PKO BP Ekstraklasa w Poniedziałek Wielkanocny o godzinie 17:30 zabrała nas do Szczecina, gdzie lokalna Pogoń zmierzyła się z Legią Warszawa. Punkty były obu ekipom niezwykle potrzebne, ponieważ walczyły o utrzymanie na najwyższym szczeblu rozgrywkowym w Polsce. Portowcy mieli zaledwie czteropunktową przewagę nad strefą spadkową, natomiast Legioniści próbowali się z niej wydostać i uniknąć wielkiej wpadki w postaci spadku.
Pierwsza dogodna okazja w tym spotkaniu napatoczyła się już w 4. minucie, kiedy to do pozycji strzeleckiej doszedł Mileta Rajović, lecz jego strzał był za słaby i Valentin Cojocaru nie miał większych problemów ze złapaniem futbolówki. W 20. minucie zawodnicy Legii Warszawa udokumentowali swoją kilkominutową przewagę, kolejny raz górą wyszedł bramkarz drużyny gospodarzy. Vahan Bichakchyan nie powiększył swojego dorobku strzeleckiego, a Warszawianie stale musieli kreować kolejne sytuacje.
Drużyna przyjezdnych w poniedziałkowe popołudnie bardzo dobrze czuli się na połowie rywali. Pogoń często bezradnie wybijała, a podopieczni trenera Marka Papszuna z każdą minutą wyglądali coraz lepiej. Ich przewaga przełożyła się na nie byle jakie trafienie, do siatki trafił bowiem nieskuteczny w tym sezonie Mileta Rajović. Duńczyk wygrał pojedynek z Danijelem Loncarem oraz rumuńskim bramkarzem gospodarzy.
Portowcy nieco ożywili się pod koniec pierwszej części tego spotkania, lecz Otto Hindrich stale pozostawał bezrobotny. Przedwcześnie swój udział w tym meczu zakończył Benjamin Mendy, który w 45. minucie opuścił plac gry z powodu urazu. Jego miejsce w formacji defensywnej zajął Leonardo Koutris.
Legia Warszawa wraca na właściwe tory
50 sekund – tyle czasu potrzebowała Legia Warszawa w drugiej połowie, by wyjść na dwubramkowe prowadzenie w tym starciu. Rafał Adamski bardzo dobrze poradził sobie z Leonardo Koutrisem, który dopiero pojawił się na murawie, i wystawił piłkę Milecie, dla którego to 6. bramka w PKO BP Ekstraklasie. Duńczyk ten dzień zapamięta z pewnością na długo, bowiem chwil, w których cieszył się ze strzelonej bramki, nie było w tym sezonie dużo.
Legia Warszawa miała apetyt na kolejne trafienia, lecz nie wykorzystała swoich okazji. Dwubramkowe prowadzenie nie sprawiło, że bronili się za wszelką cenę, albowiem stale prowadzili grę i pokazywali wyższość nad podopiecznymi trenera Thomasa Thomasberga. Jedną z niewielu dobrych informacji dla Szczecinian może być debiut Jacka Czaplińskiego oraz występ Natana Ławy. Czapliński na murawie pojawił się w 84. minucie, natomiast jego 16-letni kolega z drużyny w przerwie spotkania.
Ostatnie minuty były tymi najlepszymi w wykonaniu gospodarzy. Bliski trafienia do siatki był Leonardo Koutris, który ogrywając Kacpra Urbańskiego, zrobił sobie miejsce do oddania strzału, lecz ten wylądował na obramowaniu bramki.
Pogoń Szczecin po meczu z Legią może być nieco zaniepokojona co do następnych kolejek PKO BP Ekstraklasy. Duma Pomorza była w tym pojedynku jedynie tłem bardzo dobrze przygotowanej stołecznej drużyny, a walka o utrzymanie do ostatniej kolejki coraz mocniej spogląda im w oczy. Dla podopiecznych trenera Marka Papszuna to cenna zdobycz punktowa, która może przywrócić im nadzieje o miejsce nawet w środku ligowej stawki. Grę Legionistów poniedziałkowego wieczoru można określać w wielu superlatywach.
