Jagiellonia Białystok wciąż w dołku. Kolejny mecz bez wygranej

Jagiellonia Białystok w swoich ostatnich 8 meczach w PKO BP Ekstraklasie wygrała tylko jedno. A jednak pozostaje w grze o mistrzostwo Polski, nawet przy tak wyrównanej tabeli. Przed startem 28. kolejki Białostoczanie zajmowali pozycję wicelidera, mając 3 punkty straty do Lecha Poznań, z którym w poprzednim tygodniu zremisowali. Szansa na objęcie lidera była, ale nie skorzystali z niej. Teraz była kolejna, może nie tak okazała. Podopieczni Adriana Siemieńca zmierzyli się z Koroną Kielce, która nie potrafi ustabilizować swojej formy. Jak dotąd w 2026 roku Kielczanie wygrali 4 razy, a przegrali 5. Już od pół roku Korona nie jest w stanie wygrać dwóch meczów z rzędu. Chyba, że chodzi o mecze domowe, bowiem potencjalne 3 punkty z Jagą byłyby dla nich trzecim zwycięstwem pod rząd.

Jak wygrać z Koroną? Nie dawaj jej dojść do stałych fragmentów gry

Pierwsze minuty tego spotkania upłynęły bez szaleństw. Korona nieco postrzelała, ale raczej ślepakami. Uderzali Stjepan Davidović i Mariusz Stępiński, lecz skończyło się jedynie na strachu dla przyjezdnych z Podlasia. Podopieczni Jacka Zielińskiego domagali się jeszcze w dwóch sytuacjach rzutu karnego, ale sędzia nie dopatrzył się naruszenia przepisów. Korona była aktywna z przodu, lecz niezbyt produktywna. Wciąż radziła sobie lepiej niż Jagiellonia, która przez pierwsze 10 minut chyba pozostała jeszcze w szatni. Potem dopiero się przebudzili i wywalczyli rzut rożny, ale nic z niego nie wyniknęło. Z wyjątkiem sytuacji, które potencjalnie mogłyby zadecydować o jedenastce dla Korony, na Exbud Arenie emocje były tak duże, jak w eliminacjach turnieju szachowego o puchar burmistrza Pszczyny.

REKLAMA

Jagiellonia powoli się rozkręcała. Inicjatywa coraz częściej znajdowała się w rękach mistrzów Polski z 2024 roku. Gra uległa pewnemu wyrównaniu, lecz nieudolność Jagi w ofensywie dawała się we znaki. W 22. minucie podopieczni Adriana Siemieńca popełnili duży błąd – dali dojść Koronie do stałego fragmentu gry. A Kielczanie jak dotąd zdobyli połowę goli właśnie po nich. Dawid Błanik wrzucił piłkę w pole karne, przejął ją Konrad Matuszewski. Obrońca Korony zmylił rywali i oddał strzał. Sławomir Abramowicz go obronił, lecz na tyle źle, że pojawiła się okazja do dobitki. Do futbolówki dobiegł Martin Remacle i niemal z linii bramkowej wbił ją do siatki. A 5 minut później Belg dopomógł Jagiellonii w doprowadzeniu do remisu, bowiem w polu karnym niefortunnie, ale dotknął piłki ręką. Jedenastkę wykonywał Afimico Pululu i Jaga błyskawicznie wróciła do gry.

Z widowiska na poziomie gminnych zawodów szachowych zrobił się prawdziwy rollecoaster. W 32. minucie mogło być już 2:1 dla Korony. Po raz kolejny szansę na wrzutkę z rzutu wolnego dostał Błanik. Zrobił to doskonale, odnalazł podaniem Slobodana Rubežicia, a Czarnogórzec trafił głową do bramki. Gol nie mógł być jednak uznany. Rubežić ruszył do piłki chwilę za wcześnie. Pod koniec spotkania była jeszcze krótka wymiana ciosów. Po obu stronach bramkarze stanęli na wysokości zadania. Do przerwy utrzymał się remis, który Jaga musiała szanować, bo tę pierwszą połowę rozegrała gorzej.

Remis, który Jagiellonia musi szanować

Na początku drugiej połowy Jagiellonia starała się podkręcić nieco tempo. Efekt bardziej ofensywnej gry był… no, jaki był. Mierny. Białostoczanie kompletnie sobie dziś nie radzili. Budowanie akcji ofensywnych już sprawiało im niemałe problemy, a co dopiero ich skuteczne wykańczanie. Ogólnie pierwszy kwadrans tej części spotkania minął pod bardzo małą intensywnością. Golkiperzy obu zespołów mogli narzekać na nudę i brak zajęcia. Choć Korona miała mniejsze posiadanie piłki, to oddawała więcej strzałów niż rywale. Kielczanie często byli jednak blokowani przez obrońców. Na około 20 minut przed końcem podopieczni Adriana Siemieńca stracili inicjatywę, gra się wyrównała. Wciąż jednak zdecydowanie brakowało tu konkretów. W 72. minucie Abramowicz wreszcie mógł coś zdziałać. Davidović oddał strzał, lecz był rykoszet od Andy’ego Pelmarda. Piłka nie leciała szybko, toteż młodzieżowy reprezentant Polski bez trudu ją złapał. Chwilę później mocnym uderzeniem odpowiedział Taras Romanczuk, ale Xavier Dziekoński sobie poradził.

Pod koniec meczu wydawało się, że remis będzie jednak w miarę sprawiedliwym wynikiem. Nadal jednak to bardziej Korona zasługiwała na wygraną. Jeszcze w ostaniej chwili złotego gola mógł strzelić Stępiński, ale spudłował głową. Pierwsza połowa była kiepska w wykonaniu Jagiellonii i na ich szczęście był tylko remis. Drugą zaś Białostoczanie rozegrali nieco lepiej, ale nadal nie na tyle dobrze, żeby przywieźć z Ziemi Świętokrzyskiej komplet punktów. Korona natomiast wszystkie siły rzuciła na pierwszą część meczu, a po przerwie jakby nieco spuchła. Byli aktywni z przodu, lecz wykończenia brakowało. Nie będzie to też mecz, który zapamiętamy na długo, zwłaszcza te drugie 45 minut. W tabeli Ekstraklasy bez większych zmian. Jagiellonia pozostaje wiceliderem, lecz otwiera się szansa dla Lecha na ucieczkę, a dla m.in. Górnika Zabrze – na awans na 2. miejsce. Korona zaś wyprzedziła Lechię Gdańsk i awansowała na 9. pozycję.

Korona Kielce – Jagiellonia Białystok 1:1 (Remacle 22′ – Pululu 27′)

SPRAWDŹ TAKŻE
Więcej
    REKLAMA
    146,018FaniLubię

    MOŻE ZACIEKAWI CIĘ