Obejrzeliśmy drugi raz mecz Szwecja – Polska i wystawiamy noty dla piłkarzy

Niedługo po zakończeniu meczu ze Szwecją na naszej stronie pojawiły się noty za to spotkanie dla reprezentantów Polski. Oglądając mecz drugi raz, już na chłodno, bez większych emocji nieco inaczej spogląda się jednak na występy zawodników. Dlatego też – podobnie, jak po meczu z Albanią – obejrzeliśmy ponownie starcie rozgrywane na Strawberry Stadium w Solnej i jeszcze raz przyznajemy noty dla naszych kadrowiczów. W uzasadnieniu nie tylko oceniamy występ, ale dokładamy także ogólne wnioski na temat danego zawodnika i odnosimy się do różnych opinii pojawiających się w mediach.

Kamil Grabara – 5

Uważanie, że to on położył nam mecz ze Szwecją jest zdecydowanie przesadzone. Bez szans przy pierwszym golu. Przy drugim być może mógł zachować się lepiej i nie wychodzić do dośrodkowania, ale przy strzale Szweda z czwartego metra mógłby liczyć tylko na instynktowną interwencję. Uważam również, że za bardzo roztrząsa się jego złe wznowienie gry przed trzecim golem, ponieważ od tego momentu do strzelenia bramki przez rywali minęła prawie minuta. Osobiście trzymam się zdania, że w kadrze powinien być nr 2 i naciskać na Skorupskiego. Błąd, który popełnił przy wznowieniu gry, nie ma wiele wspólnego z umiejętnościami czysto bramkarskimi i nikt myślący zdroworozsądkowo nie zakłada, że takie pomyłki będą zdarzały mu się co mecz, a zespół co mecz będzie przez to tracił bramki.

REKLAMA

Matty Cash – 3,5

Wbrew powszechnej opinii Cash miał w tym meczu dobre momenty. Umiejętnie zmieniał ciężar gry do Zalewskiego, posłał kilka dobrych dośrodkowań w pole karne, z czego jedno przełożyło się na trafienie (gol na 2:2). Niemniej jednak więcej było złych momentów, a przytrafiały się one głównie, gdy Szwedzi zakładali wysoki pressing (początek i końcówka meczu). Rywale świadomie zmuszali nas do budowania akcji prawą stroną i Cash miał problemy z wyprowadzeniem piłki, często tracił posiadanie, a pod koniec meczu wyraźnie opadł z sił. Największym pozytywem po tym zgrupowaniu dla niego jest fakt, że niespecjalnie widać konkurencję na pozycji prawego wahadłowego/prawego obrońcy.

Przemysław Wiśniewski – 4,5

Jan Urban wystawił go jako „zadaniowca”, który miał rywalizować w pojedynkach z Viktorem Gyokeresem. Ten kluczowy, przy stracie trzeciego gola, przegrał, natomiast do tego momentu skutecznie wywiązywał się ze swojej roli. Dobrze grał w kontakcie, nie zostawiał miejsca szwedzkiemu napastnikowi, gdy przerywał akcje faulem to w strefie, gdzie przewinienie jest akceptowalne. W wyprowadzeniu piłki nie wyglądał dobrze, ale do tego można było już przywyknąć.

Jan Bednarek – 4,5

W jego przypadku odniosłem wrażenie, że w pojedynkach z Gyokeresem był bardziej zachowawczy i zostawiał mu więcej miejsca. W kilku sytuacjach źle obliczył wyjście ze strefy i Szwedzi przez to byli w stanie zagrać podanie za linię obrony, co potwierdza, że Bednarek zaczyna się gubić, gdy musi bronić na większej przestrzeni, ma więcej decyzji do podjęcia i potrzebna jest zwrotność, której mu brakuje.

Jakub Kiwior – 4

Oczekiwania wobec niego powinny być zdecydowanie wyższe. Na minionym zgrupowaniu nie gwarantował ani solidności w defensywie, ani nie wykorzystywał swoich umiejętności w wyprowadzeniu piłki, a to jest przecież jego atutem. W jego przypadku można wyciągnąć podobne wnioski co do Jana Bednarka. Jeśli zespół jest dobrze zorganizowany bez piłki i zachowuje balans pomiędzy ofensywą a defensywą, wówczas spisuje się dobrze (początek kadencji Jana Urbana), natomiast gdy przyjmiemy bardziej ofensywne nastawienie i linia obrony zostaje odkryta to, nie wywiązuje się ze swoich (trudniejszych) obowiązków.

Nicola Zalewski – 7

Ten mecz nie dostarczył wielu nowych wniosków odnośnie do Nicoli Zalewskiego, bo pokazał to, z czego bardzo dobrze już go znamy. Gdy zapewnimy mu możliwość rozpędzenia się na skrzydle i gry jeden na jednego to będziemy na tym korzystać. W ten sposób strzelił gola, później poprawił swoją notę, dokładając jeszcze asystę, ale jego występ miał też „brzydką twarz”. 24-latek w defensywie nie daje tego, czego powinniśmy oczekiwać od wahadłowego. Nie chodzi tutaj nawet o umiejętności bronienia, ale o dyscyplinę, sumienność w wywiązywaniu się z obowiązków defensywnych oraz unikanie juniorskich zachowań. Faul, który dał Szwedom stały fragment gry, przy golu na 2:1 był karygodny.

