West Ham liderem – podsumowanie 2. kolejki Premier League

Fantastyczny West Ham na czele stawki, a z kompletem punktów po dwóch kolejkach również Chelsea, Liverpool, Tottenham i Brighton. Po kapitalnym początku pierwsze punkty niespodziewanie stracił z kolei Manchester United. Największym rozczarowaniem początku sezon należy uznać Arsenal, który w tabeli wyprzedza tylko Norwich. Co jeszcze dział się w ten weekend na angielskich boiskach? Zapraszamy do naszego podsumowania minionej kolejki.

1. West Ham

To nie przypadek, że Młoty po dwóch kolejkach są na fotelu lidera. W obu meczach strzelali 4 gole i pokazali prawdziwą siłę ofensywy z Antonio i Benrahmą na czele. Moim zdaniem najbliższy tydzień będzie kluczowy dla ich sezonu. Władze klubu muszą poszerzyć kadrę i przygotować zespół na rywalizację w Lidze Europy. Jeśli tego nie zrobią to dla West Hamu może być to zmarnowana szansa. W podstawowym składzie ten zespół jest gotowy znów walczyć o europejskie puchary.

2. Chelsea

Głównym tematem meczu z Arsenalem (2:0) był debiut Romelu Lukaku. Belg zdobył bramkę i zagrał znakomite spotkanie dając Chelsea te aspekty, których za Tuchela często im brakowało. Można było zagrać z nim na ścianę, kiedy piłka była w bocznych sektorach boiska zawsze był w polu karnym gotowy do ataku na piłkę. Tuchel również przechytrzył Artetę i zagęścił prawą stronę przy atakach, przez co Reece James często miał mnóstwo miejsca. Anglik odpłacił się golem i asystą.

Heatmapa Reece’a Jamesa przeciwko Arsenalowi; sofascore.com

3. Liverpool

The Reds dość przekonująco ograli Burnley (2:0). Gdyby byli podobnie skuteczni, co w meczu pierwszej kolejki to wynik byłby jeszcze bardziej okazały. Wczesne sobotnie popołudnie przypomniało nam, jak ważnymi trybikami w maszynie Jurgena Kloppa są boczni obrońcy. Alexander-Arnold i zastępujący Robertsona Tsimikas dołożyli po asyście i byli głównymi kreatorami zespołu. Liverpool jednak cały czas nie przekonuje w defensywie. Dwa czyste konta nie oddają tego ile pracy musiał wykonać Alisson.

4. Brighton

Mewy zaczęły wykorzystywać sytuacje na przyzwoitym poziomie i proszę, 2 mecze, 2 zwycięstwa i 5 strzelonych bramek. Brighton w obu tych spotkaniach strzeliło więcej goli niż wskazywał model xG, na który tak często powołujemy się w kontekście tego zespołu. Z Watfordem (2:0) ich gra wyglądała naprawdę dobrze. Od cierpliwego rozgrywania, przez przyspieszanie gry po znakomitą organizację po stracie. Dopiero w drugiej połowie rywale byli w stanie jakkolwiek zagrozić bramce Sancheza.

5. Tottenham

Drugi mecz wygrany w tym samym rozmiarze (1:0). Powrót Nuno Espirito Santo na stare śmieci okazał się udany, choć mogło skończyć się różnie. Koguty szybko objęły prowadzenie, cofnęli się dość głęboko i oddali rywalom piłkę. Czy coś Wam to przypomina? Tak, Jose Mourinho. Tanganga po bardzo dobrym występie w 1. kolejce tym razem łatwo dawał się objeżdżać. Ale żeby nie zakończyć tak pesymistycznie – Tottenham w drugiej połowie miał też kilka okazji po kontrach na podwyższenie wyniku.

6. Manchester United

Po 1. kolejce w kontekście Czerwonych Diabłów sporo mówiło się o realnym włączeniu się do walki o tytuł. Jeśli United naprawdę chcę to zrobić to nie może tracić punktów tak, jak z Southampton (1:1). A oglądając to spotkanie kibice mogli przeżywać pewnego rodzaju deja vu z zeszłego sezonu. Zespół Solskjaera miał przewagę, ale nie potrafił jej udokumentować i stracił bramkę w dość prosty sposób. Czy to tylko wypadek przy pracy? O tym przekonamy się w następnych tygodniach.

