Śląsk Wrocław goni czołówkę! 2 punkty straty do 2. miejsca

Przed Śląskiem Wrocław bardzo trudny okres. Klub stara się o szybki powrót do PKO BP Ekstraklasy i w tym celu musi gonić czołówkę. Przed startem 23. kolejki w Betclic 1 Lidze Wrocławianie zajmowali 8. miejsce, z punktem straty do miejsca gwarantującego grę w barażach. Do 2. Chrobrego Głogów brakowało zaś 4 oczek, z którym dzisiaj się zmierzyli. Podopieczni Ante Šimundžy zdają się powoli wracać na dobre tory. Tydzień temu przerwali wstydliwą serię 8 meczów bez zwycięstwa, pokonując Odrę Opolę, i to na zero z tyłu. A to w przypadku Śląska nie jest wcale takie oczywiste. Chrobry zaś jest jedną z rewelacji tego sezonu. Musiał to tylko potwierdzić na bardzo trudnym terenie, jakim jest Wrocław.

Bardzo dobre chwile Śląska i zasłużone prowadzenie

Przed pierwszym gwizdkiem można się było spodziewać tego, że będzie to trudny mecz dla Wrocławian. Początek tego spotkania mógł nas w tym przekonaniu utwierdzić. Śląsk postraszył jako pierwszy, ale jedynie na strachu się skończyło. Więcej strzelali jednak przyjezdni z Głogowa, próbując przy tym swoich sił w ataku pozycyjnym. Ostatecznie wielce nie zagrozili. Kibicom Chrobrego zrobiło się cieplej w 16. minucie. Piotr Samiec-Talar oddał kąśliwy strzał bezpośrednio z rzutu wolnego, który Dawid Arndt obronił z dużym trudem. Przyznano Śląskowi rzut rożny, Samiec-Talar wrzucił piłkę do Jehora Macenki. Ukrainiec główkował, ale tylko interwencja obrońcy na linii uchroniła Głogowian przed stratą bramki. Próbował poprawić jeszcze Lamine Ba, lecz tutaj górą był bramkarz. Parę minut później kolejny strzał ostrzegawczy – Marc Llinares minimalnie spudłował.

REKLAMA

Choć nie szedł jeszcze za tym wynik, to gra podopiecznych Ante Šimundžy mogła się podobać. No właśnie, jeszcze. Bowiem po blisko pół godziny gry WKS objął prowadzenie. W tym akurat nieco dopomógł mu Kacper Tabiś, który przystemplował w polu karnym Krzysztofa Kurowskiego. Sędzia oczywiście przyznał jedenastkę w tej sytuacji. Do niej podszedł Samiec-Talar i kapitan Śląska ze stoickim spokojem ograł Arndta. Mimo że to był gol strzelony z karnego, to trzeba przyznać, że gospodarze na niego zasługiwali.

Bardzo szybko Śląsk podbił stawkę. Zaledwie 4 minuty były potrzebne Wrocławianom, by podwoili swoją przewagę. Zaczęło się od rajdu i wrzutki Luki Marjanaca, który narobił w polu karnym niemało zamieszania. Piłkę dostał Samiec-Talar, po czym wyłożył ją do Macenki. Ukrainiec bez większego namysłu uderzył pod poprzeczkę i Śląsk prowadził już dwiema bramkami.

Cierpliwość Wrocławian

Do przerwy Śląsk nie przestawał naciskać i udowadniać, że zasługuje na taki wynik. Drogi do siatki wprawdzie nie znalazł, ale przysparzał Głogowianom sporo problemów. Na tyle, że Chrobry nie do końca wiedział, jak odpowiedzieć. Po tej serii porażek i remisów Śląsk wreszcie grał tak, jak można było od niego oczekiwać. Po rozpoczęciu drugiej połowy podopieczni Łukasza Becelli zdecydowanie dłużej utrzymywali się przy piłce. Nie do końca mieli jednak pomysł na to, jak się przebić przez obronę. Śląsk nieco zwolnił. Wrocławianie wiedzieli, że to oni mają korzystny wynik i cierpliwie czekali na to, co Chrobry zrobi z piłką. Jednocześnie zachowywali czujność, zwłaszcza w tyłach.

Głogowianie naciskali, szukali swoich szans. Takowa mogła przytrafić się w 65. minucie, kiedy to Myrosław Mazur padł w polu karnym po kontakcie z Patrykiem Sokołowskim. Pierwotnie sędzia przyznał rzut karny Chrobremu, lecz po analizie VAR anulował jednak tę decyzję. Trzeba przyznać, że to była bardzo trudna i niejednoznaczna decyzja. Skuteczna gra w niskim pressingu Śląska utrudniała przyjezdnym złapanie kontaktu. Chrobry jednak wreszcie dopiął swego. W 82. minucie pociągnął lewym skrzydłem, Michał Szromnik piąstkował przy dośrodkowaniu. Z tym, że wprost pod nogi Szymona Lewkota, ten zagrał do Mazura i Ukrainiec zdobył bramkę kontaktową.

Ostatecznie Chrobry nie dogonił Śląska i do Głogowa wraca z niczym. A nie musiał. Mógł skorzystać z tego, że Śląsk się cofnął i obserwował to, co robił z piłką, zamiast jeszcze przeć do przodu. A przy takiej dyspozycji Piotra Samca-Talara jeszcze jeden gol byłby jak najbardziej możliwy. Brakowało niewiele, choć to za sprawą Michała Rosiaka, który z rzutu wolnego trafił tylko w słupek. Ale dla Wrocławian liczy się fakt, że zdobyli te jakże cenne 3 punkty. Pierwsza połowa w ich wykonaniu była naprawdę świetna, dawno tak grającego WKS-u nie widzieliśmy. W drugiej było gorzej, ale zaliczka sprzed przerwy jednak wystarczyła. Dzięki tej wygranej Śląsk awansował na 6. miejsce, premiowane grą w barażach. Chrobry zaś spadł na 3. pozycję.

Śląsk Wrocław – Chrobry Głogów 2:1 (Samiec-Talar 29′, Macenko 33′ – Mazur 82′)

SPRAWDŹ TAKŻE
Więcej
    REKLAMA
    144,594FaniLubię

    MOŻE ZACIEKAWI CIĘ