Michał Probierz dobrą opcją na selekcjonera? Chyba tylko w oczach Cezarego Kuleszy…

Dni Fernando Santosa jako selekcjonera reprezentacji Polski są już tak naprawdę policzone. Współpraca w najbliższych dniach ma zostać uznana za zakończoną. Jest to na tyle dobra informacja, że w tym całym związku nie było chemii, a reprezentacja Polski nie rozwijała się. To wszyscy wiemy i widzimy. Wiemy także, że potrzeba nowego selekcjonera oraz zastępcy za portugalskiego szkoleniowca. Potencjalnych kandydatów jest bardzo mało. W zasadzie można by policzyć ich na palcach jednej ręki. Cezary Kulesza jednak może się skłonić do kandydatury, która dla niego byłaby wygodna i przede wszystkim tania.

Brak długiego szukania

Mowa oczywiście o Michale Probierzu. Człowieku, którego ściągał do Jagiellonii z Polonii Bytom w 2008 roku. Wtedy się na nim nie zawiódł. Klub się rozwijał i przede wszystkim ugruntował swoją pozycję w Ekstraklasie. O to wtedy Cezaremu Kuleszy chodziło. Nie chciał szybkiej degradacji z ligi. Probierz mu to zapewnił. Poza tym osiągał wiele sukcesów z Jagiellonią czy Cracovią. Zapewnił obu klubom Puchar Polski, robił wyniki ponad stan i walczył z tymi zespołami o mistrzostwo Polski. Uchodził w pewnym momencie za jednego z najlepszych szkoleniowców w Polsce. Trener pozostawił po sobie dobre zdanie w opinii Cezarego Kuleszy czego efekty obserwujemy aż do teraz. Nie bez powodu w 2022 roku Probierz został selekcjonerem kadry u-21. Ta kandydatura wywołała wiele kontrowersji, lecz na ten moment wyniki bronią trenera i nie ma zbytnio sensu szukać kogoś nowego na takie stanowisko.

REKLAMA

O to chodzi Kuleszy. Wiedziałby kogo zatrudnia, a nie przysłowiowego kota w worku. Poza tym łatwo by mu było przemianować kontrakt na selekcjonera głównej reprezentacji. Dodatkowo Michał Probierz najprawdopodobniej nie miałby wymagających wymagań finansowych, co dla PZPN-u byłoby bardzo korzystne zwłaszcza po ostatnich perypetiach z Fernando Santosem. Związek z pewnością będzie musiał portugalskiemu szkoleniowcowi zapłacić niemałe pieniądze za przedwczesne zerwanie kontraktu.

Wybór Probierza będzie mógł łatwo uargumentować. Z pewnością tłumaczenia będą polegały na tym, że musiał szybko działać, a Probierza miał pod ręką. Poza tym doda aspekt znajomości nie tylko swoich wymagań, ale też polskiej piłki, w której istnieje już od kilkunastu lat. Byłoby to działanie dosyć awaryjne i gotowe. A co najważniejsze z punktu widzenia Cezarego Kuleszy bezpieczne. Wmawiana będzie polskim kibicom narracja, że Probierz będzie w stanie wskrzesić na nowo drużynę, ze względu na swój charakter.

Szkoda, że tylko Kulesza byłby zadowolony…

Polscy kibice doskonale znają Michała Probierza. Nieźle w pewnym momencie odnalazł się w realiach polskiej ekstraklasy. Można o nim powiedzieć wiele, lecz jedno na pewno. Nie jest byle jakim trenerem. Ma w sobie to coś, co przyciąga prezesów klubu. Poza tym często broniły go wyniki. Konferencje prasowe z jego udziałem przyciągałyby tłumy dziennikarzy. Jednak czy o to tak naprawdę wszystkim chodzi? Oczywiście, że nie. Cezary Kulesza takim wyborem wywołałby jeszcze większą burzę. Tak jakby już jej nie było. Zatrudnienie Probierza można by określić gaszeniem pożaru benzyną. Tak naprawdę piłkarze, działacze, dziennikarze nie byliby z tego wyboru zadowoleni. Poza Cezarym Kuleszą, który ma powody ku takiej nominacji. Byłaby po prostu dla niego w pewnym sensie bezpieczna.

Jego wizerunek jako prezesa PZPN-u i tak jest już zrujnowany. Nie prezentuje on swoją osobą żadnego autorytetu i zaufania. Można odnieść wrażenie, że jest mu wszystko jedno. Wie też doskonale, że kibice czy ludzie polskiej piłki domagają się zatrudnienia Marka Papszuna czy Macieja Skorży. Jednak Cezary Kulesza tych ludzi nie zna. Nie pracował z nimi. Nie chce po raz kolejny ryzykować zatrudnieniem człowieka, który jest mu obcy.

Zrobił tak z Fernando Santosem i się zawiódł. Nie zrobił tak z Czesławem Michniewiczem i bądź co bądź on też go nie zawiódł. To, że go zwolnił to już inna para kaloszy. Twierdził pewnie, że odsunie od siebie aferę premiową. Znał Michniewicza z Jagielloni i nie zatrudniał kota w worku, wiedział czego się po nim spodziewać. Tak samo wie, czego się spodziewać po Michale Probierzu. Nikt tej nominacji raczej zobaczyć nie chce, ale są argumenty ku temu, żeby takową decyzję zrozumieć. Oby mimo wszystko Cezary Kulesza nie kierował się takimi teoriami i zatrudnił Marka Papszuna.

SPRAWDŹ TAKŻE
Więcej
    REKLAMA
    107,868FaniLubię

    MOŻE ZACIEKAWI CIĘ