7. Everton

Po dwóch meczach The Toffees możemy bez większych wątpliwości stwierdzić, że system Rafy Beniteza będzie oparty na dośrodkowaniach do Calverta-Lewina. Żaden napastników nie oddał więcej strzałów celnych, ani strzałów z pola karnego od Anglika. Transfery również były przeprowadzane z myślą o dokładnych dograniach z bocznych sektorów. Z Leeds (2:2) wiele akcji napędzał Demarai Gray. Jeszcze tylko poprawić koncentrację wśród obrońców i Everton może mierzyć wysoko.

8. Brentford

W ostatnich sezonach zauważyłem pewien trend: jeśli masz defensywę na poziomie dopuszczającym i skutecznego napastnika możesz być spokojny o utrzymanie. Po dwóch kolejkach możemy powiedzieć, że ekipa Thomasa Franka spełnia pierwsze wymaganie. Dwa czyste konta, gdzie rywale łącznie stworzyli tylko jedną „dużą okazję”. Skuteczny napastnik? Toney na razie nie trafił do siatki, ale myślę, że pełni potencjału jeszcze nie pokazał. W końcu nieprzypadkowo został królem strzelców Championship.

9. Manchester City

Miała być rehabilitacja i była. Manchester City bez problemu rozprawił się z Norwich, ale patrząc na grę defensywną rywali ciężko powiedzieć, aby ten występ był miarodajny. Warto odnotować, ze Pep Guardiola wystawił na prawym skrzydle Gabriela Jesusa. Brazylijczyk był architektem trzech goli, a większość groźnych akcji zespół przeprowadzał jego stroną. Być może to próba znalezienia dla Jesusa nowej roli, a to mogłoby oznaczać, że za niedługo pojawi się na Etihad nowy napastnik.

Heatmapa Gabriela Jesusa przeciwko Norwich; sofascore.com

10. Aston Villa

Jest zwycięstwo z Newcastle (2:0), ale nie mogę przekonać się do tego zespołu. To na pewno nie jest ta Aston Villa, której spodziewaliśmy się po letnich wzmocnieniach. Jasne, trzeba poczekać, bo kontuzjowany jest Watkins, czy Leon Bailey, jednak mam wrażenie, że Dean Smith jeszcze długo będzie odczuwał stratę Grealisha. Po pierwszych dwóch spotkaniach tylko Norwich ma niższą wartość oczekiwanych goli (xG) z gry. Z Newcastle obie bramki padły właśnie po SFG (wywalczony karny też).

11. Watford

Potwierdziło się to, co widzieliśmy w Championship. Watford pod wodzą Xisco Munoza dobrze gra na własnym boisku, ale bardzo słabo na wyjazdach. Z Brighton (0:2) nastawili się na kontry, ale przez długi czas nie mogli nawet zbliżyć się do pola karnego rywala. Dopiero w drugiej połowie, po przeprowadzeniu ofensywnych zmian Szerszenie zaczęły stwarzać więcej zagrożenia. Po dwóch spotkaniach możemy mieć mocno mieszanie odczucia co do ekipy z Vicarige Road.

12. Leicester

Rozmiary porażki z West Hamem (1:4) to po części efekt gry w osłabieniu przez ponad połowę spotkania. Mimo to Leicester zaprezentowało się naprawdę słabo, nawet przy grze 11 na 11 zespół nie potrafił zagrozić bramce rywala. Grali zbyt wolno, brakowało elementu zaskoczenia, co na dobrze zorganizowanego przeciwnika nie wystarczało. Potem błędy zaczęła popełniać defensywa. Soyuncu zbyt często zdarzają się proste błędy, a Amartey to nie ten rozmiar kapelusza. Czekamy na powrót Evansa.

13. Southampton

W meczu z Manchesterem United (1:1) oglądaliśmy Southampton, któremu z pewnością było bliżej do wersji z 2020 roku aniżeli tej z obecnego roku kalendarzowego. Święci bardzo dobrze zakładali pressing. Bramkę strzelili odbierając piłkę w kontrpressingu na połowie rywala, a stuprocentową sytuację na wagę 3 punktów pod koniec meczu również wykreowali sobie po przejęciu futbolówki blisko bramki przeciwnika. Dobrze zorganizowany pressing to najlepszy omen dla Ralpha Hasenhuttla.

14. Crystal Palace

No i gdzie to ofensywne Crystal Palace skoro nawet beniaminkowi na własnym stadionie nie potrafi strzelić gola? Bądźmy szczerzy, Patrick Vieira podjął się naprawdę trudnej misji i znalezienie właściwej koncepcji trochę czasu mu zajmie. Zwłaszcza w ofensywie, bo to w tej formacji dokonał najwięcej roszad w meczu z Brentford (0:0), a – oprócz Zahy – za wiele jakości tam nie ma. Musimy uzbroić się w cierpliwość i pierwsze sądy wydawać gdzieś dopiero po drugiej przerwie reprezentacyjnej.

