Polki zagrają w finałach Mistrzostw Świata w Unihokeju. Wywiad z Zuzanną Krzywak

W pierwszym tygodniu lutego odbyły się eliminacje do Mistrzostw Świata w Unihokeju, które w dniach 2-10 grudnia odbędą się w Singapurze. Reprezentacja Polski pod dowództwem szwedzkiego szkoleniowca Christera Bertilssona rywalizowała w grupie z Czeszkami, Francuzkami, Włoszkami i Węgierkami. Po porażce na inaugurację z naszymi sąsiadkami z południa (7:9), odnieśliśmy trzy okazałe zwycięstwa, uzyskując awans na grudniowy czempionat. Duży wkład w tym miała Zuzanna Krzywak, studentka III roku dietetyki, z którą rozmawiał zaprzyjaźniony z nami Marcin Boroch z serwisu SBC Portal Sportowy.

REKLAMA

Marcin Boroch (SBC Portal Sportowy): Jak wyglądały przygotowania do zmagań eliminacyjnych? Przygotowywałyście się bezpośrednio pod przeciwnika?

Zuzanna Krzywak: Ze względu na małą ilość zgrupowań nie mieliśmy wielu możliwości przygotować się razem. Każda z nas starała się pracować indywidualnie nad formą w swoim klubie. Na takich wydarzeniach jak Eliminacje do Mistrzostw Świata czy nawet Mistrzostwa Świata gramy mecze praktycznie codziennie, z przeciwnikami na różnym poziomie, dlatego ciężko jest się przygotować bezpośrednio pod każdego z nich. Zwykle skupiamy się na swojej grze, mniej więcej tych samych założeniach taktycznych i staramy się wykorzystywać to z każdym rywalem.

MB: Kwalifikacje do ważnych imprez mają to do siebie, że niekiedy jeden mecz może zaprzepaścić szansę na awans. Z jakim nastawieniem pojechałyście do Włoch? Celem był pewnie awans? Czy może chciałyście pokusić się o sprawienie niespodzianki i wygrać grupę?

ZK: Oczywiście awans był naszym głównym celem. Wiedziałyśmy, że najgroźniejszym przeciwnikiem będą Czechy i nie ukrywam, że bardzo chciałyśmy wygrać ten mecz. Oddałyśmy w tym spotkaniu najwięcej walki, energii i serducha, ale niestety się to nie udało. Mamy pewien niedosyt, ale mimo wszystko awans nas cieszy.

MB: Na sam początek zmierzyłyście się z reprezentacją Czech, która jak wiemy, jest jedną z czterech nacji, które rozdają karty w unihokeju kobiecym. Wydawać by się mogło, że jesteście na dobrej drodze do sprawienia niemałej niespodzianki (prowadziłyście 7:6, ostatecznie jednak ulegając 7:9). Co w tym spotkaniu nie zagrało? Jesteście zadowolone z przebiegu meczu? Czy jednak czułyście lekki niedosyt?

ZK: Spotkania ze znacznie wyżej notowanymi rywalami głównie z naszej strony opierają się na dobrej obronie, stwarzaniu sobie dogodnych sytuacji bramkowych z kontr oraz wykorzystywaniu ich. Zwykle rozgrywanie piłki zostawiamy dla przeciwnika. Skuteczność w tych meczach jest dla nas bardzo ważna i myślę, że trochę nam jej zabrakło. Ponadto w przeciwieństwie do reprezentacji Czech, nie mamy okazji rozgrywania zbyt wielu meczów rangi międzynarodowej, co spowodowało, że zabrakło nam doświadczenia i chłodnej głowy, szczególnie w końcówce spotkania. Jak już mówiłam wcześniej, lekki niedosyt jest, natomiast porażka pokazała nam tylko, nad czym musimy jeszcze pracować.

MB: Kolejne pojedynki to, jak mogłoby się wydawać popis gry w Waszym wykonaniu. Jakbyś mogła w kilku zdaniach opisać każde z wygranych spotkań z: Włoszkami, Francuzkami i Węgierkami. Czy były to mecze idealne, czy jednak pomimo korzystnego rezultatu można się do czegoś przyczepić?

ZK: Myślę, że zawsze jest się do czego przyczepić. Każde z tych trzech spotkań było w zasadzie podobne. To my byliśmy w większości czasu przy piłce i dyktowaliśmy tempo meczu. Czasem jednak głęboka defensywa rywali sprawiała nam małe problemy. W większości spotkań to my gramy z kontry, więc nie jesteśmy przyzwyczajone do swobodnego rozgrywania piłki. Wiemy, że mamy jeszcze wiele do poprawy, natomiast na ten moment spełniliśmy swoje minimum, mamy awans i cieszymy się, że polecimy do Singapuru.

źródło: twitter/iffwfc
SPRAWDŹ TAKŻE
Więcej
    REKLAMA
    107,651FaniLubię

    MOŻE ZACIEKAWI CIĘ