Marcin Cebula wyjaśnia sytuację – Drugi raz postąpiłbym tak samo

Piątkowy mecz pomiędzy Radomiakiem Radom a Koroną Kielce zakończył się wielką przepychanką. Marcin Cebula obejrzał czerwoną kartkę za zaatakowanie innej osoby, stając w obronie swojego kolegi z drużyny – Tamara Svetlina. Komisja Ligi anulowała kartkę, a piłkarz Korony Kielce na łamach Weszło wyjaśnił całą sytuację.

Rozumiałbym karę, gdybym tak potraktował kogoś z klubu, z Radomiaka. W tej sytuacji cieszę się jednak, że Komisja podeszła do sprawy wyrozumiale. Szczerze mówiąc, myślałem, że to się nie uda, żeby odwołali mi czerwoną kartkę, ale cieszę się, że mogę grać. […] Najcięższe było dla mnie to, że nie zagrałem w trzech ostatnich meczach i miałem perspektywę pauzy w dwóch-trzech kolejnych. Cieszę się więc z anulowania tej kartki i uważam, że nie mam sobie nic do zarzucenia. Drugi raz postąpiłbym tak samo. Przepychanki w emocjach się zdarzają i członka Radomiaka nie powinienem tak potraktować, ale to była osoba z zewnątrz i reakcja była odpowiednia – odniósł się do anulowania zawieszenia Marcin Cebula.

REKLAMA

Komisja Ligi zamieniła czerwoną kartkę na naganę, a głównym czynnikiem łagodzącym było to, że piłkarz nie zaatakował żadnej osoby z drużyny bądź sztabu Radomiaka Radom. Poza tym Cebula próbował bronić kolegi, który był ofiarą ataku jednego z kibiców, który nielegalnie wtargnął na boisko po zakończonym meczu.

Rezerwowy Korony: Uwierz, że na żywo wyglądało to dużo gorzej

Ja nie uczestniczyłem z początku w tych przepychankach. Byłem bardzo spokojny, obserwowałem zajście. Ale spojrzałem w prawą stronę i zobaczyłem, że ten gość biegnie w stronę Tamara. Był już blisko niego, popchnął go od tyłu. Uwierz, że na żywo wyglądało to dużo gorzej niż na wideo. Myślę, że zareagowałem tak, jak powinienem. Rozumiem jakby do Tamara tak podszedł zawodnik z Radomiaka czy ktoś ze sztabu, to się zdarza. Zauważyłem jednak, że to osoba z zewnątrz i to był instynkt. Nie uderzyłem go, ale działał we mnie instynkt.

Sytuacja z udziałem zawodników Korony Kielce to jednak nie wszystko, nad czym debatowała Komisja Ligi. Poddano również dyskusji zachowanie Goncalo Feio w stosunku do arbitra technicznego oraz incydent, w którym lecąca z trybun szklana butelka zraniła w głowę Michała Siejaka – dyrektora marketingu i komunikacji kieleckiego klub.

Trener Zielonych otrzymał zawieszenie na pięć meczów oraz karę 20 tysięcy złotych grzywny. Radomiak Radom dostał natomiast karę finansową 200 tysięcy złotych, zakaz wyjazdowy na cztery mecze w Kielcach, ma rok na wykonanie kary zamknięcia sektora rodzinnego na dwa mecze, a także musi do końca marca przeprowadzić audyt bezpieczeństwa obiektu.

SPRAWDŹ TAKŻE
Więcej
    REKLAMA
    144,423FaniLubię

    MOŻE ZACIEKAWI CIĘ