Podcięte skrzydła Jagiellonii. 5 wniosków po 25. kolejce Ekstraklasy

Przed startem 25. kolejki Ekstraklasy bardzo ciekawie rozkładały się szanse na mistrzostwo Polski. Według wyliczeń profilu Football Meets Data w serwisie X Jagiellonia miała 33% szans na tytuł, Lech – 23%, Raków – 20%, a Zagłębie – 19%. Po tej serii gier doszło do kolejnych przetasowań na szczycie tabeli, a my standardowo omawiamy minioną kolejkę Ekstraklasy biorąc pod lupę 5 tematów: Rafał Adamski vs Kacper Urbański, skrzydła Jagiellonii, udział Zagłębia w wyścigu o tytuł, problemy Cracovii w ofensywie oraz Górnik w meczach z czołówką.

Rafał Adamski daje Legii więcej niż Kacper Urbański

W meczu z Radomiakiem (1:1) Marek Papszun zdecydował się na dokonanie trzech zmian w wyjściowym składzie w porównaniu do poprzedniego meczu z Cracovią. Jedyną niewymuszoną było posadzenie na ławce Kacpra Urbańskiego, za którego wskoczył Rafał Adamski. Zerknijmy na statystyczne porównanie ostatnich występów obu piłkarzy:

REKLAMA

Rafał Adamski w meczu z Radomiakiem (90 minut):

  • 54 kontakty z piłką (trzeci wynik w zespole)
  • 8 kontaktów z piłką w polu karnym
  • 2 stworzone okazje
  • 4 strzały
  • 12/23 wygrane pojedynki
  • 5/7 udanych dryblingów

Kacper Urbański w meczu z Cracovią (59 minut):

  • 23 kontakty z piłką (jedenasty wynik w zespole)
  • 2 kontakty z piłką w polu karnym
  • 3 stworzone okazji
  • 0 strzałów
  • 1/5 wygrany pojedynek
  • 0/1 udanych dryblingów

Niedawno analizując sytuację Kacpra Urbańskiego pisaliśmy, że u 21-latka nie widać chęci wyjścia przed szereg. Bycia pierwszoplanową postacią w ofensywie zespołu. Te cechy nie trudno było natomiast dostrzec u Rafała Adamskiego w meczu z Radomiakiem. 24-latek był najbardziej aktywnym zawodnikiem zespołu w ofensywie. Toczył mnóstwo pojedynków, pokazywał się do gry, znajdował się w sytuacjach strzeleckich, pracował dla drużyny. Jeszcze jakiś czas temu trudno byłoby to sobie wyobrazić, ale na ten moment Rafał Adamski dostarcza więcej argumentów za przebywaniem na boisku niż Kacper Urbański. Zawodnik sprowadzony z 1-ligowej Pogoni Grodzisk Mazowiecki wychodzi na boiska Ekstraklasy ze znacznie większą pewnością siebie niż 11-krotny reprezentant Polski z doświadczeniem w Serie A. Marek Papszun stawia na Adamskiego nie tylko dlatego, że chce mieć zawodnika o lepszych warunkach fizycznych oraz ciężko pracującego bez piłki. On również broni się piłkarsko.

Radomiak Radom 1:1 Legia Warszawa

Jagiellonii brakuje jakości na skrzydłach, aby być zespołem na mistrzostwo

Spokojnie, nie skreślamy jeszcze Jagiellonii z wyścigu o tytuł, w końcu ten sezon jest tak szalony, że byłoby to nieodpowiedzialne. Niemniej jednak, w obecnym sezonie żaden zespół nie punktuje na miarę mistrza Polski i każdy z tych, które mają szansę na wygranie Ekstraklasy posiadają jakieś defekty. W przypadku zespołu Adriana Siemieńca wśród największych problemów kadrowych trzeba wskazać obsadę skrzydeł. Jagiellonii nie udało się zastąpić nie tylko Oskara Pietuszewskiego, który teraz robi furorę w Porto, ale także Darko Churlinova i Kristoffera Hansena, którzy w poprzednim sezonie dowozili liczby.

