Widzew powinien grać inaczej. 5 wniosków po 22. kolejce Ekstraklasy

Wiosna w Ekstraklasie rozkręciła się już na dobre. Za nami kolejna seria gier, która przyniosła wiele ciekawych wydarzeń. W standardowym podsumowaniu omawiamy szerzej 5 wybranych tematów. Motor pracuje na utrzymanie, Widzew nie gra tak jak powinien, Ivi Lopez, twierdza Gdynia oraz praca Nielsa Frederiksena. Oto wątki, które poruszamy.

Motor Lublin nie zasługuje na spadek z Ekstraklasy

Po porażce z Lechią w 21. kolejce Motor zbliżył się do strefy spadkowej na zaledwie 2 punkty. Jeśli przyjmiemy, że zespoły ze znacznie większym potencjałem kadrowym, jak Legia Warszawa, Widzew Łódź oraz Pogoń Szczecin wkrótce odbiją się od dna i unikną degradacji to najbardziej prawdopodobne wydawało się, że poza Bruk-Betem i Arką kolejny sezon rozpocznie na zapleczu rozpocznie także Motor. Zespół Mateusza Stolarskiego w kolejnym spotkaniu pokazał jednak, że nie jest zespołem, który zasługuje na spadek. W Gliwicach wygrali ze znajdującym się w dobrej dyspozycji Piastem (2:1) odkąd zespół ten przejął Daniel Myśliwiec.

REKLAMA

Motor ma wystarczające atuty, aby móc myśleć o spokojnym utrzymaniu się w lidze. Jest groźny w szybkich atakach, potrafi wykorzystać przestrzeń za linią obrony oraz ma bramkostrzelnego napastnika (Karola Czubaka), który przy odpowiednim serwisie gwarantowałby gole z bardzo dużą regularnością. Lublinianie wprawdzie tracą dużo bramek, ale obserwując ich grę raczej mało kto doszedłby do wniosku, że to zespół, który nie zasługuje na grę w Ekstraklasie. Problemem Motoru jest jednak fakt, iż obecny sezon Ekstraklasy tak się układa, że do utrzymania może być potrzebna wyjątkowo wysoka liczba punktów i przynajmniej jeden zespół, który ostatecznie spadnie z ligi nie będzie na to zasługiwał. A drużyna Mateusza Stolarskiego – mimo zwycięstwa z Piastem – ciągle jest jednym z wielu kandydatów do tego grona.

Piast Gliwice 1:2 Motor Lublin

Widzew powinien grać w innym stylu

Wyobraźcie sobie, że piątkowy mecz pomiędzy Widzewem, a Cracovią oglądacie ze znajomym mającym pojęcie o futbolu, ale kompletnie nieznającym realiów Ekstraklasy. Przed pierwszym gwizdkiem mówicie mu, że bierze w nim udział zespół, który w dwóch ostatnich okienkach wydał na transfery ponad 20 mln euro i w wyjściowej jedenastce znajduje się dziewięciu zawodników z tego zaciągu, a trzech z nich to trzy najwyższe transfery przychodzące w historii naszej ligi. Po ostanim gwizdku zdziwienie na jego twarzy byłoby gwarantowane, a o który zespół i których piłkarzy chodzi – mógłby tylko zgadywać. Widzew nie tylko nie wygląda na drużynę zbudowaną za potężne pieniądze w skali Ekstraklasy, ale na boisku nawet nie chce nią być. Od takiego zespołu powinno się oczekiwać, że będą chcieli narzucić przeciwnikom własne warunki. Rozgrywać mecz na swoich zasadach.

Skoro posiadasz zawodników z dużą jakością indywidualną to najlepiej byłoby grać w taki sposób, aby wykorzystać ich możliwosci. Masz skrzydłowych potrafiących dryblować? Staraj się doprowadzać ich jak najczęściej do sytuacji 1v1. Masz w środku Shehu i Leragera? Wykorzystaj to dominując tą strefę boiska. Sprowadziłeś Emila Kornviga za 3 mln euro? Stwórz mu środowisko, w którym będzie mógł eksponować swoje atuty. Widzew skutecznie powstrzymał Cracovię przed tworzeniem sytuacji, ale sam w ofensywie był bezzębny. Bez piłki był mało odważny, a w jej posiadaniu grał niczym zespół z niższym potencjałem kadrowym. 41% posiadania piłki i 68% celności podań w meczu domowym to liczby zespołu Igora Jovicevicia ze starcia z Cracovią. Oczywiście, Widzew gra o utrzymanie i trenerzy w takich okolicznościach zazwyczaj minimalizują ryzyko i sięgają po proste środki. Ale w ten sposób projekt nastawiony na bardzo szybki wzrost stoi w miejscu.

Raków potrzebuje Iviego Lopeza

Raków Częstochowa wygrał pierwszy mecz pod wodzą nowego trenera, Łukasza Tomczyka pokonując Bruk-Bet Termalicę (1:0). Medaliki nadal mają jednak problem ze strzelaniem bramek, konkretnie z przełożeniem przewagi na gole. W sobotnie popołudnie autorem jedynego trafienia był Ivi Lopez. Hiszpan po raz pierwszy pojawił się w kadrze meczowej Rakowa w rundzie wiosennej i od razu pokazał jak ważnym piłkarzem w układance Tomczyka może być. To on był najbardziej wyróżniającą postacią w ofensywie Częstochowian. Najczęściej brał grę na siebie i stawiał pieczątkę na każdym ataku. Chciał być piłkarzem wiodącym.

