Wtorek, a więc podsumowanie minionej kolejki Ekstraklasy. Standardowo bierzemy pod lupę 5 tematów, a po 28. serii gier są to: kapitalny Bartosz Nowak, Widzew niedostrzegający zagrożenia, seria bez zwycięstwa Radomiaka, wygrani przyjścia Marka Papszuna do Legii oraz siła ofensywna Lecha.
Bartosz Nowak to kandydat do najlepszego piłkarza Ekstraklasy
Gol i asysta z Zagłębiem Lubin. Asysta z Widzewem Łódź. Asysta z Legią Warszawa. Asysta z Arką Gdynia. Gol z Górnikiem Zabrze. Pięć meczów i sześć punktów w klasyfikacji kanadyjskiej, a także bezpośredni udział przy golu w każdym spotkaniu. Tak wygląda bilans Bartosza Nowaka, który śmiało może kandydować na najlepszego piłkarza Ekstraklasy w aktualnym sezonie, ponieważ w rundzie wiosennej nie ma zawodnika w lepszej dyspozycji. Nowak w każdym meczu jest piłkarzem decydującym o losach spotkania. W starciu z Górnikiem Zabrze (3:1) nie tylko zdobył bramkę na 1:0, ale także popisał się kapitalnym podaniem w pole karne przy drugim trafieniu dającym prowadzenie, na 2:1.
W naszej lidze nie ma obecnie piłkarza, który miałby większy wpływ na swój zespół niż Bartosz Nowak na GKS Katowice. W samej rundzie wiosennej jego gole i asysty zapewniły drużynie wiele dodatkowych punktów, a przecież wartość 32-latka powinna być mierzona w znacznie szerszym wymiarze niż tylko punktacja kanadyjska. GieKSa ma obecnie już 5 punktów przewagi nad strefą spadkową i mają coraz większy komfort w grze o pozostanie w elicie. Podopieczni Rafała Góraka nie są zespołem jednego piłkarza, ale bez Nowaka walka o utrzymanie w Ekstraklasie byłaby o wiele trudniejsza.
GKS Katowice 3:1 Górnik Zabrze
Widzew musi zdać sobie sprawę, że są realnie zagrożeni spadkiem
Widzew Łódź po raz kolejny zawiódł kibiców, tym razem przegrywając w Szczecinie z Pogonią (0:1) i trzeci raz tej wiosny nie zdobywając bramki w meczu. Moment, w którym wszystko zaskoczy i zespół odpali ciągle przekładany jest o kolejny tydzień, a czas nieubłaganie ucieka. Wyjście poza strefę spadkową ciągle jest w zasięgu jednego zwycięstwa, jednak z Łodzi płynie sporo sygnałów, które każą nam poważnie zastanawiać się czy w następnym sezonie nadal będziemy oglądać Widzew w Ekstraklasie.
Najbardziej niepokojąca jest oczywiście sama gra i wyniki zespołu, ale kolejną czerwoną flagę otrzymaliśmy w trakcie poprzedniego tygodnia z wypowiedzi osób zarządzających klubem. – Jest jeszcze dużo czasu i nikt w klubie nie zajmuje sobie głowy walką o utrzymanie. Ten sezon jest taki, że w zasadzie każdy w lidze gra zarówno o puchary, jak i o utrzymanie – mówił właściciel Widzewa, Robert Dobrzycki w magazynie GOL w TVP Sport. Nie on jedyny wypowiadał się w tym tonie. – Nie chcemy dziś poruszać takiego tematu – powiedział Dariusz Adamczuk pełniący funkcję doradcy strategicznego w Widzewie zapytany w Meczykach o plan w razie spadku. Przy al. Piłsudskiego nie przyjmują więc do wiadomości, że Widzew może spaść, tymczasem według wyliczeń Piotra Klimka w serwisie X prawdopodobieństwo takiego scenariusza wynosi 62,4%. Lepiej, jeśli jak najszybciej zrozumieją, że najważniejsze jest utrzymanie.
Pogoń Szczecin 1:0 Widzew Łódź
Radomiak zasługuje na więcej punktów
Radomiak w tej kolejce tylko zremisował na wyjeździe z Bruk-Bet Termalicą (1:1) i obok ich niedzielnego przeciwnika, zajmującego ostatnią pozycję w ligowej tabeli, jest jedynym zespołem, który tej wiosny jeszcze nie wygrał. Projekt Goncalo Feio zapowiadał się bardzo obiecująco, tymczasem od strefy spadkowej dzielą ich obecnie tylko 4 punkty. Trzeba jednak wziąć pod uwagę jak przebiega runda wiosenna Radomiaka. Zagrali oni bowiem nie pięć – jak większość – ale cztery mecze, ponieważ domowe spotkanie z Arką zostało przełożone, a na papierze to najłatwiejsze spotkanie w sezonie, bowiem poza Gdynią Arkowcy po prostu nie punktują. Poza tym zremisowali z Rakowem (0:0) oraz Jagiellonią (1:1), co trzeba uznać za dobre rezultaty, a z przebiegu meczów z Koroną (0:2) i Bruk-Betem zasłużyli na więcej niż punkt.