Wystarczy spojrzeć w statystyki. Hansen w poprzednim sezonie we wszystkich rozgrywkach zdobył 10 goli i zanotował 10 asyst. Darko Churlinov – 7 bramek i 4 ostatnie podania. Za Jesusem Imazem i Afimico Pululu ta dwójka była najbardziej produktywnymi zawodnikami zespołu. Obecne rozgrywki? 5 asyst Alexa Pozo to niezły dorobek, ale poza tym liczby skrzydłowych są bardzo słabe. Za dobre podsumowanie jest zestawienie wyjściowego składu przeciwko Piastowi Gliwice (1:2), ponieważ Siemieniec na prawym skrzydle wystawił Bartłomieja Wdowika. Łukasz Masłowski wielokrotnie potrafił znajdować odpowiednich zastępców kluczowych zawodników, gdy ci opuszczali drużynę, natomiast nie da się mieć 100%-owej skuteczności. To widać na przykładzie obecnych skrzydeł Jagiellonii, które hamują Jagę przed sukcesami. Zespół Adriana Siemieńca i tak rozgrywa (bardzo?) dobry sezon, ale trudno nie odnieść wrażenie, że mogłoby być jeszcze lepiej.

Jagiellonia Białystok 1:2 Piast Gliwice

Zagłębie będzie miało ciężko utrzymać się w wyścigu o tytuł

Jeśli któryś zespół najszybciej wypadnie z wyścigu o mistrzostwo Polski to stawiamy na Zagłębie Lubin, które przed tą kolejką miało 19% szans na tytuł według profilu Football Meets Data w serwisie X. Miedziowi nadal utrzymali pozycję lidera, ale przegrali kluczowy mecz w walce o tytuł z Lechem Poznań (0:1) na własnym stadionie, przez co Kolejorz zrównał się z nimi punktami. Cokolwiek nie wydarzyłoby się do końca rozgrywek – dla Zagłębia to i tak będzie udany sezon. W końcu przed rokiem zajęli ostatnie bezpieczne miejsce, a obecny dorobek już jest wyższy (41 pkt) niż w całym poprzednim sezonie (36 pkt). Niemniej jednak, sposób gry zespołu Leszka Ojrzyńskiego nie daje wielu powodów, aby Lubinianie mogli zrobić niespodziankę wzorem Jagiellonii z sezonu 2023/24.

REKLAMA

Styl gry Zagłębia opiera się na zbyt prostych środkach. Puszcza Niepołomice spadła z ligi w poprzednim sezonie, natomiast Leszek Ojrzyński stworzył ulepszoną wersję tego zespołu. O ich stylu najlepiej świadczy statystyka, że średnio w jednej akcji wymieniają zaledwie 2,4 podania. W meczu z Lechem, gdy już od 7. minuty zostali zmuszeni do gonienia wyniku, nie potrafili realnie zagrozić bramce rywali. Udawało im się wchodzić w pole karne Lecha (35 kontaktów z piłką), ale nie przekładało się to na tworzone sytuacje (0,49 xG).

Zagłębie Lubin 0:1 Lech Poznań

Cracovia ma problem w ofensywie

Po rundzie jesiennej Cracovia wydawała się powaznym kandydatem, aby walczyć o miejsce w europejskich pucharach. Tymczasem w siedmiu pierwszych meczach rundy wiosennej zdobyli zaledwie 6 punktów i na ten moment Pasy nie mogą być jeszcze pewne utrzymania w lidze. Głównym problemem, przez który zespół Luki Elsnera jest nieumiejętność strzelania bramek, czy – idąc szerzej – kreowania sytuacji. Nowy trener chce, aby jego zespół częściej dominował poprzez posiadanie piłki i tworzył sytuacje z ataku pozycyjnego, jednak przejście na taki sposób gry, gdy w DNA zespołu od kilku lat były szybkie ataki okazało się trudniejsze niż Luka Elsner mógł się spodziewać.

