Ralph Hasenhuttl zwolniony z Southampton po prawie 4 latach pracy

Misja kolejnego trenera w Premier League dobiegła końca. Po Scotcie Parkerze, Thomasie Tuchelu, Bruno Lage’u i Stevenie Gerrardzie z pracą pożegnał się Ralph Hasenhuttl. Austriak w Southampton pracował już piąty sezon, a w grudniu wybijała czwarta rocznica jego kadencji na St. Mary’s Stadium. Miejsce w strefie spadkowej zmusiło jednak działaczy do radykalnej decyzji.

źródło: twitter/SouthamptonFC

Ralph Hasenhuttl nigdy nie ustabilizował Southampton

Southampton pod wodzą Austriaka miało okresy, w których ich grę oglądało się znakomicie. Weźmy na tapet choćby początek obecnego roku kalendarzowego. Wyłączając ekipy z big six nikt nie grał tak dobrze, jak Święci. To była drużyna, która nie grzeszyła jakością, ale potrafiła grać niczym czołówka. Wysokim pressingiem, atakiem pozycyjnym, cierpliwym i spokojnym utrzymywaniem się przy piłce. Równie dobrze kibice Świętych muszą wspominać okres restartu ligi po przerwie spowodowanej pandemią. Więcej punktów w tym okresie zgromadziły tylko dwa zespoły z Manchesteru. Austriacki szkoleniowiec chciał, aby jego zespół grał nowoczesny, intensywny futbol i meczów, które były przykładami, że są na dobrej do tego drodze było sporo.

Niemniej jednak, Święci nigdy nie potrafili ustabilizować swojej formy przez dłuższy czas. I nikt nie mógł znaleźć na to racjonalnego wytłumaczenia. To nie tak, że przez kontuzję wypadał jeden kluczowy zawodnik i gra całego zespołu siadała. Southampton pod wodzą Hasenhuttla na przestrzeni sezonu miało dłuższy okres, w których punktowali na poziomie pucharowiczów, ale działało to też w drugą stronę, kiedy przez pewien czas ich średnia punktowa odzwierciedlała miejsca spadkowe. Jaka mogła być tego przyczyna? Ten zespół miał pewien kłopot mentalny, co było widać też po przebiegu wielu meczów. Nie było w Premier League drugiego zespołu, u którego każde udane zagranie, każda udana interwencja w obronie dodawała energii. Źle ułożony mecz natomiast sprawiał, że drużyna kompletnie rozsypywała się mentalnie. Pewnie wszyscy pamiętają porażki 0:9 z Leicester i Manchesterem United. Jeśli przez 4 lata to ciągle się powtarzało to wina w dużym stopniu leży po stronie trenera.

Brak pomocy ze strony klubu

Ralph Hasenhuttl może jednak czuć, że nie dostał odpowiednich narzędzi, aby zreperować to, co nie działa w zespole. W trakcie prowadzenia zespołu przez Hasenhuttla zespół opuściło kilku ważnych piłkarzy – Danny Ings, Jannik Vestergaard, Pierre-Emil Hojbjerg, Ryan Bertrand, Cedric czy Oriol Romeu. Choć klub sprowadzał następców to nie byli oni na tyle jakościowi, aby Southampton mogło zrobić krok w przód.

Zwolnienie Ralpha Hasenhuttla może też być nieco zaskakujące z punktu widzenia ostatniego okienka transferowego. Władze klubu w końcu sięgnęły głębiej do kieszeni i mimo braku wpływów do kasy klubowej wydali aż 70 mln euro. Święci oparli swoje zakupy na piłkarzach bardzo młodych, którzy rozwijali się w topowej akademii w Anglii – w Manchesterze City. Stamtąd przyszli 18-letni Romeo Lavia, 20-letni Gavin Bazunu i 18-letni Juan Larios. Do nich dokooptowani zostali 20-letni Sekou Mara i Armell Bella-Kotchap. Początek sezonu pokazał, że Bazunu, Bella-Kotchap i Lavia to dobrzy piłkarze, którzy wpisują się w pomysł na futbol Hasenhuttla. Southampton odmładzając znacząco kadrę musiało liczyć się z tym, że to może być sezon, w którym zaplątają się w walkę o utrzymanie, co zresztą prognozowało wiele osób zajmujących się Premier League (w tym my).

Moment na zmianę trenera jest dobry, ponieważ nowy sternik będzie miał okazję przepracować coś w rodzaju okresu przygotowawczego z zespołem w trakcie mundialu. Niemniej jednak, podstawowy cel Southampton się nie zmieni i musi być to utrzymanie. Wraz ze zwolnieniem Hasenhuttla szanse na pozostanie w lidze nie wzrosną. Święci byli zespołem, który raz grał fantastycznie, raz fatalnie, ale całościowo wypadał tak, jak wskazuje na to ich potencjał kadrowy na tle reszty ligi.

***

Kibiców Premier League zapraszamy na grupę Kick & Rush – wszystko o lidze angielskej

REKLAMA
Paweł
Paweł
W szeregach Mistrzów od czerwca 2019. Najczęściej piszę o Premier League, ale od czasu do czasu staram się też podejmować inne tematy. Fan Arsenalu. Burnley - Watford to najlepszy sposób na spędzenie piątkowego wieczoru.
PODOBNE
REKLAMA
101,890FaniLubię
10,659ObserwującyObserwuj
576ObserwującyObserwuj

MOŻE ZACIEKAWI CIĘ