Carlos Alcaraz, który do tej pory w tym sezonie nie przegrał ani jednego meczu, przegrał w półfinale z Daniłem Miedwiediewem. Wszyscy myśleli, że Hiszpan — lider rankingu ATP, spokojnie wygra i zagra w finale, ale stało się inaczej. Teraz w wielkim finale nie zobaczymy starcia dwóch najlepszych tenisistów świata, co dla wielu kibiców jest ogromnym zaskoczeniem.
Mecz zaczął się dość spokojnie, ale już w pierwszym secie Alcaraz miał spore problemy. W czwartym gemie Miedwiediew odebrał serwis Hiszpana i zdobył przełamanie, którego nie oddał aż do końca partii. Set trwał tylko 35 minut, a jego wynik pokazał, że lider rankingu nie był w stanie pokazać swojej zwykłej formy.
Drugi set był ciekawszy. Najpierw szybkie przełamanie zrobił faworyt, czyli Alcaraz, ale Rosjanin szybko odrobił straty. Później gra była bardzo wyrównana. Przy stanie 5:4 Alcaraz miał dwie piłki setowe, ale nie wykorzystał żadnej. Set doprowadził do tie-breaka, czyli specjalnej rozgrywki punktowej. W niej pierwszy punkt zdobył Hiszpan, ale potem Miedwiediew wygrał sześć kolejnych akcji i miał aż pięć piłek meczowych. Alcaraz obronił dwie, ale przy trzeciej musiał już uznać wyższość rywala. To był moment, w którym stało się jasne, że wielka niespodzianka stała się faktem – lider rankingu po raz pierwszy w sezonie przegrał mecz.
Alcaraz jednak może przegrać!
Dzięki temu zwycięstwu Miedwiediew wróci do czołowej dziesiątki rankingu ATP. W finale zmierzy się z Jannikiem Sinnerem, który w drugim półfinale pokonał Alexandra Zvereva 6:2, 6:4. Decydujący mecz zacznie się o godzinie 22:00 czasu polskiego. Wcześniej na korcie pojawią się też finalistki turnieju kobiet – Aryna Sabalenka i Jelena Rybakina.
Ten turniej pokazał, że w tenisie wszystko jest możliwe. Nawet najlepszy zawodnik może przegrać, jeśli ktoś zagra naprawdę dobrze. Fani sportu na pewno długo będą pamiętać to wielkie zaskoczenie w Indian Wells, a Miedwiediew pokazał, że potrafi walczyć z najlepszymi i nie boi się wyzwań.