Ivi wcale nie zanotował występu, po którym moglibyśmy obwołać go MVP minionej kolejki. Nie zagrał na miarę gwiazdy ligi. Nie wykreował choćby żadnej sytuacji. Niemniej jednak, pokazał, że Raków go potrzebuje. Że jest zawodnikiem, który wprowadza ofensywę na wyższy poziom, ponieważ przez niego przechodzi sporo akcji i jest w stanie swoją jakością indywidualną tworzyć przewagę. Jeśli Hiszpan nabierze rytmu meczowego to możemy spodziewać się jeszcze więcej nawiązań do jego występów z poprzednich sezonów. A to dla Rakowa Częstochowa może być bardzo dużym atutem w walce o mistrzostwo Polski oraz jak najlepszy rezultat w Lidze Konferencji.

Raków Częstochowa 1:0 Bruk-Bet Termalica Nieciecza

Arka zbudowała w Gdyni twierdzę

Arka dźwignęła się ze strefy spadkowej wygrywając z GKS-em Katowice (2:1). Zespół Dawida Szwargi w obecnym sezonie jest bardzo przewidywalny. Świętem jest, gdy z jakiegolwiek wyjazdu przywiozą punkt, natomiast w Gdyni zbudowali twierdzę, której prawie nikt nie jest w stanie zdobyć. W tabeli wyjazdowej Arka znajduje się na ostatnim miejscu z zaledwie jednym punktem w 10 meczach, natomiast nikt nie punktuje lepiej na własnym stadionie. Wprawdzie sprawdzając tabelę meczów domowych zespół Dawida Szwargi widzimy na 2. miejscu, natomiast mają tyle samo punktów co Wisła Płock, która rozegrała jedno spotkanie więcej, a więc przeliczając średnią punktów na mecz lepsza jest Arka.

REKLAMA

W 11 meczach przed własną publicznością beniaminek z Gdynii zdobył 24 punkty, a więc średnio zdobywa ponad 2 pkt/mecz, co w Ekstraklasie z reguły oznacza tempo na walkę o tytuł mistrzowski. Punktowanie na takim poziomie wyłącznie jednak w meczach domowych, przy jednoczesnym przegrywaniu wszystkiego na wyjeździe, może wystarczyć im do utrzymania.

Arka Gdynia 2:1 GKS Katowice

Niels Frederiksen zasłużył na kredyt zaufania

Patrząc chłodnym okiem, przez pryzmat całościowej pracy, Niels Frederiksen w Lechu Poznań notuje bardzo dobre wyniki. W pierwszym sezonie zdobył mistrzostwo Polski, a w drugim po 22. kolejce jest na 3. miejscu, jedną nogą znajdują się już w 1/8 finału Ligi Konfernecji i ciągle mają szansę na zdobycie Pucharu Polski. Niemniej jednak, atmosfera wokół duńskiego trenera nie przez całą jego kadencję jest sielankowa. Lech w obecnym sezonie notuje potknięcia, które nie powinny im się przytrafiać, a wówczas praca wykonywana przez Nielsa Frederiksena zaczyna być podważana. Jeszcze w listopadzie, zapytany o to czy nie boi się, że straci posadę wypowiedział pamiętne słowa, iż „chyba nikt nie byłby taki głupi, aby go zwolnić”. Po dwóch porażkach na start wiosny pozycja Frederiksena znów jednak zaczęła być kwestionowana.

Lech wyszedł jednak na prostą i aktualnie prezentuje poziom godny drużyny walczącej o mistrzostwo Polski. Występ z Koroną był jednym z najlepszych w tym sezonie, a pod względem defensywy – statystycznie najlepszym. Dotychczas w żadnym meczu nie dopuścili rywala do sytuacji o niższym współczynniku goli oczekiwanych (xG), a także mniejszej liczby strzałów celnych, strzałów z pola karnego, kontaktów z piłką w szesnastce oraz „dużych szans”. Ponadto w pierwszej połowie kompletnie zdominowali Koronę, co w meczu wyjazdowym z tym rywalem jest naprawdę dużą sztuką. Kolejorz zaczyna mieć mocne argumenty w wyścigu o tytuł.

Korona Kielce 1:2 Lech Poznań

Co jeszcze wydarzyło się w 22. kolejce Ekstraklasy?

  • Wreszcie nadeszło przełamanie Legii Warszawa. Zespół Marka Papszuna pokonał Wisłę Płock (2:1) i przerwał 12-meczową serię bez wygranej w Ekstraklasie.
  • Inny zespół niespodziewanie okupujący dolne rejony tabeli również odniósł zwycięstwo. Pogoń Szczecin wygrała w Zabrzu (1:0), ale – podobnie jak Legia – nie zrobiła tego w przekonującym stylu.
  • Jagiellonia Białystok jeszcze nie przegrała w lidze tej wiosny i ciągle jest liderem, natomiast w minionej kolejce po raz drugi straciła punkty (1:1 z Radomiakiem), a w czwartek nie dali rady Fiorentinie w 1/16 finału Ligi Konferencji.
  • Niespodziewanym wiceliderem został Zagłębie Lubin. Zespół Leszka Ojrzyńskiego pojechał do Gdańska i zatrzymał najlepszą ofensywę ligi, wygrywając z Lechią 2:0.
SPRAWDŹ TAKŻE
Więcej
    REKLAMA
    144,458FaniLubię

    MOŻE ZACIEKAWI CIĘ