Legia Warszawa wreszcie wygrywa. Wystarczyło kupić napastnika

Okazuje się, że wystarczy kupić napastnika, który wykorzystuje sytuacje. Dorzucić bramkarza, który nie zawodzi w ważnych momentach. A dodając do tego zdyscyplinowaną taktycznie drużynę, mamy przepis na przyjemną do oglądania Legię Warszawa. I to wygrywającą Legię Warszawa.

Ostatnimi czasy co mecz karciliśmy warszawską Legię za to, jak wyglądała na boiskach Ekstraklasy. Zmiana trenera nie przyniosła efektu nowej miotły. Legioniści zawodzili, a poziom zdenerwowania (żeby nie użyć mocniejszego słowa) kibiców tylko rósł. Każdy mecz mógł albo przedłużyć wstydliwą passę spotkań bez wygranej, albo chociaż chwilowo ją przerwać.

REKLAMA

Od 23. minuty na Łazienkowskiej można było czuć, że to jest ten dzień. Prawą stroną pomknął Ermal Krasniqi, wrzucona przez niego piłka zostałą tylko odbita przez Rafała Leszczyńskiego, a debiutujący nowy nabytek – Rafał Adamski – dobrze odnalazł się w sytuacji i wbił piłkę do siatki z najbliższej odległości. Napastnik, który wykorzystuje sytuacje. Tak niewiele w Warszawie potrzebowali. Dodać do tego trzeba, że grający w parze z Miletą Rajoviciem Polak wyglądał przy swoim koledze jak pełnoprawny piłkarz. Zagrane do niego piłki nie kończyły się stratą, tylko oddaniem celnie do kolegi. Wyższy level.

Gra wyglądała naprawdę nieźle, w obronie nie oglądaliśmy błędów, a rywal nie potrafił groźniej zaatakować. Wisła Płock dobrze wychodziła spod pressingu, ale brakowało celnej wrzutki w końcowej fazie akcji. Dopiero bliżej przerwy Nafciarze zdołali oddać celny strzał, ale główkę Giannisa Niarchosa dobrze odbił Otto Hindrich.

Wisła strzeliła na remis, Legia odpowiedziała na zwycięstwo

Debiutujący w bramce Legii golkiper w drugą połowę też wszedł dobrze. Jego interwencje po strzałach Wiktora Nowaka i Łukasza Sekulskiego w kierunku bliższego słupka długo trzymały Legię przy prowadzeniu. Wisła jednak coraz bardziej napierała i coraz śmielej podchodziła do pressingu. Właśnie po jednym z wysokich odbiorów wyłuskana Arkadiuszowi Recy piłka trafiła do Daniego Pacheco. Hiszpan zacentrował w pole karne do Nowaka, który głową doprowadził do remisu. Można mieć dobrego bramkarza i napastnika, ale gdy stoperzy nie kryją rywala w tak ważnym obszarze boiska, to trudno myśleć o zwycięstwie.

Legia Warszawa marzyć nie przestała. I tym razem wiara dała o sobie znać dziesięć minut po straconym golu. Zgubiony z radaru Kacper Chodyna dokładając tylko stopę zamknął wrzutkę Recy i dał upragnione zwycięstwo. 3 punkty potrzebne jak tlen dostarczone zostały przez dwójkę zmienników.

Marek Papszun może dopisać premierowy komplet punktów. Zwycięstwo po tak długim czasie musi smakować naprawdę nieźle. Słychać to też było na Łazienkowskiej, która wybuchła radością po ostatnim gwizdku Jarosława Przybyła.

Legia Warszawa – Wisła Płock 2:1 (Adamski 23′, Chodyna 83′ – Nowak 73′)

SPRAWDŹ TAKŻE
Więcej
    REKLAMA
    144,433FaniLubię

    MOŻE ZACIEKAWI CIĘ