Lechia Gdańsk ponownie górą w derbach Pomorza!

Ostatni pojedynek Lechii Gdańsk z Pogonią Szczecin przyniósł mnóstwo emocji. Piękny gol Rajmunda Molnára, natychmiastowa odpowiedź, a potem świetny futbol w wykonaniu Gdańszczan, którzy wygrali 4:3. W dzisiejszym spotkaniu na Polsat Plus Arenie Gdańsk trudno było jednak oczekiwać od Lechii powtórzenia tego wyniku. Do meczu przystąpili bez Tomáša Bobčka czy Camilo Meny, których wyeliminowały urazy. O tym, że Lechii jest teraz trudno przekonaliśmy się w poprzedniej kolejce, gdzie ulegli GKS-owi Katowice. Na przeciwnym biegunie jest Pogoń, która wygrała 4 z 5 ostatnich spotkań. Chociaż gdyby nie José Pozo, to byłoby 3 zamiast 4. Pogoń jednak punktuje dużo lepiej u siebie, będąc drugą najgorszą ekipą Ekstraklasy na wyjeździe.

Mecz dużo lepszy od murawy

Nie było zespołu, który wyraźnie przeważał na początku tego spotkania. Pierwszą okazję miała Pogoń i wcale nie brakowało im wiele. W 4. minucie zrobiło się gęsto w polu karnym, uderzali Attila Szalai i Danijel Loncar. Obie próby były udaremnione przez obrońców Lechii. Ekipa z Trójmiasta miała wkrótce potem doskonałą szansę na odpowiedź. Ruszyła z kontrą, Aleksandar Ćirković zagrywał do Kacpra Sezonienki. Serb zrobił to jednak fatalnie i nici z, wydawałoby się, stuprocentowej okazji. Ale jak to się mówi, co się odwlecze, to nie uciecze. W 11. minucie z rzutu wolnego dośrodkowywał Iwan Żelizko. Dobrze to zrobił, na tyle, że Bujar Pllana był w stanie oddać strzał głową. I do tego wpisać się na listę strzelców.

REKLAMA

Pogoń po straconej bramce szybko się otrząsnęła i wzięła się do roboty. Portowcy znaleźli się w posiadaniu piłki, ale mieli kłopoty z wykorzystaniem tego atutu. Trzeba też uczciwie przyznać, że murawa na gdańskim stadionie zdecydowanie nie była sprzymierzeńcem zawodników. Co jakiś czas futbolówka gdzieś im odskakiwała, przez co gra była nieco trudniejsza. Po 25 minutach Pogoń oddała więcej strzałów, lecz ani jeden nie zmierzał w światło bramki. Lechia przejęła potem inicjatywę. W 32. minucie Lechia mogła podwyższyć prowadzenie znanym i lubianym przez ekstraklasowiczów centrostrzałem. Valentin Cojocaru nie dał się jednak zaskoczyć i przeniósł piłkę nad poprzeczkę. Podopieczni Johna Carvera rozkręcili się na dobre. Tym bardziej zaskakujący był gol dla Pogoni. W 37. minucie Fredrik Ulvestad rozciągnął grę na skrzydło, do Paula Mukairu. Nigeryjczyk znalazł miejsce i odpowiedni moment i uderzył zza pola karnego. Alex Paulsen nie miał szans. Nie pomógł mu Maksym Diaczuk, który nieudanie interweniował.

Ćirković superstar!

Mecz nabrał rumieńców po wyrównującym trafieniu. Lechia ruszyła do ataku niemal natychmiast, przycisnęła Szczecinian do ściany. Portowcy nie pozostawali im jednak dłużni i również grali na wysokim poziomie. W 43. minucie Natan Ława oddał niezły strzał, lecz obroniony przez Paulsena. Po Ławie, debiutującego w wyjściowej jedenastce, nie było widać absolutnie żadnej tremy. Do przerwy remis się utrzymał, lecz można było się spodziewać, że po niej emocji nie zabraknie.

I kto tego oczekiwał, ten nieźle się zawiódł, przynajmniej na początku. Nieznacznie lepiej w tę drugą połowę weszli przyjezdni z Pomorza Zachodniego. Ich gra była jednak spokojna. Może nawet za spokojna, trochę jakby remis był dla wynikiem zadowalającym. Podobnie Lechia, bo wcale również nie stwarzała problemów. Do 54. minuty. Ćirković dostał piłkę, ale co z nią potem zrobił… Przebił się z nią pod pole karne, mijał rywali jak pachołki na treningu i dograł w pole karne. Tym razem już dobrze to zrobił i Tomasz Neugebauer wpakował piłkę do siatki. Ale ogromne słowa uznania za Serba, bo za taki drybling, to aż ręce same składają się do oklasków!

Pogoń podkręciła tempo i dążyła do ponownego wyrównania. Atakowała z większym zaangażowaniem. Lechia jednak nie traciła czujności, czekała na odpowiedni moment do wyprowadzenia kontry. I taka okazja przytrafiła się w 69. minucie. Kolejna akcja z udziałem Ćirkovicia i Neugebauera. Serb rozpędził się z futbolówką i zagrał prostopadle do kolegi. Cojocaru nie dał się jednak ograć i jego czujność jeszcze utrzymała Pogoń w grze. Sam Neugebauer trochę przekombinował, bo starał się przedryblować Rumuna, a nie uderzać. Pogoń szybko odpowiedziała. Świetny strzał oddał Mukairu, ale jeszcze lepiej to obronił Paulsen. Kapitalna parada Nowozelandczyka, to musiało wpaść do bramki.

Lechia lepsza od Pogoni po raz drugi w tym sezonie!

Te akcje pokazały, że w ostatnim kwadransie meczu wiele się mogło jeszcze pozmieniać. W 80. minucie Lechia mogła już zamknąć ten mecz, ale Diaczuk fatalnie uderzył głową. Ogólnie pod koniec Gdańszczanie grali dość niechlujnie i ryzykownie jednocześnie. Jeden błąd mógł w zasadzie odebrać im wygraną. W 87. minucie przed szansą stanął Iwan Żelizko, ale Pozo ofiarnie i skutecznie interweniował.

Lechia nie skorzystała z żadnej z tych szans, ale ostatecznie i tak dowiozła to zwycięstwo do końca. W doliczonym czasie gry pomógł w tym Paulsen, który fenomenalnie obronił strzał Ulvestada. Trudno się nudzić w tym sezonie, oglądając mecze ekipy z Trójmiasta. Nie inaczej było w starciu z Pogonią. Dużo akcji, ataków i całkiem ładnych popisów indywidualnych. To było dość wyrównane starcie, obie ekipy miały tu coś do powiedzenia. Lechia była po prostu skuteczniejsza. I dzięki tej wygranej przesunęła się na 11. miejsce w tabeli Ekstraklasy, wyprzedzając swojego dzisiejszego rywala.

Lechia Gdańsk – Pogoń Szczecin 2:1 (Pllana 11′, Neugebauer 54′ – Mukairu 37′)

SPRAWDŹ TAKŻE
Więcej
    REKLAMA
    145,425FaniLubię

    MOŻE ZACIEKAWI CIĘ