał Grosicki, ale wyraźnie spudłował. Arka próbowała nawiązać walkę z Portowcami, ale szło jej to opornie. Starała się grać dośrodkowaniami, lecz Pogoń była skuteczna w destrukcji. Gospodarze nieco podkręcili tempo. W 60. minucie świetnie główkował Karol Angielski, ale bramkarz zdołał odbić piłkę. Było bardzo dużo nerwów na boisku. Liczne przepychanki, prowokacje i żółte kartki pokazywane wręcz taśmowo. Niewiele brakowało, a Szczecinianie straciliby prowadzenie. W 68. minucie zakotłowało się w polu karnym Pogoni. Piłka była na parę metrów od bramki i próbował ją wbić Edu Espiau, lecz szczęśliwie dla gospodarzy, Fredrik Ulvestad odnalazł się w tym chaosie.

Pogoń wiedziała, że jeden gol przewagi to w zasadzie nic. Zwłaszcza, jak gra się z rywalem, który także ma nóż na gardle. W 77. minucie Angielski dostał piłkę od kolegi, zatańczył z nią w polu karnym i oddał kąśliwy strzał. Drogi do bramki jednak nie znalazł. Próbowali z kontry, również bezskutecznie. W 83. minucie Arkę mógł dobić Benjamin Mendy, ale mistrz świata z 2018 roku mocno przestrzelił.

Nie był to szczególnie porywający mecz. Niemniej na tle innych spotkań 21. kolejki nie był też najgorszy. Przynajmniej tutaj coś do siatki wpadło. Pogoń zagrała lepiej w tym meczu i zasłużenie zgarnęła pełną pulę. Podopieczni trenera Thomasberga mieli więcej z gry, częściej dochodzili do głosu, było ich na boisku trochę jakby więcej. Arka miała jedynie momenty, przebłyski. To za mało, kiedy walczy się o przetrwanie w Ekstraklasie. Nie zmienia się nic, MZKS dalej jest słaby poza Gdynią. Dzięki dzisiejsze wygranej Pogoń awansuje na 13. miejsce i łapie tak potrzebny jej oddech.

Pogoń Szczecin – Arka Gdynia 1:0 (Mukairu 5′)

SPRAWDŹ TAKŻE
Więcej
    REKLAMA
    144,402FaniLubię

    MOŻE ZACIEKAWI CIĘ