Gdyby zapytać kibiców o największe pozytywne zaskoczenie tego sezonu Premier League większość pewnie wskazałaby na Brentford, który był jednym z głównych kandydatów do spadku, a walczy o europejskie puchary lub Sunderland — beniminka, który awansował dopiero po barażach, a jest już praktycznie pewny utrzymania. Znalazłyby się też pewnie głosy na Everton, który jest w górnej połowie tabeli czy Bournemouth, które po odejściach kluczowych piłkarzy zajmuje miejsce w środku stawki. Jednak jest jeszcze jeden zespół, który przed startem sezonu nie miał najwyższych notowań, a mimo to radzi sobie nadzwyczaj dobrze. Fulham – jako, że niewiele pisze się o nich w mediach – po cichu włącza się do walki o europejskie puchary.
Fulham nie wywołuje skrajnych emocji
Dlaczego więc o The Cottagers mówi się tak mało? Najprostszą odpowiedzią jest po prostu to, że Fulham nie dostarcza ku temu powodów. Od awansu do Premier League w 2022 roku zespół wciąż prowadzi ten sam trener. Właściciele zadowoleni są z pracy Marco Silvy, dlatego też nawet w przypadku serii gorszych spotkań nie pojawiają się żadne informacje o potencjalnym zwolnieniu Portugalczyka. Ponadto wszystkie trzy sezony po ostatnim awansie do elity Fulham kończyło w środku tabeli. Ani nie byli zamieszani w walkę o utrzymanie, ani nie walczyli o europejskie puchary. Po kilku latach tułaczki pomiędzy Premier League a Championship Fulham stało się solidnym ligowym średniakiem w najwyższej klasie rozgrywkowej.
Wśród postronnych kibiców The Cottagers nie tylko nie wywołują ponadprzeciętnego zainteresowania w trakcie trwania rozgrywek, ale również pomiędzy sezonami. Fulham po prostu – co nie jest normą w Anglii – nie szaleje na rynku transferowym. Po awansie do Premier League w żadnym z ostatnich czterech letnich okienek nie wydali więcej niż 100 milionów euro. Ostatni raz zdarzyło im się to w 2018 roku, gdy jako beniaminek nie byli w stanie utrzymać się w elicie. Oczywiście, dla wielu drużyn środka tabeli w innych krajach takie sumy wydawane przez klub z Craven Cottage i tak są nieosiągalne. Niemniej jednak, w realiach Premier League nie są to duże kwoty.
Polityka transferowa
Co więcej, Fulham rzadko sięga po ekscytujące nazwiska. Kadrę zespołu cżęsto zasilają zawodnicy ograni w lidze, dla których nie było już miejsca w większych klubach. Na takiej zasadzie w zimie pozyskano Oscara Bobba z Manchesteru City, przed rokiem Emile’a Smitha-Rowe’a z Arsenalu, a wcześniej m.in. Bernda Leno i Williana z tego samego klubu, Andreasa Pereirę z Manchesteru United czy Harry’ego Wilsona z Liverpoolu. The Cottagers częściej sięgają po doświadczonych ligowców, którzy są sprawdzeni na tym poziomie, jak Alex Iwobi, Raul Jimenez czy Joachim Andersen, niż wydają duże pieniądze na młodych obiecujących piłkarzy z zagranicy, jednak nieogranych na najwyższym poziomie. Za taki przykład może posłużyć Kevin, który tego lata przeniósł się do Fulham z Szachtara Donieck za 40 milionów euro.
Oczywiście taka polityka transferowa nie jest ekscytująca, jednak przynosi pozytywne efekty. Na siedem kolejek przed końcem sezonu Fulham jest już niemal pewne utrzymania. Dorobek 44 punktów, jaki obecnie posiadają dotychczas w każdym sezonie, gwarantował pozostanie w lidze. Ponadto ze względu na wyjątkowo spłaszczoną tabelę Fulham może włączyć się w walkę o europejskie puchary. Wprawdzie średnia 1,42 punktu na mecz, jaką notuje dotychczas ekipa Marco Silvy, raczej nie pozwala myśleć o udziale w europejskich pucharach, to nic nie jest przesądzone. Na ten moment zajmują oni dziewiąte miejsce, a do ósmej lokaty, która prawdopodobnie zagwarantuje udział w eliminacjach Ligi Konferencji tracą tylko dwa punkty.
