Przeciwko Rekordowi jeszcze gorzej. Warta Poznań z falstartem w II Lidze

Drugi mecz – drugi remis. Warta Poznań drugi raz straciła punkty po słabej grze. W porównaniu do rywalizacji z rezerwami ŁKS-u Łódź podczas spotkania z Rekordem Bielsko-Biała prezentowała się jeszcze słabiej. Zieloni nie potrafią wejść na pełne obroty. Brakuje im energii z rundy jesiennej. Muszą ją jak najszybciej odzyskać

Sparingi wskazywały na co innego. W nich forma Warty była wysoka. Trzy wygrane, remis, a także porażka na koniec okresu przygotowawczego – to wyglądało naprawdę obiecująco. I to nie tak, że mecze towarzyskie zorganizowano z samymi ogórkami. 5:0 udało się rozbić liczącą się w walce o awans do I Ligi Olimpię Grudziądz, a rezultatem 3:3 zakończyła się potyczka z pierwszoligowym Chrobrym Głogów. Pozostałe spotkania to starcia z Chojniczanką Chojnice (2:0), Legią II Warszawa (3:1) i Elaną Toruń (1:2). Na papierze te zespoły nie są tak mocne, ale Legia oraz Elana mają w swoich trzecioligowych grupach ambicje na awans.

REKLAMA

Obrona z problemami

Tymczasem rzeczywistość powiedziała sprawdzam. Najpierw w inauguracji rundy z bijącym się o utrzymanie ŁKS-em II Łódź, z którym Zielonym udało się tylko zremisować 2:2, pomimo prowadzenia 2:1 po pierwszej połowie. Tydzień później w rywalizacji z równie zagrożonym spadkiem Rekordem Bielsko-Biała. Co prawda z drużyną trenera Piotra Tworka padł wynik 1:1, ale przez długi czas zapowiadało się na porażkę Poznaniaków. Ten falstart niepokoi, bo w obu meczach nie przypominali oni zespołu z jesieni.

Punktem wspólnym w obu tych występach Warciarzy było pogorszenie się w aspekcie bronienia. Jedna z najlepszych defensyw II Ligi się rozszczelniła. Oba stracone z Łodzianami gole spowodowało gubienie krycia we własnym polu karnym. Z Rekordem wyglądało to podobnie. Bramka Daniela Świderskiego na 1:0 padła po tym, jak napastnik urwał się Pawłowi Kwiatkowskiemu oraz Tomaszowi Wojcinowiczowi. Nienajlepiej interweniował też Leo Przybylak, bo Świderski przelobował go, uderzywszy z bardzo ostrego kąta. W kilku innych sytuacjach krycie też nie funkcjonowało idealnie.

Warta raczej nie zapomniała jak się bronić. Braki w koncentracji, które się jej przydarzają, mogą wynikać z nieoptymalnej kondycji. Zarówno trener Maciej Tokarczyk, jak i jego podopieczny, Marcel Stefaniak, zauważali, że drużyna okres przygotowawczy przepracowała na sztucznej murawie. Przejście na naturalną nawierzchnię może się wiązać z pewnymi turbulencjami.

Warta Poznań i ciężkie nogi

Zresztą kwestia przeniesienia się na inną murawę uzasadniałaby też toporność, jaką Zieloni charakteryzowali się przeciwko Bielszczanom w fazach z piłką przy nodze. Od powolnego rozgrywania, przez brak ruchliwości, po kłopot z wygrywaniem pojedynków fizycznych i biegowych – to wszystko dało się zaobserwować. Poznaniacy nie potrafili dostosować się do narzucanego przez rywala tempa. Intensywny pressing drużyny trenera Tworka zmuszał ich do częstego wykonywania bezpośrednich zagrań. Te zazwyczaj zgarniali defensorzy Rekordu. Drugie piłki także padały łupem biało-zielonych. 

Układało się to wszystko tak, jakby Warciarze nie mieli siły do biegania i przepychania się. A warunki fizyczne jawiły się jako atut Rekordu, więc pod tym względem musieli uszykować się odpowiednio, aby wytrzymać trudne potyczki. Jeśli brakowało im tego czegoś w aspektach fizycznych, to nie dziwi, że prezentowali się źle pod względem jakości konstruowania akcji. Nie pomogła nawet mała zmiana w ustawieniu na drugą połowę. Trener Tokarczyk, aby upłynnić wyprowadzenie, polecił Filipowi Walusiowi cofać się niżej, przez co tworzył razem z Kamilem Kumochem oraz Janem Niedzielskim trójkę w pomocy.

Gra Wielkopolan ruszyła z miejsca po zmianach, które wprowadziły na boisko świeże siły. Sebastian Steblecki dodał doświadczenia, a Kacper Szymanek i Patryk Kusztal werwy oraz polotu. Ciekawym ruchem było wprowadzenie tego drugiego za nominalnego napastnika, czyli Michała Smoczyńskiego. W końcu Kusztal to bardziej ofensywny pomocnik, który nie jest tak rosły jak jego kolega. Nie przeszkadzało mu to przepychać się z wysokimi defensorami.

Jak najszybciej się przebudzić

Warta Poznań póki co znajduje się jeszcze w śnie zimowym. Nie nawiązuje do postawy z jesieni ani też nie pokazuje tego, co wypracowała podczas obozu. Odbija się to na jej pozycji w tabeli, bo po dwóch wiosennych meczach spadła na 3. miejsce. Oczywiście, to nie moment na bicie na alarm, wciąż ma bowiem zaległe spotkanie, a przesunięcie się tylko o lokatę niżej to nic znaczącego w kontekście wielu czekających ją kolejek.

Natomiast nie zmienia to faktu, że zespół trenera Tokarczyka musi odzyskać przytomność i przypominać siebie. To prawdopodobnie kwestia czasu, jeśli faktycznie okaże się, że głównym problemem jest forma fizyczna, która często na starcie może się wahać. Gorzej, jeśli wyjdzie na to, że Zieloni nie radzą sobie w starciach z outsiderami. Taki status mieli przecież ŁKS II oraz Rekord. Tego przekonamy się w nadchodzącym, piątkowym meczu z ostatnim w tabeli GKS-em Jastrzębie.

SPRAWDŹ TAKŻE
Więcej
    REKLAMA
    145,116FaniLubię

    MOŻE ZACIEKAWI CIĘ