Porażki z Szachtarem i Fiorentiną? Nie popadajmy w histerię

Jagiellonia Białystok w 1/16 finału Ligi Konferencji odpadła z Fiorentiną. Na kolejnym etapie włoski zespół trafił na Raków Częstochowa i za tydzień do Sosnowca (gdzie Medaliki rozgrywają swoje domowe mecze w Europie) przyjadą z jednobramkową zaliczką. Lech Poznań w pierwszym meczu 1/8 finału, na własnym stadionie, przegrał z Szachtarem Donieck 1:3. Ekstraklasa wczoraj została zweryfikowana, ale nie brutalnie. Bo mając świadomość naszego miejsca w europejskim łańcuchu pokarmowym, takie wyniki nie powinny wywoływać zbiorowej histerii nad obrazem polskiej piłki.

Szachtar to finansowo zespół z innej półki

Po trafieniu na Szachtar Donieck wśród kibiców Lecha panowało przekonanie, że los był dla nich łaskawy, ponieważ innym możliwym rywalem w 1/8 finału mogło być Rayo Vallecano, z którym Kolejorz mierzył się już w fazie ligowej i przegrał 2:3. Wizja przejścia Szachtara wydawała się bardziej realna, natomiast mistrzowie Polski również nie byli w tym pojedynku faworytem. Porażka 1:3 przy Bułgarskiej jest pewnym rozczarowaniem, jednak właściwie odzwierciedla różnice pomiędzy oboma klubami.

REKLAMA

Według portalu Sofascore wartość rynkowa piłkarzy, którzy stworzyli wczoraj wyjściową jedenastkę lidera ligi ukraińskiej wyniosła 79,4 mln euro, co jest sumą blisko 4-krotnie wyższą od podstawowego składu Lecha Poznań (22,7 mln euro). Najwyżej wyceniany piłkarz Kolejorza, czyli Antoni Kozubal ma wyższą wartość rynkową (3,9 mln euro) tylko od jednego gracza Szachtaru, który wczorajsze spotkanie zaczął od 1. minuty (środkowego obrońcy Marlona) oraz dwóch, którzy pojawili się na boisku, wchodząc z ławki rezerwowych. Oczywiście, wartości rynkowe premiują młodych piłkarzy, a średnia wieku wyjściowej jedenastki Szachtara była o ponad 2 lata niższa od Lecha. Przykładowo wartość rynkowa 32-letniego Mikaela Ishaka lub 30-letniego Aliego Gholizadeha ze względu na wiek mocno odbiega od realnej wartości, którą wnoszą do zespołu w chwili obecnej. Niemniej jednak różnica pomiędzy zespołem z Ukrainy a mistrzem Polski jest na tyle duża, że samym inwestowaniem w młodych graczy nie można tego wytłumaczyć.

Finansowo Szachtar też gra w innej lidze niż Lech Poznań

Na rynku wyrobili sobie markę klubu potrafiącego rozwijać piłkarzy i w negocjacjach z większymi klubami mogą dyktować zaporowe warunki. Ich najlepszym biznesem jest sprzedaż Mychajło Mudryka do Chelsea za 70 mln euro, ale nawet poprzedniego lata zainkasowali 40 mln euro od Fulham za Kevina, czyli prawie cztery razy więcej niż wynosi rekord sprzedażowy Ekstraklasy. Skoro Szachtar zarabia, to potrafi też wydawać kwoty, które dla polskich klubów są nieosiągalne. Wydatki na poziomie kilkunastu milionów euro za jednego piłkarza są normą co sezon. Dość powiedzieć, że spośród pięciu zmienników z wczorajszego spotkania trzech zostało sprowadzonych za ośmiocyfrowe kwoty (Lucas Ferreira i Isaque 10 mln euro, Marlon Gomes 12 mln euro).

Choć Szachtar w poprzednim sezonie zajął dopiero 3. miejsce w lidze ukraińskiej to marka, którą wyrobili sobie w ubiegłych latach na europejskiej scenie, jest wystarczająca, aby po krótkich zawirowaniach wrócić na poziom, na którym byli. A Szachtar regularnie grał w Lidze Mistrzów. Obecny sezon jest dla nich pierwszym poza Ligą Mistrzów po ośmiu latach nieprzerwanej gry w najbardziej prestiżowych klubowych rozgrywkach europejskich. Ostatnio nie mieli najlepszego momentu, natomiast możliwości finansowe oraz kadrowe w porównaniu do polskich klubów ciągle mają o wiele większe.

