Kiedy Afonso Sousa opuszczał Lecha Poznań latem 2025 roku, robił to jako najlepszy pomocnik Ekstraklasy. Miał za sobą 13 goli, sześć asyst, mistrzostwo Polski i zdecydowanie najlepszy sezon podczas trzyletniego pobytu przy Bułgarskiej. Samsunspor zapłacił za Portugalczyka około trzech milionów euro i podpisał z nim kontrakt aż do 2030 roku. Niewiele ponad rok później jego bilans w tureckiej lidze wygląda zaskakująco: dziewięć występów i niespełna 200 minut gry.
Czas pokazuje, że Lech Poznań sprzedawał swoją gwiazdę w prawdopodobnie najlepszym momencie jego trzyletniego pobytu w Poznaniu. W dwóch pierwszych sezonach Sousa potrafił mieć bardzo dobre fragmenty, ale długo brakowało mu regularności. Rozgrywki 2024/25 były pod tym względem przełomowe. Portugalczyk zagrał w 31 meczach Ekstraklasy, zdobył 13 bramek i dołożył sześć asyst, a sezon zakończył nie tylko z mistrzostwem Polski, ale też nagrodą dla najlepszego pomocnika ligi. Z Poznania wyjeżdżał z bilansem 91 oficjalnych spotkań, 20 goli i 11 asyst. Miał też za sobą ćwierćfinał Ligi Konferencji z sezonu 2022/23 i pamiętne trafienie przeciwko Fiorentinie we Florencji. Nie był więc zawodnikiem sprzedawanym dlatego, że Lech nie miał już na niego pomysłu. Kolejorz oddawał jednego ze swoich najważniejszych piłkarzy, który w dodatku wchodził w ostatni rok kontraktu. Samsunspor podpisał z nim pięcioletnią umowę. Turecka federacja potwierdza, że obowiązuje ona do 30 czerwca 2030 roku. Kwota transferu nie została oficjalnie ujawniona przez Lecha, ale kilka baz transferowych zgodnie podaje około trzech milionów euro.
Lech Poznań mógł żałować rozstania, ale zawodnik przez ostatni rok rzadko pojawiał się na murawie
Pierwszy sezon w Turcji praktycznie nie zdążył się dla Sousy na dobre rozpocząć. Już we wrześniu wypadł z powodu problemów z kolanem. Wrócił w październiku, ale niedługo później doznał znacznie poważniejszego urazu stawu skokowego. Zerwanie więzadła wyłączyło go z normalnej gry od końca października aż do początku marca. Na tym problemy się nie skończyły. Po powrocie potrzebował kilku kolejnych tygodni na odbudowanie dyspozycji, a pod koniec kwietnia ponownie wypadł z kadry. Łącznie dostępne zestawienia wskazują ponad 200 dni różnych problemów zdrowotnych oraz zaległości treningowych w sezonie 2025/26.
To mocno zmienia spojrzenie na jego bilans. Sousa rzeczywiście wystąpił w poprzednich rozgrywkach Süper Lig tylko osiem razy i uzbierał około 170 minut, ale siedem z tych występów rozpoczął na ławce, a przez kilka miesięcy w ogóle nie był do dyspozycji sztabu. Zdobył jedną bramkę i zanotował jedną asystę. W marcu znalazł się również poza zespołem podczas dwumeczu Ligi Konferencji z Rayo Vallecano. Przed pierwszym spotkaniem tureckie media informowały, że wrócił już po wielomiesięcznej kontuzji, ale jego przygotowanie do gry pozostawało pod znakiem zapytania. Kilka dni później ponownie nie trenował z drużyną przed rewanżem w Madrycie.
Nowy sezon miał być nowym początkiem. Na razie znów zagrał tylko raz
Latem można było oczekiwać, że po pełnym okresie przygotowawczym Portugalczyk wreszcie spróbuje zbudować w Samsunsporze pozycję podobną do tej, jaką miał wcześniej w Lechu. Pod koniec sierpnia pojawił się na boisku przeciwko Fenerbahçe i dostał 25 minut. Jak dotąd był to jego jedyny ligowy występ w obecnym sezonie. Na początku września Sousa ponownie doznał urazu, tym razem mięśniowego. W efekcie licznik od momentu odejścia z Poznania zatrzymał się na dziewięciu występach w Süper Lig i 192 minutach. Dla porównania w mistrzowskim sezonie Lecha spędził na murawie ponad 2200 minut. W Poznaniu Niels Frederiksen praktycznie zawsze znajdował dla niego miejsce, a Sousa rozpoczął od pierwszej minuty 30 z 31 ligowych spotkań. Kilkanaście miesięcy później liczby z Turcji wyglądają jak statystyki zawodnika z głębokiej rezerwy, choć sporą część tej historii napisały za niego kontuzje.
26-letni pomocnik ma przed sobą jeszcze niemal cztery lata kontraktu i wystarczająco dużo czasu, żeby odbudować swoją pozycję. Na razie trudno go nawet uczciwie ocenić przez pryzmat pełnego sezonu, skoro przez sporą jego część był kontuzjowany. Różnica pomiędzy ostatnimi miesiącami w Polsce a pierwszym rokiem w Turcji i tak jest ogromna. W Lechu Sousa praktycznie nie wychodził z podstawowego składu, strzelał gole, zdobył mistrzostwo i indywidualną nagrodę. W Samsunsporze od sierpnia 2025 roku rozegrał w lidze łącznie niewiele ponad dwie pełne godziny meczowe. Nie dziwi więc, że na przestrzeni roku jego wartość rynkowa spadła z 6 milionów do 2 mln euro.



