Legia przegrywa z Austrią Wiedeń, ale sprawa awansu wciąż otwarta

Austria Wiedeń górą przy Łazienkowskiej! „Fioletowi” ze spokojem wypunktowali słabe strony Legii, wygrywając 2:1 po golach przebojowego Muharema Huskovicia.

Zaczęło się bardzo dynamicznie

Przyjezdni z Wiednia postawili na wysoki pressing, którym nieco zaskoczeni byli Legioniści. Wskutek tego Legia musiała postawić na defensywę. A ta ostatnimi czasy (patrz dwumecz z Ordabasy Szymkent) nie jest jej mocną stroną. Podopieczni Michaela Wimmera z pewnością o tym wiedzieli, dlatego chcieli to wykorzystać.

REKLAMA

Pomysł i cierpliwość wiedeńczyków przyniosła efekty już w 11. minucie. Wtedy to nierozważnym, zbyt lekkim podaniem „popisał się” Juergen Elitim. Dominik Fitz przejął piłkę i odegrał do wbiegającego w pole karne Muharema Huskovicia. Ten bez problemów pokonał Kacpra Tobiasza, wyprowadzając Austrię na zasłużone prowadzenie.

źródło: TVP Sport

Po strzelonym golu goście nie mieli zamiaru zmieniać swojej taktyki. Widząc, że Legia ma wyraźne kłopoty z wyprowadzaniem futbolówki, dalej konsekwentnie naciskali. Ich pressing był dobrze przygotowany i skoordynowany. Każde niepewne wybicie stołecznych tylko nakręcało bojowo nastawionych Austriaków. Tak było w 15. minucie, gdy nerwowo we własnej szesnastce interweniował Patryk Kun. Jedynym trzymającym poziom w tyłach był Rafał Augustyniak, który kilkukrotnie ratował warszawską drużynę przed groźniejszymi sytuacjami.

Legia długo się zbierała

Dopiero po upływie pół godziny gry udało się wykreować składną akcję na lewej stronie zwieńczoną uderzeniem Pawła Wszołka. Problem w tym, że strzał 31-latka leciał wprost w golkipera Austrii, Christiana Fruchtla. Warto nadmienić, że okazję tę zapoczątkował nie kto inny jak Augustyniak. Stoper był nie tylko jedyną ostoją w obronie, ale i gościem biorącym na siebie ciężar rozgrywania. Josue i Elitim byli bowiem niewidoczni.

Kontrowersyjnie zrobiło się tuż przed końcem pierwszej połowy, kiedy to faulowany w polu karnym był Wszołek. Wydaje się, że wahadłowy był wyraźnie wzięty w kleszcze. Sędzia Pierre Gaillouste nie wskazał jednak na jedenasty metr, czego domagali się wicemistrzowie Polski.

źródło: TVP Sport

Trener Wimmer wyczuł szansę

Dlatego już w przerwie dokonał ofensywnej roszady. W miejsce wahadłowego Marvina Potzmanna wpuścił Manuela Polstera – nominalnego napastnika. Potzmann zresztą przegrywał liczne biegowe pojedynki z Wszołkiem, co z pewnością nie umknęło niemieckiemu szkoleniowcowi Austrii.

Polster ekspresowo zalazł za skórę stołecznym. Ominąwszy Elitima, w pełnym biegu dograł z lewej flanki wprost do pędzącego Huskovicia, któremu nie pozostało nic innego jak po raz drugi trafić do siatki. 20-letni snajper spokojnie wbiegł w pole karne Legionistów i spokojnie, z główki, wykorzystał tą stuprocentową sytuację.

Parę minut później z równie dobrej okazji użytku nie zrobił Tomas Pekhart. Będący w gazie Czech otrzymał prostopadłe podanie od Josue, znalazł się sam na sam z bramkarzem i… nie trafił. Od razu po strzale zebrał zresztą solidną burę od kolegów, bo mógł dogrywać do lepiej ustawionego Wszołka, który miałby już przed sobą tylko pustą bramkę.

Kosta Runjaić reagował z ławki zmianami

W miejsce Bartosza Slisza i Marka Guala wpuścił Macieja Rosołka i Ernesta Muciego. Zwłaszcza wejście tego drugiego odmieniło nieco poczynania warszawiaków z przodu. Wszystko za sprawą tego, co Albańczyk ma najlepsze – strzałów z dystansu. Muci szybko oddał dwa potężne uderzenia, które sprawiły kłopoty Fruchtlowi. Dopiero jednak pojawienie się na murawie Makany Baku przyniosło pożądane efekty.

REKLAMA

Krytykowany w ostatnim czasie Niemiec doskonale wrzucił do Muciego, który strzałem z główki trafił do siatki. Dwóch rezerwowych wypracowało bramkę, która jest nadzwyczaj ważna pod kątem rewanżu. Wydaje się, że za tydzień w Wiedniu obaj wyjdą w wyjściowej jedenastce. To w końcu dzięki nim Legia poderwała się do wzmożonych ataków.

źródło: TVP Sport

Legia Warszawa – Austria Wiedeń 1:2 (87′ Muci – 11′, 56′ Huskovic)

SPRAWDŹ TAKŻE
Więcej
    REKLAMA
    107,868FaniLubię

    MOŻE ZACIEKAWI CIĘ