Trzecia runda Pucharu Anglii znów udowodniła, dlaczego te rozgrywki mają swój niepodrabialny urok. Były mecze rozstrzygane w serii rzutów karnych, były historie o przełamywaniu złych pass, a także sensacje, które zostają w pamięci na długo. Poniżej podsumowanie najciekawszych spotkań – od Old Trafford po Swansea.com Stadium.
Manchester United – Brighton & Hove Albion 1:2
Welbeck znów zabolał były klub, Brighton zasłużenie melduje się dalej
Brighton awansowało do czwartej rundy po dojrzałym, bardzo solidnym występie na Old Trafford. Choć Manchester United zaczął energicznie, to goście szybko przejęli kontrolę i już w 11. minucie objęli prowadzenie – Brajan Gruda wykorzystał zamieszanie w polu karnym po dośrodkowaniu Danny’ego Welbecka. W pierwszej połowie kluczową rolę odegrał Jason Steele, który kilkukrotnie ratował Albion w trudnych momentach. Po przerwie Brighton wyglądało jeszcze pewniej, a w 64. minucie Welbeck dopełnił wieczoru przeciwko byłemu klubowi: efektowny strzał lewą nogą z około 15 metrów podwyższył wynik na 2:0. Dla napastnika było to już ósme trafienie przeciwko United i dziewiąte w sezonie. United złapało jeszcze kontakt po golu Benjamina Šeško po rzucie rożnym, ale końcówkę grało w osłabieniu – czerwona kartka dla Shea Lacey’a zamknęła realne szanse na pogoń. Brighton dowiozło prowadzenie bez paniki i w pełni zasłużenie zameldowało się w kolejnej rundzie.
Hull City – Blackburn Rovers 0:0 (karne 4:3)
Koniec fatalnej passy „Tygrysów” – Akintola bohaterem
Hull City wreszcie przełamało pucharową niemoc. Od ostatniego zwycięstwa w trzeciej rundzie FA Cup minęło aż 2199 dni – w styczniu 2020 roku Hull wygrało wtedy z Rotherham 3:2. Teraz, po bezbramkowym meczu z Blackburn, o awansie zdecydowały karne. Seria jedenastek była nerwowa, ale to gospodarze zachowali więcej zimnej krwi. Decydujący strzał Davida Akintoli przypieczętował zwycięstwo 4:3 i pierwszy awans do czwartej rundy od sześciu lat.
Mansfield – Sheffield United 4:3
Jedna z największych sensacji rundy – Reed ukarał były klub
Mansfield zafundowało kibicom prawdziwy rollercoaster i jedną z najgłośniejszych niespodzianek tej rundy. Bohaterem został Louis Reed, który zdobył dwie bramki przeciwko swojemu byłemu klubowi. W ofensywie błysnęli też Lucas Akins oraz Rhys Oates – jeden z najlepszych zawodników na boisku. Sheffield United próbowało wrócić do gry do samego końca. Na listę strzelców wpisali się Gus Hamer i Patrick Bamford, a jedno trafienie padło po niefortunnym golu samobójczym. Mimo ambitnej pogoni zabrakło czasu i dokładności w kluczowych momentach – Mansfield dowiozło 4:3, zapisując ten wieczór złotymi zgłoskami.
West Ham – QPR 2:1 (po dogrywce)
QPR postawiło się faworytowi, ale decydujący cios w dogrywce
QPR zagrało na London Stadium bez kompleksów i doprowadziło mecz do dogrywki. West Ham objął prowadzenie jeszcze przed przerwą po golu Crysencio Summerville’a, jednak przyjezdni odpowiedzieli w 65. minucie – Richard Kone wyrównał, rozpalając do czerwoności sektor blisko 9 tysięcy kibiców QPR. Spotkanie długo pozostawało wyrównane, lecz w dogrywce West Ham znalazł sposób na defensywę rywali: Taty Castellanos zdobył zwycięską bramkę. QPR może wracać do ligi z podniesioną głową – charakter był, zabrakło jedynie finałowego „kopnięcia”.
Swansea City – West Bromwich Albion 2:2 (karne 5:6)
Bolesne odpadnięcie Swansea – przewaga bez nagrody
Swansea odpadło po rzutach karnych w meczu, który długo układał się pod gospodarzy. Po bezbramkowej pierwszej połowie „Łabędzie” wyszły na prowadzenie po kapitalnym uderzeniu Jisunga Eoma, ale odpowiedź West Brom była szybka – Josh Maja doprowadził do remisu. W dogrywce goście trafili na 2:1 po golu Jeda Wallace’a, jednak Swansea znów znalazło odpowiedź: Zeidane Inoussa zdobył swoją pierwszą bramkę w barwach klubu i doprowadził do karnych. W konkursie jedenastek lepsi okazali się jednak przyjezdni, a decydujący strzał wykorzystał Oliver Bostock. Dla Swansea to wyjątkowo gorzka porażka, bo sytuacji było sporo – zabrakło skuteczności.
Portsmouth – Arsenal 1:4
Martinelli z hat-trickiem, stałe fragmenty robią różnicę
Arsenal potwierdził klasę i awansował w przekonującym stylu. Gabriel Martinelli zanotował swój pierwszy hat-trick w barwach „Kanonierów”, a mecz miał wyraźny motyw przewodni: stałe fragmenty. Aż trzy gole padły po dośrodkowaniach, a Arsenal dołożył kolejną cegiełkę do imponującego bilansu – w tym sezonie ma już 17 trafień po rzutach rożnych.
Derby County – Leeds United 1:3
Leeds odwraca mecz po przerwie i pewnie jedzie dalej
Derby długo trzymało się planu, ale po przerwie Leeds podkręciło tempo i przejęło pełną kontrolę. Kluczowe były szybkie trafienia Willy’ego Gnonto i Ao Tanaki, które ustawiły drugą połowę. Leeds zdominowało rywala intensywnością i jakością gry bez piłki, kończąc spotkanie pewnym 3:1 i awansem.
Norwich City – Walsall 5:1
Makama show – hat-trick i rozbita defensywa Saddlers
Norwich urządziło sobie strzelecki festiwal, a główną postacią był Jovon Makama, który skompletował hat-trick i kompletnie rozmontował defensywę Walsall. Wynik otworzył Matej Jurásek, a potem Makama dołożył kolejne trafienia – w tym dwa tuż po przerwie, które de facto zamknęły mecz. Honorowego gola dla Walsall strzelił Courtney Clarke pięknym uderzeniem z dystansu, ale Norwich nie zwolniło. W doliczonym czasie wynik ustalił Tony Springett, pieczętując bardzo efektowny awans i kończąc pucharową przygodę Saddlers.