W minionej kolejce gola dla rywali sprezentował Filip Majchrowicz, który popełnił także błąd w przegranym meczu z Koroną. W meczach z zespołami ze środka oraz dolnych rejonów tabeli Radomiak prezentuje się przyzwoicie, dobrze spisuje się w defensywie, ale w rundzie wiosennej na razie nie przynosi to punktów. Choć po pierwszych spotkaniach w 2026 roku Warchoły stały się jednym z wielu zespołów, które nie mogą być pewne utrzymania to kibice mogą budować pewien optymizm na następne tygodnie i liczyć, że los się odwróci na ich korzyść.
Lech ma największą siłę ofensywną
Najwięcej strzelonych goli w tym sezonie Ekstraklasy ma Lechia Gdańsk, natomiast gdybyśmy mieli ocenić który zespół ma największy potencjał kadrowy w ofensywie bez wątpienia wskazalibyśmy na Lecha Poznań. Kolejorz w 23. kolejce stanął przed jednym z najtrudniejszych wyzwań w sezonie, ponieważ na Bułgarską przyjechał Raków, który w czterech meczach rundy wiosennej zachował trzy czyste konta, a jedynie na inaugurację z Wisłą Płock stracił dwie bramki. Pod wodzą Łukasza Tomczyka zespół z Częstochowy dopuszcza rywali do niewielu sytuacji pod własną bramką, jednak ofensywy mistrza Polski zatrzymać nie potrafili.
Lech strzelił aż cztery gole, wykreował sytuacje wyceniane na 2,77 xG (goli oczekiwanych), oddał 24 strzały, z czego 11 celnych oraz miał 4 „duże szanse” (big chances). Niels Frederiksen wystawił bardzo ofensywny skład mieszcząc w wyjściowej jedenastce aż pięciu stricte ofensywnych graczy – Ishaka, Bengtssona, Gholizadeha, Palmę oraz Rodrigueza, który zajął pozycję w środku pomocy kontuzjowanego Filipa Jagiełło. Kolejorz w ofensywnej linii bardzo często ustawia sześciu zawodników (do w/w piątki dołącza prawy obrońca, czyli z Rakowem w pierwszej połowie Gumny, a w drugiej Pereira). Lech gra z ofensywnym nastawieniem oraz ma jakość indywidualną, więc kiedy wszystko im zagra to w Polsce nie ma defensywy, która byłaby w stanie ich zatrzymać.
Lech Poznań 4:3 Raków Częstochowa
Kacper Chodyna i Patryk Kun zyskali na przyjściu Marka Papszuna
Legia Warszawa po zwycięstwie z Wisłą Płock zremisowała z Jagiellonią (2:2), ale punkt w Białymstoku trzeba traktować jako cenną zdobycz, nawet mimo faktu, że rywale w czwartek zagrali 120 minut we Włoszech z Fiorentiną. Legia dopadła gospodarzy właśnie w drugiej połowie, gdy odrobili dwa gole straty, a były sytuacje, aby nawet wyjść na prowadzenie. Na podstawie drugich 45 minut można postawić wniosek, że w stołecznym zespole zaczyna być widać rękę Marka Papszuna. Przyjście byłego trenera Rakowa Częstochowa jest również widoczne w zmianie pozycji w hierarchii zespołu poszczególnych zawodników.
Największymi wygranymi zmiany szkoleniowca po pięciu spotkaniach wydają się Patryk Kun (który pracując z Papszunem w Rakowie przeżywał swój najlepszy czas w karierze, zwieńczony powołaniem do reprezentacji Polski po sezonie 2021/22) oraz Kacper Chodyna, czyli dwaj wahadłowi, na których większość kibiców oraz ekspertów postawiło już krzyżyk. W meczu z Jagiellonią obaj stworzyli po dwie sytuacje. Kun wygrał 7/7 pojedynków, natomiast Chodyna po zdobyciu bramki w poprzedniej kolejce, tym razem „asystował” przy samobójczej bramce Vitala. Wzrost znaczenia obu tych zawodników jasno pokazuje profil piłkarzy, którzy najlepiej odnajdują się u Marka Papszuna. Nie muszą być to wybitni technicy, ale gracze wybiegani, z dobrą motoryką. Przy uproszczeniu ich gry do poruszania się wzdłuż linii bocznej i dogrywaniu piłki w pole karne można przykryć ich braki oraz stworzyć z nich wartościowych dla zespołu graczy.
Jagiellonia Białystok 2:2 Legia Warszawa
Co jeszcze wydarzyło się w 23. kolejce Ekstraklasy?
- Zagłębie Lubin utrzymało pozycję wicelidera i zrównało się już punktami z liderującą Jagiellonią. Zespół Leszka Ojrzyńskiego pokonał u siebie Wisłę Płock (2:0), dla której była to czwarta porażaka z rzędu.
- W derbach Trójmiasta Arka Gdynia zremisowała z Lechią Gdańsk (2:2) podtrzymując bardzo dobre rezultaty na własnym boisku. Zespół Dawida Szwargi u siebie przegrał tylko raz w tym sezonie Ekstraklasy.
- Drugi raz w obecnych rozgrywkach ligowych przed własną publicznością przegrała z kolei Cracovia. Pasy dwukrotnie wychodziły na prowadzenie z Piastem Gliwice, ale ostatecznie komplet punktów zgarnęła drużyna Daniela Myśliwca (3:2).
- Motor Lublin oddala się od strefy spadkowej. Podopieczni Mateusza Stolarskiego wygrali drugi mecz z rzędu i nad kreską mają już 5 punktów przewagi.
