Nsame z golem i asystą. Podział punktów w Warszawie

Do wieczora przyszło nam czekać na hit 26. kolejki PKO BP Ekstraklasy. Mecz Legia Warszawa – Raków Częstochowa był ostatnim przed przerwą na kadrę, ale nie można powiedzieć, że nasycił przed taką długą rozłąką z ligową piłką. Gospodarze wrzucali w pole karne bez adresata, Raków skupiał się na zniechęcaniu przeciwnika do grania, a na koniec wszyscy podali sobie ręce i podzielili się punktami.

Na wstępie trzeba zapisać, że chociaż temu meczowi daleko było do słabego widowiska, to ofensywnie spotkanie przy Łazienkowskiej nie porywało. Celne strzały głównie z dystansu, i to takiej jakości, że bramkarz nie musiał nawet napinać mięśni.

REKLAMA

Okazuje się, że najważniejszą osobą okazał się powracający do pierwszego składu Jean-Pierre Nsame. Już na początku meczu pokazał, że piłka pod bramką go szuka. Wizjonerskie zagranie piętą po rzucie rożnym zamienił na asystę. Jedyny szczegół, choć najważniejszy, to to, że obsłużył piłkarza Rakowa. Lamine Diaby-Fadiga musiał tylko dołożyć stopę, bo odległość była symboliczna.

Kameruńczyk przez długi czas próbował się na siłę zrehabilitować. Milion wrzutek z obu stron szukało wysokiego napastnika w polu karnym Częstochowian, lecz zagrożenia z tego nie było żadnego. Oliwier Zych zazwyczaj nie miał problemów z ustawianiem piłki na piątym metrze. Widać było brak rozgrzania w drugiej połowie, gdy Nsame pokonywał go z jedenastu metrów. Młodzieżowy reprezentant Polski nie ruszył się z miejsca, ale miał bardzo dobry widok na cieszynkę Kameruńczyka. Prawdziwe miejsca super-hiper VIP.

Podział punktów nie satysfakcjonował nikogo. Legia Warszawa opuściła strefę spadkową, ale wisi na cienkiej nitce. Czołówka natomiast ucieka Rakowowi.

Legia Warszawa – Raków Częstochowa 1:1 (Nsame 71′ – Diaby-Fadiga 6′)

SPRAWDŹ TAKŻE
Więcej
    REKLAMA
    145,519FaniLubię

    MOŻE ZACIEKAWI CIĘ