REKLAMA

Piątek strzela, Polska wygrywa przed wylotem na mundial!

W jedynym meczu towarzyskim przed nadchodzącymi mistrzostwami świata Polska wygrała 1:0 z Chile na Stadionie Wojska Polskiego w Warszawie. Gola na wagę zwycięstwo strzelił niezawodny w kadrze Krzysztof Piątek.

Mocny początek Chilijczyków

Podopieczni Eduardo Berizzo weszli w to spotkanie z maksymalną intensywnością. Już w pierwszych minutach wykreowali sobie znakomitą sytuację podbramkową, ale świetną interwencją popisał się Łukasz Skorupski. Okazja ta była natomiast ciągiem pomyłek naszych reprezentantów – od niecelnego podania Arkadiusza Milika, przez niefortunny wślizg Sebastiana Szymańskiego, aż po bierność Jana Bednarka.

Strzał Marcelino Nuneza jeszcze bardziej rozochocił przyjezdnych. Ci częściej byli przy piłce, swobodnie ją wymieniali, nieustannie przebywając na naszej połowie. Centralną postacią był Alexis Sanchez, który często cofał się do pomocy albo schodził na skrzydło. Polacy zaś mieli ogromne problemy, by w ogóle wyjść z własnej połowy. Mało też było jakiegokolwiek pressingu z naszej strony, a jeśli już się pojawiał – to w sposób bardzo nieskoordynowany. Biało-czerwoni nie potrafili wymienić kilku celnych podań, a pierwszy strzał padł dopiero w 19. minucie, kiedy to zza pola karnego uderzył Milik. Chwilę później Jakub Kiwior wzorowo wyprowadził futbolówkę z własnej strefy obronnej, ale akcję zepsuł Robert Gumny, zagrywając za mocno do wbiegającego kolegi.

Pierwsze 45 minut było nijakie w naszym wykonaniu

Chilijczycy nas zdominowali, ale nie potrafili przekuć tego na gola. Głównie dzięki Skorupskiemu, który – poza paradą z pierwszych minut – świetnie wybronił także uderzenie z dystansu Arturo Vidala w 29. minucie.

źródło: Maciej Łanczkowski

W oczy rzucała się przeciętna postawa Gumnego i Szymona Żurkowskiego. Obaj podawali nie w tempo, podejmowali złe decyzje, generalnie sprawiali wrażenie, jakby nie wiedzieli kiedy, gdzie i co mają robić. Sebastian Szymański i Karol Świderski byli absolutnie niewidoczni. Zamiast błysnąć i potwierdzić przewidywania, że wyjdą na Meksyk – bardziej zasiali mnóstwo wątpliwości w głowie selekcjonera.

Już w przerwie Czesław Michniewicz ściągnął Kamila Glika, wpuszczając w jego miejsce Bartosza Bereszyńskiego

Oznaczało to – czysto teoretycznie – zmianę formacji z trzech na czterech obrońców. Na prawej flance defensywny powędrował Gumny, po przeciwnej biegał “Bereś”. W praktyce pewnie miało być to ustawienie bardzo płynne – w zależności od tego czy bronimy, czy atakujemy. Problem był jednak taki, że nie mieliśmy za bardzo okazji przetestować, jak to będzie wyglądało w ofensywie. Byliśmy bowiem ponownie zepchnięci na własną połowę, rzadko kiedy pojawiając się w okolicy pola karnego Chile.

Cały czas MVP tego starcia był niewątpliwie Alexis. Zawodnik Olympique Marsylia robił co chciał, z łatwością ogrywając chociażby Bednarka. Bardziej pewny w tyłach był Jakub Kiwior, który nie tylko grał poprawnie w obronie, ale i podejmował próby nieco odważniejszego wyprowadzenia futbolówki.

Nieco wiatru i szumu w ataku zrobiło wejście Jakuba Kamińskiego. Skrzydłowy Wolfsburga przeprowadził dynamiczną akcję w ostatnich 82. minucie, ale jego wysiłki spełzły na niczym po kolejnym niecelnym podaniu Żurkowskiego. Kluczową roszadą okazał się Krzysztof Piątek, który – jak to on – znalazł się idealnie w polu karnym, dobijając po strzale Kiwiora. Jego trafienie dało zwycięstwo w tym meczu i podniesienie morali zespołu przed wylotem do Kataru. Niezłą zmianę dał także Bereszyński.

Czy ten mecz dał jakieś wskazówki co do wyjściowej jedenastki na zbliżający się mundial?

Zapewne tyle, że Żurkowski nie jest gotów do rywalizacji na najwyższym poziomie przy takiej liczbie minut w klubie oraz to, że problemów z obsadą bramki to my nie mamy. Inne wnioski pozostawiam selekcjonerowi. Wypadaliśmy dość przeciętnie, nijako, nie pokazując niczego specjalnego. Daliśmy się w pełni zdominować Chilijczykom, którzy robili co chcieli, zwłaszcza wspomniany już Alexis. Gościom brakowało wykończenia, u nas za to zadecydowała ta jedyna bramka Piątka – i wiecie co? Nie mam nic przeciwko takim scenariuszom na mistrzostwach. Z posiadania piłki przecież zwycięstw nie ma.

REKLAMA
Weronika Góral
Weronika Góralhttp://mymistrzowie.pl
Baba pisząca o piłce. Z góry skazana na pożarcie i szyderczy śmiech.
PODOBNE
REKLAMA

MOŻE ZACIEKAWI CIĘ

99,638FaniLubię
10,660ObserwującyObserwuj
555ObserwującyObserwuj
REKLAMA