Sensacja! Union Berlin poległ z „najgorszą” drużyną Bundesligi!

Union Berlin przed tygodniem pokonał Borussię Dortmund. Pokonanie tak silnego rywala było klarownym sygnałem — drużyna ze stolicy Niemiec jest w stanie namieszać w obecnym sezonie i jeśli nie pogubi punktów — czeka ich walka o czołowe lokaty. Bochum? Zespół na przeciwnym biegunie. Ostatnie miejsce w ligowej tabeli, bardzo słaba gra i niewiele powodów do optymizmu. Polscy fani mogli dodatkowo zacierać ręce na rywalizację Jacka Góralskiego z Tymoteuszem Puchaczem. Niestety, dla obu zabrakło miejsca w kadrach meczowych.

REKLAMA

Ironicznie moglibyśmy w tym momencie napisać, że nieobecność Puchacza… będzie dla niego korzyścią

Dlaczego? Przed spotkaniem zapowiadaliśmy, że to będzie idealny moment dla Polaka, by zadebiutować w Bundeslidze. Union czekało ważne spotkanie w europejskich pucharach, a Bochum? Trzeba było ograć niewielkim nakładem sił. Wydaje się jednak, że zawodnicy z Berlina zlekceważyli swojego rywala. Okazało się bowiem, że Bochum nie zamierza oddać punktów bez walki. Zagrali tak… jak przyzwyczaił do tego Union. W odpowiednim momencie potrafili doskoczyć do rywala, utrudniać rozgrywanie piłki i wyprowadzać szybkie, zdecydowane ciosy. Pod koniec pierwszej połowy rzut rożny Philippa Forstera na gola zamienił Philipp Hofmann. Postawa defensywy Unionu karygodna.

W drugiej połowie goście próbowali wyrównać wynik, ale to Bochum strzelił gola na 2:0

Gerrit Holtmann sfinalizował ładną akcję gospodarzy, ale ponownie możemy kręcić głową na bierność graczy z Berlina. Trudno w tym momencie ocenić, czy byli tak bardzo rozkojarzeni, czy po prostu przebieg meczu okazał się dla nich szokiem, na który nie byli gotowi? Zaryzykujemy stwierdzeniem, że szkoleniowiec popełnił błąd, wystawiając teoretycznie najmocniejszy skład. Jasne, łatwo ocenia się, znając końcowy rezultat, ale widać, że gracze, którzy ograli Dortmund, dziś zagrali na jakieś 30% swoich możliwości. Z kolei dla Bochum walka z liderem Bundesligi była dodatkową motywacją.

Trafienie Milosa Pantovicia z doliczonego czasu gry było jedynie bramką honorową, co ciekawe — ten sam gracz w 78. zmarnował rzut karny. Union Berlin przy odrobinie szczęścia mógł zremisować mecz, ale finalnie po raz drugi w sezonie przegrał. Przewaga nad Bayernem Monachium stopniała do 1 punktu. Bochum odskoczył od dna, ale możliwe, że jedynie na chwile — wszystko zależy bowiem od wyniku spotkania Schalke z Herthą. Ten mecz pokazał, że ekipa Jacka Góralskiego potrafi grać w piłkę i nie musi być skazana na spadek. W temacie reprezentanta Polski — musimy być uczciwi. Nie gra w Bochum i nie powinno być dla niego miejsca w kadrze na mundial.

SPRAWDŹ TAKŻE
Więcej
    REKLAMA
    107,520FaniLubię

    MOŻE ZACIEKAWI CIĘ