Lech Poznań traci kluczowego gracza. Przewidywany powrót najwcześniej za miesiąc

Lech Poznań będzie musiał przez kilka najbliższych tygodni radzić sobie bez Allahyara Sayyadmanesha. Irańczyk doznał urazu mięśnia dwugłowego uda, a Niels Frederiksen przewiduje, że przerwa potrwa około czterech tygodni. To oznacza, że jeden z najskuteczniejszych zawodników Kolejorza powinien opuścić między innymi spotkania z Bayerem Leverkusen, Sunderlandem oraz Legią Warszawa. W 15 dotychczasowych występach w barwach Lecha Sayyadmanesh zdobył siedem bramek i zaliczył dwie asysty.

Sayyadmanesha zabrakło w sobotnim sparingu z Energie Cottbus, który Lech zremisował 2:2. Po spotkaniu Niels Frederiksen wyjaśnił na klubowym kanale, że przyczyną nieobecności 25-latka była kontuzja. Duńczyk nie wskazał dokładnej daty powrotu, ale w Poznaniu zakładają mniej więcej miesięczną przerwę.

– Z Allahyarem sprawa jest trochę poważniejsza. Wypada z powodu urazu mięśnia dwugłowego uda. Nie wiemy dokładnie, na jak długo. Spodziewamy się, że to będzie około czterech tygodni. Potem powinien wrócić do nas – powiedział Frederiksen. Kalendarz nie pomaga Lechowi. Po przerwie reprezentacyjnej mistrzowie Polski wrócą do gry 10 października wyjazdowym spotkaniem ze Śląskiem Wrocław. Pięć dni później przy Bułgarskiej zagra Bayer Leverkusen, następnie Kolejorza czekają Korona Kielce, Sunderland i wyjazd na Łazienkowską. 28 października poznaniacy zmierzą się jeszcze w Pucharze Polski z Siarką Tarnobrzeg, a trzy dni później podejmą Wisłę Kraków. Przy przewidywanych czterech tygodniach leczenia październik Sayyadmanesh może mieć więc praktycznie stracony.

Siedem goli w pierwszych miesiącach w Lechu Poznań

Absencja Irańczyka jest tym bardziej odczuwalna, że bardzo szybko wywalczył sobie mocną pozycję w ofensywie Frederiksena. Początek w Poznaniu utrudniły mu formalności wizowe i do zespołu dołączył później niż większość kolegów, ale zaległości nadrabiał błyskawicznie. Po siedmiu pierwszych występach miał trzy gole i asystę, a jego obecny bilans to siedem trafień oraz dwa ostatnie podania w 15 meczach.

W klubowej klasyfikacji kanadyjskiej lepsze liczby ma obecnie tylko Patrik Wålemark, który uzbierał osiem bramek i pięć asyst, oraz Pablo Rodríguez z bilansem 5+5. Sayyadmanesh już po kilku tygodniach znalazł się więc wśród zawodników dających Lechowi najwięcej konkretów pod bramką rywali. Irańczyk trafił do Poznania po wygaśnięciu kontraktu z KVC Westerlo i podpisał umowę do 30 czerwca 2029 roku. W Belgii przez dwa sezony rozegrał 84 mecze, w których zdobył 14 bramek i zaliczył 13 asyst. Przy jego prezentacji Tomasz Rząsa zwracał uwagę przede wszystkim na uniwersalność nowego zawodnika. Sayyadmanesh może występować na obu skrzydłach oraz w ataku i właśnie w kilku różnych rolach korzystał z niego już Frederiksen. Ta możliwość znika akurat przed najbardziej intensywnym fragmentem października. W ciągu 19 dni Lech ma rozegrać sześć spotkań na trzech frontach. Frederiksen nadal dysponuje szeroką grupą zawodników ofensywnych, w której są między innymi Luis Palma, Patrik Wålemark, Leo Bengtsson, Yannick Agnero i Mikael Ishak, ale Irańczyk należał w pierwszej części sezonu do najskuteczniejszych z nich.

Najbardziej prestiżowe mecze podczas jego przewidywanej absencji przypadną na Ligę Europy. Najpierw do Poznania przyjedzie Bayer Leverkusen, tydzień później Sunderland. Trzy dni po drugim z tych spotkań Kolejorz zagra przy Łazienkowskiej z Legią. Przy obecnych prognozach żaden z tych terminów nie wygląda realnie dla Sayyadmanesha. Cztery tygodnie przerwy nie przekreślają więc Irańczykowi większej części sezonu, ale wypada akurat wtedy, gdy Lech najbardziej potrzebuje szerokiej kadry. Po bardzo dobrym początku 25-latka Frederiksen po raz pierwszy przez dłuższy czas będzie musiał układać ofensywę bez niego.

Podobne