Reprezentacja Polski Socca królem małego boiska. Kolejny Spodek Super Cup za nami

Boisko wyłożone sztuczną trawą i otoczone bandami LED. Dodatkowo na środku katowickiego Spodka. A na nim profesjonaliści, amatorzy i hobbistyczni piłkarze. To właśnie w dużym skrócie Superbet Spodek Super Cup 2026 – turniej, na którym było więcej, niż tylko piłka nożna.

Prócz zmagań stricte turniejowych na małym placu zarapował nam Ryszard z Poznania znany pod pseudonimem „Peja”, pokaz freestyle’u dał Paweł Skóra, a mecze niewliczające się do rywalizacji o miejsca rozegrały Reprezentacje Artystów Polskich, Gwiazd Piłkarzy Polskich, Twórców Internetowych, a także ekipa Super Team. Te cztery drużyny zmierzyły się w formacie każdy z każdym w turnieju pokazowym.

REKLAMA

Główną atrakcją była natomiast rywalizacja ośmiu drużyn. Jedną grupę tworzyły GKS Katowice, Wieczysta Kraków, Wisłoka Dębica oraz JKS Jarosław. W drugiej natomiast znalazły się Górnik Zabrze, reprezentacja Polski Socca i drużyna Wiary Lecha Poznań.

Sprawa kibicowska

Dwie poprzednie edycje Spodek Super Cup to były wielkie kibicowskie święta. Stojące ramię ekipy połączone dobrymi relacjami sprawiały, że sam turniej miał wyjątkową otoczkę. Obecna odsłona różniła się nieco. Ze względu na waśnie spekulowano, że sam turniej może się nie odbyć, ale wydarzył się na przekór pesymistom. Co więcej, kibice wszystkich drużyn znaleźli miejsce na trybunach i nie doprowadziło to do żadnych niechcianych ekscesów. Hala jednak nie została wypełniona, a w końcowej fazie turnieju na trybunach pozostała tylko zorganizowana grupa z Rybnika (i mniejsza z Krakowa).

Nie było też wspólnych przyśpiewek w wykonaniu dwóch największych ekip – GieKSy i Górnika. Wymowne były sytuacje podczas meczów Górnika z ROW-em oraz GKS-u z Wisłoką. Fani swojej drużyny dopingowali własnych ulubieńców, zaś byli zgodowicze kierowali swoje wsparcie ku rywalom. Konkurs na najgłośniejszą przyśpiewkę (według mojego aparatu słuchowego) wygrali sympatycy Górnika oraz ich „My jesteśmy chłopcy z Zabrza”.

W katowickim Spodku pełno było także kibiców, którzy nie zwracali uwagi na to, kogo powinni, a kogo nie powinni lubić. Rodziny z dziećmi i starzy znajomi w wielu miejscach siedzieli wspólnie, a najczęściej widywanym obrazkiem byli najmłodsi fani ganiający za swoimi ulubieńcami w celu pozyskania autografów czy zdjęć. Trzeba przyznać, że nikt nie odmawiał ani nie chował się przed kibicami. Zdarzało się, że najwytrwalsi podpisywali koszulki po paręnaście minut. Nikt nie odchodził smutny.

Małe boisko nie wybaczało

Oprawie kibicowskiej nie dorównały poczynania boiskowe dwóch klubów organizujących. Górnik nie poradził sobie z reprezentacją Polski Socca, a także wypadł słabiej od ROW-u Rybnik. GKS Katowice natomiast odpadł w grupie z Wieczystą Kraków i Wisłoką Dębica. Nie udało się więc gospodarzom obronienie tytułu. O podium grały dość zaskakująco, choć w pełni zasłużenie, drużyny z niższych lig.

Najpierw o trzecie miejsce zagrały Wisłoka i ROW. Początek był zacięty, ale z czasem rybnicka drużyna zaczęła przeważać i to ona dzięki wygranej 6:1 finiszowała na najniższym miejscu podium. Finał to starcie reprezentacji Polski Socca z Wieczystą Kraków. Podopieczni Kazimierza Moskala dość niespodziewanie otworzyli wynik, a później szybko odpowiedzieli na bramkę wyrównującą. Podstawowy czas gry, czyli 11 minut nie przyniósł jednak rozstrzygnięcia. Obejrzeliśmy więc rozstrzygającą o kwestii pierwszego miejsca serię rzutów karnych, a w niej lepsi okazali się reprezentanci Polski.

SPRAWDŹ TAKŻE
Więcej
    REKLAMA
    143,322FaniLubię

    MOŻE ZACIEKAWI CIĘ