Olympiakos to zrobił! Grecy zdobyli Ligę Konferencji Europy!

W środowy wieczór wszystkie oczy fanów europejskiego futbolu skierowane były na Ateny. To na stadionie AEKu o trofeum Ligi Konferencji Europy swój mecz rozegrać miała włoska Fiorentina z… greckim Olympiakosem. Faworytem tego starcia byli oczywiście Włosi, ale czerwono-biali mogli korzystać z atutu (prawie) własnego boiska.

Gra na miarę „typowego” finału

Już przed rozpoczęciem spotkania atmosfera na stadionie okazała się fenomenalna. Donośny doping ze strony kibiców z Grecji niósł się po całym mieście. Wszyscy chcieli, aby poziom tego meczu, chociaż w połowie dorównał temu, co zafundowali nam fani przyjezdni na obiekt. Niestety, oczekiwania szybko okazały się jedynie nadzieją.

REKLAMA

Obie ekipy nie chciały się za bardzo odkryć, przez co mecz nie miał zbyt wysokiego tempa. Oczywiście, zarówno jedna, jak i druga ekipa miały swoje sytuacje, ale brakowało tu klarownych i naprawdę groźnych strzałów. Pojedyncze eskapady ofensywne były po prostu niewystarczające. Pierwsza połowa zakończyła się bezbramkowym remisem i naprawdę ciężko jest napisać o niej cokolwiek więcej.

Druga połowa była niemal kopią tego, co oglądaliśmy przed zejściem do szatni. Tym razem Włosi przejęli inicjatywę, ale nie potrafili wykrzesać z siebie czegoś ekstra. Jedną sytuację koncertowo zmarnował Kouame, nieczysto trafiając w futbolówkę na dziesiątym metrze. Czas płynął, a wynik wciąż pozostawał bez zmian. Zarówno zawodnicy, jak i kibice obu ekip powoli zaczynali mentalnie nastawiać się na dodatkowe trzydzieści minut gry.

Emocjonująca końcówka dogrywki!

Ostatnie trzydzieści minut nie obfitowało w wysoki poziom sportowy. Niemal bliźniacze strzały obu ekip z okolicy szesnastego metra nie wystarczyły, do zdobycia jakiejkolwiek bramki. Najpierw próbowali Grecy, potem Włosi, ale bramkarze spokojnie sparowali piłkę w stronę autu. Wydawało się, że niemal na pewno obejrzymy tu rzuty karne.

Tymczasem, „gospodarze” mieli tego wieczoru zupełnie inne plany. W 116. minucie meczu dośrodkowanie na gola zamienił El Kaabi.

źródło: Viaplay Sport Polska on X

Niewidoczny w tym meczu gracz wreszcie wygrał pozycję w polu karnym, nie dając golkiperowi Violi żadnych szans. Stadion wybuchł z radości, a po analizie VAR gol został uznany. Grecy byli o krok od swojego własnego raju. Zwycięstwo Olympiakosu jest również wygraną całego futbolu Hellady. Wydaje się, że Liga Konferencji Europy powstała właśnie po to, by swoje 5 minut miały kluby z tych nieco słabszych lig.

Olympiakos — Fiorentina 1:0 (El Kaabi 116′)

SPRAWDŹ TAKŻE
Więcej
    REKLAMA
    108,376FaniLubię

    MOŻE ZACIEKAWI CIĘ