15. Leeds

Dla polskich kibiców najważniejszą informacją odnośnie do spotkania Leeds z Evertonem (2:2) jest gol Mateusza Klicha. Cały zespół Marcelo Bielsy zagrał już lepiej niż z Manchesterem United, znów odpowiedzialność na swoje barki wziął Raphinha i to on napędzał akcje, ale to nadal zespół bardzo dziurawy w defensywie. Powrót Kalvina Phillipsa może te braki nieco zniwelować, ale sam reprezentant Anglii sprawy nie załatwi. Pawie nadal będą drużyną, którą mecze z uwagi na dużą liczbę goli ogląda się świetnie.

16. Wolverhampton

Kolejny mecz, w którym zespołowi Bruno Lage’a nie udało się trafić do siatki rywala. Z Tottenhamem (0:1) nie zdobyli bramki mimo aż 25 strzałów. Adama Traore napędza akcje, ale zawodzi podczas wykończenia. Jimenez, który był główną strzelbą Wilków od wejścia do Premier League jeszcze szuka formy po kontuzji. Generalnie po tych dwóch występach – mimo zerowego dorobku punktowego – nie mam zamiaru krytykować Wolves. Myślę, że przy łatwiejszym terminarzu ten zespół odpali.

17. Burnley

Kolejny kiepski mecz The Clarets, który potwierdził, że stereotypowe ocenianie ich przez dobrą defensywę to już błąd. Burnley bardzo słabo broniło swoją lewą stroną (podobny trend można było zaobserwować w pierwszym meczu przeciwko Brighton), skąd rywale często wchodzili z piłką w pole karne. Do poprawy także skuteczność i zachowanie pod bramką rywala. Kilka sytuacji piłkarze Seana Dyche’a powinni rozwiązać lepiej, bo z jakości wykreowanych sytuacji zasłużyli na honorowego gola.

18. Newcastle

Kolejny mecz, po którym Sroki mogą czuć niedosyt, ze nie zgarnęli choćby punktu. W meczu z Aston Villą (0:2) Callum Wilson najpierw zmarnował okazję, a kiedy najlepszy strzelec zespołu wywalczył karnego VAR cofnął decyzję z powodu spalonego przy wcześniejszym podaniu. Do składu wrócili także Jammal Lascelles oraz Fabian Schar i Newcastle broniło znacznie lepiej niż przed tygodniem. Mimo to nie zmieniam zdania, że Steve Bruce potrzebuje wzmocnień w tyłach.

19. Arsenal

Początek sezonu nie mógł się ułożyć gorzej dla Kanonierów. Dwie porażki na start, Manchester City na horyzoncie i w razie kolejnej wpadki Arsenal będzie w strefie spadkowej podczas pierwszej przerwy reprezentacyjnej, a to uruchomi debatę nad przyszłością Mikela Artety. Ponadto niemal połowa podstawowego składu jest obecnie kontuzjowana. To nie usprawiedliwia tak słabej gry, jednak mam wrażenie, że gdyby taka sytuacja była w innym klubie to byłoby o tym głośniej.

20. Norwich

Miano najgorszego pojedynczego meczu w tym sezonie Premier League przejmuje Norwich. Z Manchesterem City (0:5) oddali tylko 1 strzał, a w defensywie zaprezentowali się jeszcze gorzej niż w poprzedniej kolejce. Zostawiali mnóstwo miejsca graczom The Citizens, którzy jednym prostym podaniem mieli możliwość ominąć cały blok obronny. Kanarki szczególnie słabo bronią swojej lewej strony. Z tamtej strony Manchester City wypracował cztery gole.

Heatmapa miejsc, z których rywale Norwich stwarzali sytuacje w pierwszych dwóch kolejkach; fantasyfootballscout.co.uk
REKLAMA
Paweł
Paweł
W szeregach Mistrzów od czerwca 2019. Najczęściej piszę o Premier League, ale od czasu do czasu staram się też podejmować inne tematy. Fan Arsenalu. Burnley - Watford to najlepszy sposób na spędzenie piątkowego wieczoru.
PODOBNE
REKLAMA
101,885FaniLubię
10,659ObserwującyObserwuj
576ObserwującyObserwuj

MOŻE ZACIEKAWI CIĘ