Fiorentina, czyli również wyższa półka

Jeszcze większa dysproporcja jest pomiędzy Rakowem, a Fiorentiną. Choć obecny sezon Violi jest wyjątkiem od reguły, ponieważ w Serie A walczą o utrzymanie, tak klub z dnia na dzień nie upadł pod względem finansowym oraz jakości piłkarzy, których posiada. Jeśli zderzymy ze sobą wartości rynkowe – według serwisu Sofascore – wyjściowych jedenastek obu zespołów ze spotkania na Artemio Franchi różnica jest prawie pięciokrotna. Wartość graczy Fiorentiny wynosiła 103 mln euro, a Rakowa – 21,9 mln euro przy średniej wieku o 1,5 roku niższej na korzyść włoskiego zespołu. Siedmiu graczy Fiorentiny z wyjściowego składu na czwartkowy mecz jest wycenianych wyżej niż najlepszy na tym polu piłkarz Medalików, Jonatan Braut Brunes (6,3 mln euro), a z ławki rezerwowych weszło kolejnych czterech.

Na rynku transferowym Fiorentina również gra w innej lidze niż najlepsze polskie zespoły. Tylko w poprzednim letnim okienku sprzedała trzech graczy za wyższą kwotę, niż wynosi rekord transferowy Ekstraklasy, a sprowadzając zawodników sześciokrotnie wykładała na stół wyższą sumę niż Widzew za Osmana Bukariego, który jest najdroższym nabytkiem w historii naszej ligi. Pozycja Fiołków na rynku transferowym wynika nie tylko z gry w jednej z pięciu czołowych lig europejskich (gdzie kwoty wypłacane przez telewizje za prawa do transmisji rozgrywek są znacznie wyższe), ale także z regularnej gry w europejskich pucharach. Dla Fiorentiny to czwarty sezon z rzędu w Lidze Konferencji, w której dwukrotnie dochodzili do finału i raz do półfinału, przez co stali się twarzą tych rozgrywek.

Miejmy świadomość gdzie jest polska piłka

Pozycja Polski w rankingu UEFA może być trochę myląca. Turcja, do której punktowo niewele nam brakuje, ma zespół (Galatasaray), który w pierwszym meczu 1/8 finału Ligi Mistrzów pokonał u siebie Liverpool (1:0). Znajdująca się za nami Norwegia ma już jedną nogą przedstawiciela w ćwierćfinale Champions League (Bodo/Glimt). Duńskie Midtjylland w Lidze Europy wygrało pierwszy wyjazdowy mecz z Nottignham Forest, a grecki Panathinaikos ograł z kolei w pierwszym starciu Real Betis.

Występy polskich klubów w fazie pucharowej dobrze oddają specyfikę Ekstraklasy. Starcie Szachtaru Donieck z Lechem Poznań to nie rywalizacja ligi ukraińskiej z polską, a pojedynek najlepszego ukraińskiego klubu z zespołem należącym do czołówki w Polsce. Ekstraklasa nie ma hegemona, który byłby siłą napędową całej ligi i twarzą kraju w europejskich pucharach. Dlatego też najlepszy polski klub (ktokolwiek teraz nim jest) w porównaniu z najlepszymi klubami z innych lig wypada dość kiepsko. Dobrym przykładem pewnej wyjątkowości polskiej ligi jest fakt, że od powstania Ligi Konferencji najlepszym wynikiem naszych klubów jest ćwierćfinał i osiągały go trzy różne drużyny (Lech, Jagiellonia, Legia), a czwarty jest obecnie w 1/8 finału (Raków), podczas gdy w większości krajów jest jeden, maksymalnie dwa kluby, które rok w rok osiągają najlepsze wyniki.

Mecze z Szachtarem i Fiorentiną nie tyle pokazały, co raczej przypomniały, gdzie jest miejsce czołowych polskich klubów w europejskim łańcuchu pokarmowym. Aby to zmienić, trzeba krok po kroku budować swoją pozycję w Europie. Regularne granie w fazie pucharowej Ligi Konferencji jest już ruchem we właściwym kierunku.

SPRAWDŹ TAKŻE
Więcej
    REKLAMA
    145,247FaniLubię

    MOŻE ZACIEKAWI CIĘ