Legenda głosi, że w piłce nożnej rolą napastników jest strzelanie goli. Legia Warszawa na przestrzeni ostatnich miesięcy udowodniła jednak, że w jej przypadku nie ma w tym nawet ziarnka prawdy. Mileta Rajović i Antonio Čolak to ligowe pośmiewiska, od których nie należy się spodziewać fajerwerków w ofensywie. Do tej pory jedyną alternatywą był przeniesiony niedawno do pierwszego zespołu Samuel Kovacik. Był to jednak raczej akt desperacji Wojskowych, a nie dobry pomysł na obsadę pozycji nr 9 „na już”. Bardzo możliwe, że teraz sytuacja stanie się o niebo lepsza, gdyż 15-krotni Mistrzowie Polski ogłosili sprowadzenie nowego snajpera. Jest nim 24-letni Rafał Adamski, dla którego ten transfer jest największą szansą i sportowym wyzwaniem w dotychczasowej karierze.
Legia musi szukać na zapleczu
Były zawodnik Pogoni Grodzisk Mazowiecki ma za sobą fenomenalną rundę jesienną spędzoną w Betclic 1 Lidze. W 20 meczach 12 razy trafiał do siatki i dziesięciokrotnie asystował. Tak dobre statystyki indywidualne pozwoliły mu zająć drugie miejsce w rankingu strzelców i klasyfikacji kanadyjskiej rozgrywek.
Jego kupno mimo wszystko pokazuje, że Legia nie jest już tak topową drużyną, jaką wszyscy ją pamiętamy. To sięgnięcie po kota w worku i próba wymazania jego poprzednich umiarkowanie udanych lat jednym dobrym półroczem, w dodatku nie w Ekstraklasie. A przecież wcześniej Adamski nie potrafił przebić się w Zagłębiu Lubin, zanotował słabe wypożyczenie do Warty Poznań i odchodził do grodziskiej Pogoni jako piłkarz – niewypał. To, że Legia jest zmuszona do podejmowania tak dużego ryzyka mówi dużo o jej aktualnej sytuacji. Pamiętajmy też, że oba kluby zamieszane w transakcję blisko ze sobą współpracują. Nie jest zatem tak, że Michał Żewłakow wywalczył Markowi Papszunowi piłkarza „na wolnym rynku”, lecz po prostu skorzystał ze sprzyjających relacji partnerskich między zespołami.
Dyrektor Sportowy dawnego CWKS-u jest jednak pełen optymizmu. Może ten transfer wydaje się nieoczywisty, natomiast on [Rafał Adamski – przyp. red.] udowodnił, że potrafi strzelać i asystować. Mamy nadzieję, że na wyższym poziomie nie zatraci tych umiejętności. Jesteśmy w ciężkim momencie sezonu, Rafał jest dla nas nadzieją, że w kwestii ofensywy zmieni ją bardzo pozytywnie – mówi, cytowany w oficjalnym komunikacie. No cóż, w ostateczności, jeśli jego oczekiwania okażą się wygórowane, za pół roku Adamski może bez zmiany barw wrócić do 1. ligi, w której czuł się ostatnio bardzo dobrze…
