Ishak strzela, Lech Poznań doskakuje do Zagłębia Lubin na szczycie tabeli

Był mecz o 6 punktów na dole tabeli, to przyszedł czas na to sam, tyle że na topie. W Lubinie już w 7. minucie obejrzeliśmy gola. Lech Poznań pokazywał ogromną jakość, w środku pola błyszczał Antoni Kozubal.

Wymarzony był to początek dla Kolejorza. Dość szybko udało się wyjść na prowadzenie, gdy szczęście uśmiechnęło się do Mikaela Ishaka. Piłka uderzona bez przyjęcia przez Leo Bengtssona odbiła się od słupka w taki sposób, że dała szansę kapitanowi Poznaniaków na umieszczenie jej w siatce. Licznie zasiadający za jedną z bramek kibice przyjezdnych mieli się z czego cieszyć.

REKLAMA

Tym bardziej że do końca pierwszej połowy Zagłębie Lubin – mające być niewygodnym przeciwnikiem – praktycznie nie powąchało piłki. Lech Poznań dominował na długości i szerokości boiska. Prawdziwym motorem napędowym był Antoni Kozubal, który regularnie notował odbiory, a następnie napoczynał akcje ofensywne. Brakowało jednak skuteczności, aby zabezpieczyć odpowiednio wynik. Lechici mogli też mieć pretensje do sędziego Daniela Stefańskiego, który już w 14. minucie pokazał Michałowi Nalepie żółtą kartkę, jednak następnie zdawał się mocno oszczędzać stopera gospodarzy. Wyrzucenie go z boiska po kolejnym faulu na Ishaku wcale nie byłoby kontrowersją.

Lech Poznań stracił kontrolę w drugiej połowie

Jasmin Burić musiał bronić strzał z dystansu Patrika Walemarka, zaś przed przerwą dziękował warunkom, że piłka podskoczyła w ostatnim momencie Aliemu Gholizadehowi. Na „dywanie” Irańczyk z pewnością zdobyłby gola. Trener Leszek Ojrzyński musiał więc interweniować, bo sytuacja nie jawiła się w najlepszych kolorach. Potrzebna była zmiana systemu gry, a więc z ławki weszło od razu po przerwie trzech piłkarzy. Potrzebne ożywienie wniósł Sebastian Kowalczyk, a odciążony Marcel Reguła rozbujał ofensywę Lubinian. Bartosz Mrozek nie miał jednak za dużo roboty, choć przewrotka Reguły mogła sprawić, że bramkarz Lecha poczuł mały niepokój.

Kolejorz stracił kontrolę nad meczem, a każda udana akcja nakręcała Zagłębie. Końcówka mogła przynieść niespodziewane wyrównanie. Cały mecz przypominał trochę starcie z Koroną Kielce sprzed paru tygodni. Wtedy też Lech długo prowadził, wyglądał bardzo dobrze, ale spuścił z tonu i do końca sprawa wyniku nie była pewna. Wtedy udało się dowieźć jednobramkowe prowadzenie, teraz ta sztuka została powtórzona. Więcej spokoju mógł dać wprowadzony z ławki Yannick Agnero, ale Iworyjczyk dwukrotnie za długo zwlekał z oddaniem strzału.

Lech Poznań zrównał się punktami z Zagłębiem Lubin i wykorzystał tym samym kolejne potknięcie Jagiellonii Białystok. Finisz sezonu ligowego zapowiada się ciekawie na każdym froncie.

Zagłębie Lubin – Lech Poznań 0:1 (Ishak 7′)

SPRAWDŹ TAKŻE
Więcej
    REKLAMA
    145,303FaniLubię

    MOŻE ZACIEKAWI CIĘ