W sobotnim meczu z Wisłą Płock (1:2) Cracovia miała aż 74% posiadania piłki, oddała 28 strzałów, ale zaledwie jeden został sklasyfikowany jako „duża okazja” (big chance). Mateusz Klich i Amir Al-Ammari potrafią przejąć posiadanie piłki dla zespołu, ale bliżej bramki przeciwnika zaczyna się kłopot. Sprzedaż Filipa Stojilkovicia to oczywiście spory cios dla drużyny, natomiast trzeba też pamiętać o kontuzji Otara Kakabadze, wahadłowego z dużym zacięciem ofensywnym oraz odejściu Mikkela Maigaarda, który również miał spory wpływ na ofensywę Pasów. Na razie Luka Elsner nie znalazł recepty jak poukładać ofensywę zespołu bez tych graczy.

Cracovia 1:2 Wisła Płock

Górnik potrafi grać mecze z czołówką

Piast Gliwice, Lech Poznań (w Pucharze Polski) i Raków Częstochowa – to drużyny, które w 2026 roku pokonał Górnik Zabrze. Zespół Michala Gasparika potwierdza to, co mówiło się o nim już w rundzie jesiennej, czyli że bardzo dobrze rozgrywa mecze z czołówką. Oczywiście, nie zawsze wygrywa, ponieważ w lidze nie dał rady Kolejorzowi, natomiast wyeliminowanie Lecha z Pucharu Polski oraz zwycięstwo w minionej kolejce Ekstraklasy z Rakowem uwidoczniło największe atuty Trójkolorowych. Górnik bardzo dobrze czuje się wówczas, gdy może wyczekać rywala, cofnąć się do niższej obrony i wykorzystywać wolne przestrzenie w szybkim ataku.

Michal Gasparik w rundzie jesiennej pokonał Adriana Siemieńca, Marka Papszuna i Edwarda Iordanescu, a tej wiosny do tej listy zdążył już dorzucić Nielsa Frederiksena oraz Łukasza Tomczyka. Przygotowywanie planu na zneutralizowanie najsilniejszych kadrowo zespołów w tej lidze i obmyślanie strategii, aby wygrać pojedynek z innymi trenerami na taktycznej planszy to mocna strona słowackiego szkoleniowca Górnika. Niemniej jednak, aby Zabrzanie utrzymali miejsce w strefie gwarantującej udział w europejskich pucharach muszą stać się bardziej powtarzalni w spotkaniach z zespołami o podobnym potencjale kadrowym do nich lub nieco niższym.

Co jeszcze wydarzyło się w 25. kolejce Ekstraklasy?

  • Bruk-Bet przegrał kluczowy mecz, który mógł ich podłączyć jeszcze do walki o utrzymanie. Po porażce z Motorem (1:2) strata do bezpiecznej lokaty wynosi już aż 8 punktów.
  • Znakomicie w rundzie wiosennej radzi sobie GKS Katowice. Żaden zespół w 2026 roku nie punktuje lepiej od piłkarzy Rafała Góraka, którzy w 25. kolejce Ekstraklasy pokonali u siebie Lechię Gdańsk (2:0), co było trzecim zwycięstwem z rzędu.
  • Arka Gdynia bezbramkowo zremisowała z Widzewem na własnym stadionie. Dla zespołu Dawida Szwargi to korzystny wynik, ponieważ utrzymują przewagę nad Widzewem, a także utrzymują się nad strefą spadkową.
  • Jeszcze niedawno na poważnie rozpatrywaliśmy scenariusz, w którym Pogoń Szczecin spada z Ekstraklasy. Teraz, po zwycięstwie z Koroną (2:1), bardziej prawdopodobne są europejskie puchary dla Portowców.
SPRAWDŹ TAKŻE
Więcej
    REKLAMA
    145,364FaniLubię

    MOŻE ZACIEKAWI CIĘ