SZALONY MECZ W POZNANIU! Pięta Agnero na wagę trzech oczek

Jagiellonia Białystok straciła punkty, a więc był to sygnał dla ligowego peletonu do pogoni. Lech Poznań i Raków Częstochowa grali przeciwko sobie, co sprawiało, że mecz zyskał na znaczeniu. Nikt chyba nie spodziewał się tego, że to będzie taki rollercoaster emocjonalny.

Pierwsza połowa mniej więcej tak – Lech Poznań prowadził spokojnie grę na połowie przyjezdnych. Grał w poprzek, próbował rozrywać defensywę, szukał okazji poprzez wymienność pozycji. Raków Częstochowa za to nie bawił się w romantyczny futbol. Długa piłka na Patryka Makucha działała za każdym razem.

REKLAMA

Tym bardziej że do walki o główkę oddelegowany najczęściej był Michał Gurgul. A to właśnie młody piłkarza Kolejorza już na początku popełnił szkolny błąd, którego następstwem był faul w polu karnym Bartosza Mrozka. Z rzutu karnego trafił Jonatan Braut Brunes, któremu wcale nie tak długo później także z wapna odpowiedział Mikael Ishak. Tak jak w pierwszym przypadku sędzia Bartosz Frankowski nie wahał się przy wskazaniu na 11. metr (faul był oczywisty), tak do ręki Ariela Mosóra musiał wołać go VAR.

Przewaga Poznaniaków była widoczna na pierwszy rzut oka. Oliwier Zych musiał parokrotnie zbierać się do uderzeń gospodarzy. Leo Bengtsson próbował groźnie z dystansu, Ishak z bliższej odległości i w krótki róg. Częstochowianie jednak byli nieustępliwi w defensywie, jak zresztą przyzwyczaili. Szczelny mur nie pozwalał na zbyt wiele mimo oblężenia, a później zdołał oddać ze zdwojoną siłą. Otwarcie gry na Makucha znów zadziałało, Karol Struski znalazł lukę i dograł z prawej strony w pole karne. Z próbą Brunesa Mrozek sobie poradził, ale dobitka z bliska Jeana Carlosa nie pozostawiła wątpliwości. Lech przed przerwą zdołał jeszcze wyrównać – gra na małej przestrzeni, Ali Gholizadeh przygotował sobie piłkę do strzału i wymanewrował wszystkich. Irańczyk świetnie obsłużył Luisa Palmę, który nie chybił w stuprocentowej sytuacji.

AGNERO BOHATEREM POZNANIA!

Pierwsza część spotkania rozbudziła apetyty wszystkich widzów. Druga miała naprawdę wysoko zawieszoną poprzeczkę. Niejako mieliśmy kontynuację wydarzeń sprzed przerwy, bo to Lech był stroną przeważającą. Medaliki zrezygnowały z gry długim podaniem, bo za Makucha zameldował się Lamine Diaby-Fadiga. Największym nemezis piłkarzy Nielsa Frederiksena pozostawał Zych. Wypożyczony z Aston Villi bramkarz poradził sobie nie tylko w rywalizacji o skład z Kacprem Trelowskim, ale także uprzykrzał życie szwedzkim piłkarzom Lecha. Obronił strzał Bengtssona (plus dla Rodriguesa za podanie), zatrzymał też próbę Ishaka. Po niej jednak piłka powędrowała do Antonio Milicia, który nie zostawił Polakowi żadnych szans.

Lech wyszedł na prowadzenie po raz pierwszy w tym meczu i chciał, żeby ten stan rzeczy już pozostał. Do głosu coraz śmielej zaczęli jednak przyjezdni. Z przebiciem się pod bramkę Mrozka były jednak problemy, więc trzeba było szukać innej drogi. I takowa została znaleziona. Ivi Lopez stanął przed szansą na gola z rzutu wolnego i precyzyjnym strzałem przywrócił remis.

Gol dodał Rakowowi animuszu, co przekładało się na przewagę w czasie z piłką przy nodze. Teraz to goście szli po gola dającego zwycięstwo i takowego prawie zdobyli. Radość ukrócił im VAR, który dopatrzył się spalonego przy bramce Stratosa Svarnasa. A że piłka nożna – szczególnie w PKO BP Ekstraklasie – pisze najróżniejsze scenariusze, to końcówka meczu zaskoczyła wszystkich. Po akcji z lewej strony wprowadzony na boisko Yanick Agnero stanął plecami do bramki z piłką przed sobą. Iworyjczyk w tym sezonie już parę razy próbował zdobyć gola piętą, ale tym razem zrobił to skutecznie. Euforia na stadionie przy Bułgarskiej przekroczyła wszelkie poziomy pomiarów głośności.

Zwycięstwo pozwoliło Lechowi wykorzystać stratę punktów Jagiellonii i doskoczyć do nich w ligowej tabeli. Białostoczanie mają oczywiście mecz rozegrany mniej, ale w czubie robi się ścisk.

Lech Poznań – Raków Częstochowa 4:3 (Ishak 18′, Palma 44′, Milić 56′, Agnero 90′ – Brunes 7′, Jean Carlos 38′, Lopez 74′)

SPRAWDŹ TAKŻE
Więcej
    REKLAMA
    144,622FaniLubię

    MOŻE ZACIEKAWI CIĘ