Kiedy Shkurin nauczył się być skutecznym? Jedenastka 6. kolejki PKO BP Ekstraklasy

Szósta kolejka nie pozostawiła nam wątpliwości co do wyboru MVP. Nie mógł zostać nim nikt inny, jak Ilya Shkurin. Hat-tricka w tak ważnym meczu, praktycznie stuprocentowa skuteczność pod bramką Górnika Zabrze i masa pracy dla zespołu. O wiele trudniej było nam wybrać najlepszego z bramkarzy, bo było paru kandydatów, którzy poważnie zgłosili swój akces.

Przez długi czas grono było nawet większe. Bartłomiej Drągowski mimo straconych dwóch bramek długo utrzymywał wysoką dyspozycję i wyciągał naprawdę najtrudniejsze strzały. Sam jednak wyrzucił się z tego plebiscytu, popełniając ogromny błąd w końcówce. W grze pozostali więc Xavier Dziekoński, Otto Hindrich, Filip Majchrowicz, Marcel Łubik i Valentin Cojocaru.

Podjąć decyzję nie było łatwo, bo każdy z nich wszedł na wyżyny dyspozycji bramkarskiej. Xavier Dziekoński wykręcił najwyższy wynik, jeśli chodzi o wskaźnik xGot. Bramkarz Korony Kielce zapobiegł 2.29 bramki Wisły Płock, broniąc dwie setki i zachowując czyste konto. Łubik był bardzo pewny w meczu z Wieczystą Kraków, zachował czyste konto i raz uratował swoją drużynę broniąc stuprocentową szansę. Cojocaru zatrzymał Zagłębie Lubin, gdy jego drużyna grała jednego mniej przez większość meczu. Rumun był ostatnią instancją, gdy wszystko inne zawodziło, a w końcówce spotkania ostatecznie został bohaterem. Polski golkiper Radomiaka Radom też nie zachował czystego konta, natomiast tu winić należy przede wszystkim rykoszet. Majchrowicz uporczywie przeszkadzał Cracovii, lecz popełnił błąd przy jednej z bramek – tej anulowanej w pierwszej połowie. W naszej jedenastce znalazł się Hindrich. On też nie zachował czystego konta, lecz Piotr Samiec-Talar pokonał go z rzutu karnego. My zwracamy uwagę na inne rzeczy – dwie naprawdę klasowe interwencje nogami w trudnych sytuacjach to najwyższy poziom bramkarskiego rzemiosła. Legia między słupkami ma kozaka. Niemniej jednak każdy z tej czwórki zasłużył, aby zostać wyróżnionym.

Jedna z mocniejszych jedenastek

O wiele mniej wątpliwości było na innych pozycjach, choć znów – nie wszędzie wybór był łatwy. W środku pola zabrakło miejsca dla Piotra Samca-Talara, lecz trudno chyba dyskutować z naszym wyborem. Bartosz Nowak to przepiłkarz, maestro, polski Pirlo i tak dalej. Od początku obecnego roku napisano o nim chyba wszystko, a on dalej potrafi zaskoczyć. Z Górnikiem Zabrze dwie pierwsze bramki GKS-u były po jego kapitalnych podaniach w punkt. Eryk Kozłowski wykonywał ogrom pracy w środku pola i nic dziwnego, że wygryzł innych rozgrywających. Pod polem karnym był natomiast niezwykle kreatywny i kto wie – może będzie kolejną perełką po Oskarze Pietuszewskim i Bartoszu Mazurku, która wyjedzie na Zachód. Rafał Wolski natomiast jak na kapitana przystało wziął na siebie sporo gry, w drugiej połowie odwracając niemalże w pojedynkę wynik meczu.

Skrzydła natomiast obsadzają zawodnicy z jednego meczu. Mariusz Fornalczyk tak zakręcił Joelem Pereirą, że Portugalczyk pewnie jeszcze tańczy bez muzyki. Piłkarz Widzewa Łódź rządził na lewej stronie i był bardzo efektywny – świetne zagranie do Karola Świderskiego plus gol. To drugie trochę z przypadku, lecz Fornalczyk zagrywał piłkę w pełnym biegu, a my doceniamy efekt końcowy. Patrik Walemark natomiast dwa razy obsługiwał swoich kolegów, a także pokazywał bardzo dużo jakości.

Na ataku natomiast znalazł się Ilya Shkurin, który latem odnalazł klucz do skuteczności. Przemiana Białorusina jest aż nadto widoczna, bo napastnik GieKSy kończy ostatnio wszystko. Zabrzanom wpakował hat-tricka, oddając trzy strzały. Nie było dla niego przegranej piłki, a gdyby nie minimalny spalony, to miałby na swoim koncie także asystę przy golu Erika Jirki. Shkurin włożył także bardzo dużo w przetrzymywanie zagranych do niego piłek, dzięki czemu łatwiej grało się całemu zespołowi.

Bramkarz: Otto Hindrich (2)

Obrońcy: Wiktor Długosz (2), Filip Koperski (1), Juande Rivas (2)

Pomocnicy: Patrik Walemark (1), Bartosz Nowak (3), Eryk Kozłowski (1), Rafał Wolski (1), Mariusz Fornalczyk (1)

Napastnicy: MVP Ilya Shkurin (2), Jordi Sanchez (4)

Podobne

spot_img
spot_imgspot_img