Piotr Zieliński – 8

Jan Urban oddał mu kierownicę w fazie posiadania piłki i mecz ze Szwecją pokazał, jak dobre efekty w grze w ataku pozycyjnym może przynieść taka decyzja. Niech o występie Zielińskiego przemówią statystyki (źródło Fotmob):

  • 103 kontakty z piłką (drugi wynik w zespole to 78)
  • 78 celnych podań (drugi wynik w zespole to 56)
  • 10/14 celnych dalekich podań (drugi wynik w zespole to 5)
  • 20 podań w tercję ataku (drugi wynik w zespole to 8)
  • 3 stworzone sytuacje (najlepszy wynik ex aequo z Szymańskim)
  • Asysta

Zieliński w środku pola był profesorem i popisywał się zagraniami, które zarezerwowane są wyłącznie dla najlepszych technicznie piłkarzy na świecie. Ponadto za wtorkowy mecz trudno zarzucić mu słabą grę w defensywie, ponieważ to on w naszym zespole miał najwięcej odzyskanych piłek.

Sebastian Szymański – 8

Drugi zawodnik, który nie może mieć sobie nic do zarzucenia po spotkaniu ze Szwecją. W Solnej zaprezentował się podobnie jak przeciwko Albanii na Stadionie Narodowym. Często był pod grą, skutecznie napędzał akcje, kreował sytuacje oraz bardzo dobrze pracował w defensywie. Minione zgrupowanie każe postawić wniosek, że Sebastian Szymański to bardzo dobry pomocnik box-to-box, biegający od jednego pola karnego do drugiego. Ostatnimi meczami w reprezentacji zrobił pierwszy krok, aby stać się liderem tej kadry. Podobnie jak Zieliński, 26-latek jest zawodnikiem, który musi notować sporo kontaktów z piłką, jeśli chcemy wyciągnąć z niego maksimum potencjału.

REKLAMA

Jakub Kamiński – 7

Po meczu z Albanią napisałem, że to nie był Jakub Kamiński, jakiego kojarzymy z reprezentacji Polski. W spotkaniu ze Szwecją wrócił już do swoich standardów. Grał na bardzo wysokiej intensywności, wygrywał wiele pojedynków o stykowe piłki, cały czas szukał okazji, aby wystartować do podania za linię defensywy, wykorzystując, że Robert Lewandowski skupiał na sobie uwagę. Idę o zakład, że obrońcy reprezentacji Szwecji mieli go dość, bo gra przeciwko zawodnikowi tak ruchliwemu, który ciągle szuka okazji do wbiegnięcia w wolne przestrzenie, jest bardzo męcząca nie tylko pod kątem fizycznym, ale także psychicznym, ponieważ nie możesz ani na moment stracić koncentracji. Do kompletnego występu zabrakło wykończenia którejś z sytuacji, do których doszedł właśnie dzięki umiejętnemu startowaniu do podań na wolne pole.

Karol Świderski – 6,5

Wystawienie go od 1. minuty obroniło się, ponieważ „Świder” strzelił bramkę. 29-latek zagrał dobry mecz. Dochodził do sytuacji (oddał 3 celne strzały), potrafił umiejętnie zgrać piłkę, będąc tyłem do bramki, nie hamując tempa ataku. Gdy otrzymywał piłkę, dobrze wywiązywał się ze swoich zadań, ale od zawodnika ustawionego za plecami napastnika można było oczekiwać trochę większej aktywności, większego wpływu na zespół. Niemniej jednak tym występem pokazał, że jest opcją do gry w wyjściowym składzie przy konkretnym planie taktycznym.

Robert Lewandowski – 6

W tym meczu poświęcił się dla zespołu, pełniąc rolę napastnika, który ma wiązać obrońców rywali, skupiać na sobie uwagę, utrzymywać piłkę tyłem do bramki i toczyć wiele pojedynków siłowych z obrońcami. Z tych zadań wywiązał się nieźle, kilka razy zabrakło przyspieszenia gry, gdy już opanował piłkę, ale nie dał niczego ekstra od siebie. W skali normalnego napastnika to był solidny występ (stąd nota 6), natomiast wobec Roberta Lewandowskiego oczekiwania zawsze będą wyższe.

Oskar Pietuszewski – 3

Nie ma co się oszukiwać, Pietuszewski dał bardzo słabą zmianę. Czy 17-latek nie udźwignął presji w bardzo ważnym meczu? Po części na pewno tak, ale trzeba też zaznaczyć, że nie grał na swojej nominalnej pozycji. Teoretycznie grał jako „10-tka” ustawiona bliżej lewej strony, ale w praktyce ustawiał się blisko środka i nie znajdował się w swoich ulubionych sytuacjach, gdy mógł wchodzić w pojedynek na lewym skrzydle. Jan Urban nie stworzył mu odpowiednich warunków. Mimo to Pietuszewski kilka razy ograł rywala, ale w kilku momentach niepotrzebnie zwlekał z oddaniem piłki, przez co nie mieliśmy żadnego pożytku z jego wygranych pojedynków.

SPRAWDŹ TAKŻE
Więcej
    REKLAMA
    145,797FaniLubię

    MOŻE ZACIEKAWI CIĘ