Pojedynek Górnika Zabrze z Lechem Poznań przy Roosevelta 81 to chyba najciekawszy na papierze mecz 20. kolejki PKO BP Ekstraklasy. Naprzeciwko siebie staną: rozpędzeni Górnicy, którzy postarają się nie stracić punktów przed własną publicznością oraz Lech Poznań, który po dwóch porażkach z rzędu musi przełamać złą passę i w końcu osiągnąć korzystny rezultat.
Nieoczekiwanie w pierwszym „garniturze” gospodarzy pojawił się Michał Rakoczy, gracz, który dopiero niedawno dołączył do Trójkolorowych, a jeszcze przed tygodniem nie znalazł się w kadrze meczowej. Były gracz m.in. Cracovii został „rzucony na głęboką wodę”, bowiem to jego dopiero pierwszy oficjalny występ dla nowego pracodawcy. W kontekście przyjezdnych warto wspomnieć o tym, że z powrotem na Roosevelta zamelduje się Taofeek Ismaheel, który latem przeniósł się na Bułgarską. Od pierwszej minuty spotkanie rozpoczął Patrik Walemark – Szwed w ostatnim czasie przechodził przez proces rekonwalescencji po przebytej kontuzji.
Początek spotkania to raczej kontrolowanie gry przez podopiecznych trenera Michala Gasparika, mimo to pierwszą bramkę strzelił Lech Poznań. W 10. minucie Marcel Łubik skutecznie obronił strzał oddany przez Patrika Walemarka, a futbolówka wylądowała na rzucie rożnym. Jego wykonawca precyzyjnie dorzucił piłkę na krótki słupek, gdzie przedłużył ją Leo Bengtsson, a do siatki trafił Mikael Ishak. Szweda krył Michal Sacek, lecz Czech nie dał rady upilnować najlepszego strzelca Kolejorza. Poznaniacy dobrze rozpoczęli to spotkanie, a grają na niełatwym terenie.
Pierwsza dobra okazja dla Zabrzan napatoczyła się na półmetku pierwszej połowy, wówczas Michał Rakoczy szczęśliwie otrzymał piłkę w polu karnym, lecz nie zdołał skierować jej w stronę bramki. W 30. minucie do swojej sytuacji doszedł także, wcześniej niewidoczny, Sondre Liseth, którego strzał efektywnie obronił Bartosz Mrozek. Kolejne minuty to okres ataków pozycyjnych podopiecznych trenera Gasparika, lecz Lech umiejętnie się bronił. W 45. arbiter żółtym kartonikiem napomniał Mikaela Ishaka, który w następnej kolejce nie wystąpi właśnie z tego powodu.
Lech w obronie punktów
Początek drugiej połowy to intensyfikacja działań gospodarzy, a pierwsza dogodna sytuacja nadarzyła się w 52. minucie, kiedy soczystym strzałem popisał się Patrik Hellebrand. Bartosz Mrozek „był na posterunku” i widowiskową paradą strącił piłkę za linię końcową. Głośny i doniosły doping fanów zagrzewających Górnika do walki, nie znalazł swojego przekładu w odmienieniu losów tego spotkania. Zabrzanie stale napierali na bramkę strzeżoną przez golkipera Kolejorza, lecz nie na tyle, by chociaż wypracować sobie bardzo dobrą okazję.
Po 83 minutach gry swoją debiutancką szansę na polskich boiskach dostał Mathias Sauer. Duńczyk zmienił Maksyma Khlana, wchodząc tym samym na prawą flankę skrzydła. Kartką o kolorze żółtym Rafał Janicki sprezentował sobie urlop na wyjazdowy mecz z Bruk-Bet Termaliką Nieciecza. Pod koniec tego starcia możemy mówić chyba już o pudle kolejki, którego autorem jest Yannick Agnero. Napastnik z Wybrzeża Kości Słoniowej został świetnie obsłużony przez Pablo Rodrigueza, lecz pierwotnie nie trafił w piłkę, a dobitkę ofiarnie zablokował Rafał Janicki, wybijając futbolówkę z linii bramkowej.
Lech przełamuje się! Cenne 3 „oczka” z trudnego terenu
Lech Poznań sobotniego wieczoru sprawił niemałe kłopoty Górnikowi Zabrze, który przed własną publicznością musiał uznać wyższość Poznaniaków. Kolejorz awansował tym samym na 7. lokatę w tabeli i przerwał passę dwóch ligowych porażek z rzędu. Niels Frederiksen wlał w serca kibiców nadzieje na poprawę dyspozycji i powrót do walki o mistrzostwo Polski.
