Rodrygo przywraca Real do gry o wicemistrzostwo! Królewscy pokonali Rayo Vallecano

W ostatnich dniach głównym tematem związanym z Realem Madryt wcale nie była ich forma sportowa. Nie tylko cała Hiszpania, ale cały świat wyrażał swoje wsparcie dla Viniciusa Juniora w związku z rasizmem, którego doświadczał. Jednak liga jeszcze się nie skończyła, a Królewscy po porażce z Valencią ponownie spadli na trzecie miejsce w tabeli. W 36. kolejce rozgrywanej w środku tygodnia na własnym stadionie podejmowali wciąż walczące o europejskie puchary Rayo Vallecano.

REKLAMA

Real znowu liczył na indywidualności

Przed meczem zawodnicy Realu Madryt wyszli na murawę w koszulkach z nazwiskiem i numerem Viniciusa na plecach. Była to forma wsparcia dla kolegi z zespołu w związku z rasizmem, którego doświadczał. Swoje wsparcie okazali też kibice, najpierw przez transparent z napisem „Wszyscy jesteśmy Viniciusem. Wystarczy”, a w 20. minucie dodatkowo bili zawodnikowi brawo. Sam Brazylijczyk nie brał udziału w meczu, nawet pomimo tego, że jego czerwona kartka z meczu z Valencią została anulowana. Brak skrzydłowego dość mocno rzucał się w oczy. Rodrygo nie jest tak przebojowy jak Vinicius, i też rzadziej decyduje się na indywidualne akcje. A tych brakowało szczególnie.

Real Madryt wyglądał momentami jak zespół niemający pomysłu na przeprowadzanie ataków. Nie pierwszy raz w tym sezonie w oczy rzucało się to, że Królewscy polegają na indywidualnościach. Albo komuś zdarzy się przebłysk, albo będzie bicie głową w mur stworzony przez defensywę rywala. Tym razem przebłyskiem popisał się Toni Kroos, który szybko rozegrał piłkę po wznowieniu gry przez sędziego. Obrońcy Rayo wyglądali na zaskoczonych tak szybkim wznowieniem i nie zdążyli odpowiednio zareagować. Fede Valverde obsłużył Karima Benzemę, ten minął bramkarza i wyprowadził Real na prowadzenie. Rayo nie grało źle, ale w ofensywie polegało głównie na strzałach z dystansu. Te sprawiały problemy Courtois’owi głównie ze względu na ich siłę. Najczęściej bowiem leciały w sam środek bramki.

Senny początek i emocjonująca końcówka

Druga połowa nie należała do najlepszych widowisk. Real Madryt wyraźnie obniżył tempo gry, jasno pokazując, że wynik 1:0 jest dla nich satysfakcjonujący. Jednocześnie jednak skutecznie zniechęcał Rayo do agresywniejszego podejścia. Królewscy przez większość czasu znacząco przeważali w kwestii posiadania piłki, a rywale wydawali się być zmęczeni bieganiem przy próbie przejęcia futbolówki. Nawet kiedy już udawało im się być przy piłce, to miało się wrażenie, że brakuje im argumentów na zagrożenie bramce Realu. To zmieniło się w samej końcówce. Na kilka minut przed końcem gola wyrównującego zdobył Raul de Tomas. Po straconej bramce Real wyraźnie ruszył do ataków. Jeszcze w regulaminowym czasie gry do siatki trafił Rodrygo. Rayo szukało jeszcze okazji do wyrównania, ale to już się nie udało. Trzy punkty zostały na Santiago Bernabeu i Real w walce o wicemistrzostwo czeka na odpowiedź Atletico Madryt.

Real Madryt chciał wygrać mecz z Rayo przy jak najmniejszym nakładzie sił. Nie grali na 100%, zwłaszcza w drugiej połowie znacząco obniżając tempo. Mimo strzelonej bramki kolejny nie najlepszy mecz zanotował Benzema. Francuz w ostatnim czasie wygląda słabo fizycznie. Szybko rezygnuje z prób dobiegnięcia do piłki, nie wchodzi w pojedynki siłowe z rywalami, a do tego zdarzają mu się proste błędy techniczne z piłką przy nodze. Do tego brakuje mu jakościowego zmiennika, który mógłby zastąpić go na boisku, bez wyraźnej straty dla zespołu. Nie jest to jednak jedyna problematyczna pozycja w kadrze Realu. Wystarczy powiedzieć, że prawie cały mecz na lewej obronie rozegrał Antonio Rudiger.

Real Madryt – Rayo Vallecano 2:1 (Benzema 31′, Rodrygo 89′ – de Tomas 84′)

SPRAWDŹ TAKŻE
Więcej
    REKLAMA
    107,520FaniLubię

    MOŻE ZACIEKAWI CIĘ