Obejrzałem „Robert Lewandowski: Nieznany”. Dla kogo jest to film?

W miniony piątek premierę na platformie Prime Video od Amazona miał film dokumentalny o Robercie Lewandowskim pt. Nieznany. Dokument ten został wyprodukowany właśnie przez amerykańskiego giganta, który wcześniej stworzył podobny koncept (tylko w wersji serialu) m.in. o Sergio Ramosie czy Raphaelu Varanie. Tylko tak jak powiedział Mateusz Święcicki, w przypadku pierwszego z obu Panów wyszedł, kolokwialnie mówiąc „gniot”. Z produkcją o Lewym wyszło lepiej, ale… no właśnie, jak jest?

Dużo dzieciństwa, relacji międzyludzkich, pogoni za marzeniami czy przedstawianie mentalności zwycięzcy, ale przede wszystkim zamiarem było pokazanie Lewego-maszyny z ludzkiej strony

W dokumencie znajdziecie wiele archiwalnych materiałów, które jak sam Robert przyznał, są zasługą jego dziadka — miłośnika kinematografii. Film rozpoczyna się rodzinną sceną podczas świąt, kiedy tata życzy swojemu synowi [red. – małemu Robertowi], by ten został profesjonalnym piłkarzem, grał w Serie A i zarobił bardzo wiele pieniędzy, które pozwolą mu utrzymać kiedyś „staruszka” na emeryturze. Jak pewnie wiecie, tata Roberta, czyli Krzysztof Lewandowski miał największy wpływ na początki kariery młodego zawodnika, a po śmierci w 2005 roku dla „Lewego” pomimo straty, stał się jeszcze większą motywacją, by spełnić tak naprawdę ich wspólne marzenie.

Następnie przechodzimy przez poszczególne etapy kariery Roberta. Od początków w Varsovii Warszawa, gdzie był dużo słabszy fizycznie od rywali, przez odstawienie przez Legię i grę w Zniczu Pruszków, aż do Ekstraklasy, a następnie kariery zagranicznej do dnia dzisiejszego. Robert opowiada swoją historię i zdradza anegdoty ze swojego życia. Mówi m.in., że transfer do Lecha Poznań był tym momentem, w którym uświadomił sobie, że będzie to robił zawodowo przez kolejne 13-15 lat — i się nie mylił.

O głównym bohaterze wypowiadają się takie postacie jak mama, siostra czy żona [Anna Lewandowska] Roberta, a także te ze świata piłki: Jurgen Klopp, Xavi, Mats Hummels, Wojtek Szczęsny, Grzegorz Krychowiak, czy inspiracja i idol z dzieciństwa Polaka — Thierry Henry (i kilku innych). Dzieło to pokazuje, jak bardzo Robert Lewandowski jest szanowany za swoją etykę pracy i chęć ciągłego zwyciężania. Anna Lewandowska zwraca uwagę w filmie, że to jednak nie tylko ciężka praca jej męża, a bardzo duży talent, którego ona jako sportowiec nie ma w takim stopniu.

Przynajmniej do momentu w Monachium, oglądając czułem się jakby na ekran przełożono książkę Wojciecha Zawioły z 2013 roku pt. Robert Lewandowski: Pogromca Realu. Moja prawdziwa historia. Tylko że wzbogaconą wersję. Jako wielki fan Roberta i piłki nożnej, nie sposób przyznać, że nic szczególnego nowego nie dowiedziałem się z tej produkcji. I z tego co słyszę, jest to powielany temat. Niemniej jednak uważam, że może być to ciekawe i must-have do obejrzenia, jeśli jesteś nieinteresującym się piłką nożną Polakiem.

„Lewy” jest jedną z najbardziej wpływowych osób w polskiej piłce, nawet wg ostatniego rankingu Weszło. Dla mnie osobiście jest to TOP1. Pokazał (o czym sam mówi), że chłopak z Polski może zajść na sam szczyt i nie musi czuć się gorszy, grając za granicą. Z drugiej strony przedstawia kulisy jego historii. Mówi o tym, że nie była to droga usłana różami, wręcz przeciwnie. Za jego sukcesami sportowymi stoją ludzkie cierpienia w postaci utraty ukochanego taty, czy poronieniem żony przed Mistrzostwami Europy we Francji w 2016 roku (a sportowo w reprezentacji był to przecież jego najlepszy okres w karierze).

Lewandowskiego zna każdy. Zdarzało się usłyszeć od „laików”, osób kompletnie nieinteresujących się, że „ten Lewy to w repce tak średnio gra”, „nie wiem czym się tu zachwycać” i podobne teksty próbujące deprecjonować jego wartość. Jak sam tytuł mówi, dla nich będzie to przedstawienie Roberta jako „nieznanej” z mediów wersji, dzięki której będą mogli, choć w małym stopniu, to jednak zrozumieć fenomen tej osoby. Ja mogę tylko gorąco do tego zachęcić, bo nie wiem, czy za mojego życia ktoś taki jeszcze się „trafi”.

Na koniec dodam, że nie jestem żadnym znawcą ani krytykiem filmowym (zauważyłem, że tym się z kolei ten dokument nie spodobał). Należy pamiętać jednak, że tego typu produkcje mają za zadanie często przedstawić główną postać z jak najlepszej strony, tak było, chociażby w Netfliksowej produkcji o Neymarze.

REKLAMA
Marcel Łuczak
Marcel Łuczakhttps://mymistrzowie.pl/
Lubię pisać o sporcie, popkulturze, grach i filmach. Prywatnie kibic poznańskiego Lecha i Borussii Dortmund. Chciałbym kiedyś studiować MBA, ale na razie oglądam po nocach NBA. Głównie w brooklyńskim wydaniu (let's go Nets!).
PODOBNE
REKLAMA
106,119FaniLubię
10,460ObserwującyObserwuj
598ObserwującyObserwuj

MOŻE ZACIEKAWI CIĘ