Brak optymizmu przed sezonem
Tak wysoka pozycja Fulham przed startem sezonu mogłaby być dla wielu niemałym zaskoczeniem. Latem poprzedniego roku The Cottagers byli najmniej aktywnym klubem na rynku transferowym. Przez długi czas jedynym nowym nabytkiem był rezerwowy bramkarz Benjamin Lecomte, na którego wydano 500 tysięcy euro. Dopiero ostatniego dnia okienka do klubu dołączyło trzech nowych zawodników. Wypożyczeni zostali 18-letni Jonah Kusi-Asare, który jest dopiero trzecim napastnikiem w hierarchii, oraz Samuel Chukwueze, a na stałe dołączył Kevin.
Transfery dwójki skrzydłowych mogły wlać optymizm wśród kibiców, jednak obaj nie mieli wcześniej żadnego doświadczenia w Premier League oraz nie przepracowali z zespołem okresu przygotowawczego. Ich wejście i zaadaptowanie się do zespołu musiało zająć trochę czasu. Fulham rozpoczynało obecny sezon niemal w takim samym składzie, jak kończyło poprzedni. Z klubu spośród zawodników, którzy odgrywali jakiekolwiek role w ubiegłej kampanii odeszli jedynie Andreas Pereira i Carlos Vinicius. The Cottagers postawili więc na stabilizację składu. Szkielet kadry się nie zmienił, a nowo pozyskani piłkarze mieli wnieść jakość dopiero w trakcie trwania sezonu.
Fulham nie schodzi poniżej pewnego poziomu
Wszystko to okazało się kluczowe, aby zadomowić się w Premier League. W ostatnich latach Fulham stało się typowym solidnym średniakiem, który nie musi co roku martwić się o utrzymanie w lidze. Kibice na Craven Cottage mogą być pewni, że ich zespół nie zejdzie poniżej pewnego poziomu. Na przełomie grudnia i stycznia Fulham musiało radzić sobie bez Calvina Basseya, Alexa Iwobiego i Samuela Chukwueze, którzy zostali powołani do reprezentacji Nigerii na Puchar Narodów Afryki. Marco Silva potrafił jednak znaleźć rozwiązanie na ich nieobecności. W tym czasie The Cottagers zdobyli 11 punktów w sześciu meczach oraz awansowali do kolejnej rundy Pucharu Anglii. Cieniem kładzie się jedynie porażka w ćwierćfinale Carabao Cup przeciwko Newcastle (1:2).
Marco Silva na Craven Cottage stworzył zespół bardzo wszechstronny, który dobrze czuje się niemal w każdej fazie gry. W meczach, gdy są faworytem i przeciwnik odda im piłkę, nie mają problemu ze stwarzaniem sytuacji w ataku pozycyjnym. Z kolei w spotkaniach z silniejszymi czują się komfortowo broniąc bliżej własnej bramki i grając bardziej bezpośrednio. Fulham potrafi wykorzystać wolne przestrzenie na połowie rywala zarówno po odbiorze piłki, jak i wyjściu spod pressingu.
Mimo wszystko, The Cottagers nie są faworytem w wyścigu o miejsca gwarantujące udział w europejskich pucharach. Według danych z Understat Fulham Cottage jest jednym z zespołów, które najmocniej „oszukują” model xG. Ekipa Marco Silvy „powinna” zdobyć około 7-8 punktów mniej niż ma w rzeczywistości i jedynie Aston Villa oraz Sunderland mają większą dysproporcję na swoją korzyść. W tabeli sporządzonej na bazie punktów oczekiwanych Fulham jest dopiero na 15. miejscu. Wszysto to sugeruje, że ciężko będzie im utrzymać obecną pozycję. Niemniej jednak, nawet jeśli w końcówce sezonu nastąpi równanie do średniej i The Cottagers nie awansują do europejskich pucharów, będzie to kolejny sezon, w którym ugruntują oni swoją pozycję w Premier League.
