FC Barcelona wykorzystuje potknięcie Girony. Blaugrana znów na pole-position w walce o wicemistrzostwo

FC Barcelona wykorzystała stratę punktów Girony! Duma Katalonii zagrała bardzo solidny mecz i zasłużenie wygrała z walczącym o europejskie puchary Realem Sociedad.

REKLAMA

Lewy zapoczątkował akcję bramkową

Znaczna część pierwszej połowy wyglądała jak wiele pojedynków pomiędzy FC Barceloną a Realem Sociedad. Dużo walki w środku pola, wysoka kultura gry, wzajemny szacunek do rywala i brak szalonych zwrotów akcji. Tym co z pewnością zwracało uwagę widzów dzisiejszego spotkania, były liczne próby zagrań za linię obrony przeciwników ze strony obu drużyn. Kilkakrotnie kończyło się to odgwizdaniem spalonego podczas wyjść Sheraldo Beckera czy Lamine Yamala na wolne pole. Brakowało akcji przeprowadzanych szybką wymianą podań na przedpolu, czy efektownych rajdów na skrzydle. Z czasem szczególnie ograniczeni pod kątem ataku okazali się być goście. Mogli nawiązać walkę w środkowej części boiska czy solidnie się bronić, ale w ataku nie stwarzali praktycznie żadnego realnego zagrożenia.

To pozwoliło Barcelonie z czasem się rozkręcić. Gospodarze przejęli inicjatywę i zaczęli stwarzać sobie sytuacje. W 38. minucie groźny strzał Raphinhi wylądował na słupku. Dobijać próbował jeszcze Gundogan, ale Niemiec nie zdołał czysto trafić w piłkę. Nie był to jedynie wyjątek zaserwowany przez Blaugranę. Dwie minuty później podopieczni Xaviego cieszyli się z gola. Robert Lewandowski bardzo dobrze zagrał na wolne pole do Gundogana, ten pociągnął z piłką odpowiedni dystans i zagrał do niekrytego Yamala, a Hiszpan wykończył okazję idealnym strzałem bez przyjęcia. Bramka 16-latka stosownie podsumowała układ sił w pierwszej połowie. Duma Katalonii nie grała wybitnego spotkania, ale koordynacja pressingu czy dobra dyspozycja poszczególnych zawodników funkcjonowały dziś wystarczająco dobrze, aby okiełznać rywala w postaci chwiejnego Realu Sociedad.

Tym razem Barca nie zaprzepaściła korzystnego wyniku

Druga odsłona spotkania wiele nie zmieniła w kontekście przebiegu scenariusza. Barca wciąż dominowała, dochodziła do sytuacji i kontrolowała wynik. Txuri-Urdin nie mieli praktycznie żadnych argumentów w ofensywie. Przez długi czas ich najlepszą okazją był strzał Braisa Mendeza zablokowany przez Pau Cubarsiego. Po drugiej stronie boiska znakomitym, technicznym uderzeniem popisał się Raphinha, ale równie efektowną interwencją odpowiedział Alex Remiro.

Jedyne co mogło niepokoić fanów Blaugrany to zaledwie jednobramkowe prowadzenie. Wiadomo jak kruchy potrafi być to rezultat oraz jak bolesny w przypadku popełnienia nawet drobnego błędu. W okolicach 70. minuty goście kilkukrotnie doszli do głosu. Raz skutecznie w szesnastce Ter Stegena dryblował Brais, ale jego strzał przemknął po zewnętrznej części słupka. Chwilę później celnie po wejściu z ławki uderzał Takefusa Kubo, który w charakterystyczny dla siebie sposób ściął do środka. Barca nie pozostawała dłużna. W 76. minucie Ferran Torres mógł zaliczyć wejście smoka. Już w swoim drugim kontakcie z piłką po wbiegnięciu na murawę w światło bramki Remiro uderzał Ferran Torres. Hiszpański bramkarz był dziś niemal jak w transie i bronił wszystkiego tego typu strzały bardzo pewnie.

W końcówce rywalizacji gospodarze mieli jeszcze kilka dogodnych sytuacji, aby dołożyć drugiego gola i zamknąć ten mecz zwycięsko. Wiele z nich zmarnowali, ale z pomocą przyszedł VAR. Sędziowie operujący dziś za sterami wirtualnego asystenta wychwycili zagranie ręką Alvaro Odriozoli we własnym polu karnym. Po obejrzeniu nagrania z tego incydentu sędzia główny Cuadra Fernandez wskazał na wapno, a jedenastkę na bramkę pewnie zamienił Raphinha (Lewy opuścił bowiem plac gry w 76. minucie).

FC Barcelona 2:0 Real Sociedad (40′ Yamal, 90+3′ Raphinha)

SPRAWDŹ TAKŻE
Więcej
    REKLAMA
    107,652FaniLubię

    MOŻE ZACIEKAWI CIĘ